Tym razem w imieniu Zarządu Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego i na wniosek członków Rady Powiatowej IRWŁ w Sieradzu, Prezes IRWŁ Bronisław Węglewski skierował pismo do Prezesa KRIR Wiktora Szmulewicza z prośbą o podjęcie działań mających na celu wydłużenie terminu stosowania nawozów sztucznych oraz naturalnych na gruntach ornych na terenie województwa łódzkiego.

- Zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 12 lutego 2020 r. w sprawie przyjęcia “Programu działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu”, na terenie powiatu sieradzkiego i zduńskowolskiego stosowanie nawozów azotowych mineralnych oraz nawozów naturalnych płynnych stosowanych na gruntach ornych jest możliwe w okresie od 1 marca do dnia 25 października - podkreśla Prezes Węglewski.

– Wielu rolników sygnalizuje nam, że w związku z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi nie ma możliwości zastosowania obornika w danym okresie, dlatego IRWŁ wnioskuje o wydłużenie terminu do 30 listopada 2021 roku. Występujące w ostatnich latach globalne ocieplenie sprawia, że zastosowanie obornika w późniejszym terminie nie spowoduje zagrożenia dla środowiska – uzasadnia prezes łódzkiego samorządu rolniczego.

Czy uda się wreszcie dokonać zmian w obowiązującym "Programie działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu ich zanieczyszczaniu” tak, aby przepisy te uczynić bardziej elastycznymi? Słowem - aby to nie daty, a pogoda decydowała o aplikacji nawozów na pole?

Wielokrotnie już temat ten podejmował m.in. Polski Związek Producentów Roślin Zbożowych. 

PZPRZ wnioskuje o elastyczny termin aplikacji nawozów

Startowy azot od 15 lutego - uda się jeszcze raz?

Zdaniem Związku - przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 5 czerwca 2018 r. w sprawie przyjęcia „Programu działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu ich zanieczyszczaniu” w obliczu zmieniających się warunków klimatycznych w naszym kraju – szkodzą polskiemu rolnictwu i są wręcz niemożliwe do realizacji.

Mamy nowe rozdanie w rządzie. Może Henryk Kowalczyk, nowy minister rolnictwa, pochyli się wreszcie nad tym tematem?