- Zgłosiłem odpowiednio wcześniej do firmy skupującej bydło zlecenie sprzedaży krowy – tłumaczy rolnik. - Z powodu panującej sytuacji epidemicznej odbiór bydła nastąpił z opóźnieniem, które było niezależne ode mnie. W związku z tym doszło do przekroczenia terminu o jeden dzień, bo sprzedaż miała miejsce w nocy.

To "nadmierne zagęszczenie” w oborze – stały w niej przez noc 59 krowy, a powinno, zgodnie z planem, być ich 58 - kosztowało niemało. Decyzją ARiMR o 40 proc. zmniejszono należną za "dobrostan" płatność - pomniejszenie to jest związane z przekroczeniem maks. liczby krów o 1,72% (co stanowi 1 sztukę), które trwało przez 2 dni, tj. 0,7% wymaganego okresu – jak wyliczono w uzasadnieniu decyzji.

- Uważam, że potrącenie mi z tego powodu aż 40% dotacji jest bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe. Kara ta jest zupełnie nieadekwatna do popełnionego przeze mnie przewinienia i dziwnie wyliczona – zauważa rolnik.

Przekazaliśmy do MRiRW pytania, prosząc o wskazanie podstaw do ustanowienia w rozporządzeniu tak surowych sankcji: „Dlaczego widełki tych sankcji ustawiono tak, a nie inaczej? Dlaczego nie przewidziano takich <losowych uchybień>? Czy przepisy związane z epidemią czynią tu może jakieś wyjątki w realizacji wymogów? Czy Państwa zdaniem rolnik w opisanej sytuacji powinien być tak surowo ukarany? W czym pogorszył się komfort życia krów, jeśli doszło do takiego jak opisane zdarzenia? Czy do przyjęcia takich przepisów zmusiły może wymogi unijne?” Prosiłam też o podanie podstawy prawnej lub jakiegokolwiek uzasadnienia związanego z dobrostanem zwierząt do takich wymogów i uchybień, jak przyjęte w załączniku 5. rozporządzenia dobrostanowego. Dopytywałam o wskazówki: Jak powinien postąpić rolnik, który przy takim podejściu do realizacji przez niego zobowiązania traci ponad 10 tysięcy? Czy może powinien wystąpić z roszczeniem do firmy, która na czas nie odebrała bydła?

 Z odpowiedzi nie wynika, aby ministerstwo podzielało pogląd rolnika. Nie wynika nawet, aby miało jakikolwiek pogląd na tę konkretną sytuację. Kilkakrotnie powtórzono, że rolnik przyjął zobowiązanie dobrowolnie – i to w zasadzie wszystko, co ministerstwu udało się wyartykułować.

Z przytoczonych unijnych przepisów wynika natomiast, że kary, przyjmowane za uchybienia przez państwa członkowskie, powinny być „skuteczne, odstraszające oraz proporcjonalne”.

Czy spełniają te wymogi widełki kar, rozpoczynające się od zabrania 40 proc. należności przy uchybieniu w zasadzie nieistotnym dla dobrostanu zwierząt i niezależnym od rolnika? Gdzie tu proporcje? Skuteczność może przy takim podejściu polegać na odstraszaniu od podejmowania – oczywiście dobrowolnego – takich zobowiązań, które mają charakter nie płatności za określone postępowanie i jego skutki, ale łaski pańskiej, która to - jak wiadomo – na pstrym koniu jeździ.

Całość odpowiedzi ministerstwa i rozporządzenie „dobrostanowe” z 3 marca 2020 – w załącznikach.

„Farmer” zwracał uwagę na „skrupulatne wymienianie i dokładne wyliczanie sankcji” już wtedy, jak to rozporządzenie było w projekcie.

Więcej:

„Dobrostan zwierząt” w szczegółach