Strat z poprzednich lat – wbrew zapowiedziom – sumować z tegorocznymi nie można.

Więcej: Co z odszkodowaniami za straty z ubiegłych lat?

Strat tegorocznych – znów wbrew zapowiedziom – sumować jednak nie można.

Więcej: 100 procent strat, żadnej pomocy

Nasz czytelnik proponuje wyjście z sytuacji: szacowanie stanu upraw bez uwzględniania wcześniejszych szacunków. Bo jeśli pomocy nie udzielono, to dlaczego teraz, zamiast ocenić od początku stan upraw, komisje zastanawiają się, na ile rośliny ucierpiały wcześniej, a na ile dopiero w następstwie suszy?

Czytelnik tak to widzi:

- Jestem rolnikiem z kujawsko-pomorskiego. Wielu rolników, w tym ja, ma problem z otrzymaniem pomocy, gdyż wiosną składaliśmy do urzędu gminy oświadczenia o złym przezimowaniu, głównie rzepaku. Wojewoda protokoły podpisał, do dziś jednak żadnej pomocy nie było. Mimo to procenty, które komisja stwierdziła przy suszy, są pomniejszane o wcześniej zgłoszone w przymrozkach. Jaśniej: jeśli w przymrozkach zgłosiliśmy 80%, obecnie nie łapiemy się na pomoc suszową, gdyż 100-80=20, tak myślą urzędnicy. Takie wyliczenie miałoby sens, gdybyśmy otrzymali odszkodowania z tytułu ujemnych skutków przezimowania, takich jednak nie było. Dosyć, że mróz zniszczył nam uprawy w potężnym stopniu, to jeszcze te, które zostały - w myśl przepisów - nie ucierpiały od suszy, mimo że ich uszkodzony system korzeniowy jeszcze bardziej odczuł skutki braku opadów.

Dlatego, zdaniem czytelnika, wcześniejsze szacowanie nie powinno być brane pod uwagę.

- Tu nie działa prosta matematyka. Tu po prostu nie powinno być brane pod uwagę pierwsze zgłoszenie. Z tego względu, że jeżeli miałem np. wcześniej 50 proc. strat, więc wypadła połowa pola, czyli co druga roślina – ale rzepak rośnie dalej, inwestujemy w niego, następnie dopada go susza. I przy szacowaniu mówi się, że strata nie może być większa niż 50 proc., bo inaczej przekroczymy 100 proc. Więc dla mnie jest dziwne ucinanie tych wcześniejszych 50 procent. W innym województwie była susza, a nie było przymrozków i rolnicy dostaną pełną pomoc. Więc uważam, że te 70 proc. jak najbardziej powinno być wpisane, a u nas, mimo że komisja stwierdziła 70 proc. strat po suszy, to uznała, że nie może tyle wpisać.

Czy to błahy problem? W końcu dotyczy tych najbardziej w tym roku pokrzywdzonych. Czy pomoc po suszy musi uwzględniać poprzednie szacowania, skoro pomocy po nich nie udzielono, w rozporządzeniu określającym warunki pomocy podając, że tegoroczna pomoc kierowana jest do dotkniętych suszą lub powodzią? Czy dotkniętych przymrozkami susza dotknęła mniej?

Może jakaś interpretacja by pomogła, jeśli już nie zmiana przepisów?...