Najpierw unijne wskazówki – nazywane rekomendacjami – trafiły do państw członkowskich, także do Polski. Teraz rozpoczęły się prace nad Krajowym Planem Strategicznym WPR. Rząd przedstawił go w połowie stycznia, do 15 lutego czeka na uwagi.

„Propozycje rozwiązań przedstawione w projekcie Planu Strategicznego dla WPR zostały wypracowane w trakcie prac zespołów skupiających środowiska eksperckie, zaangażowane do oceny stanu oraz zidentyfikowania najistotniejszych potrzeb i wypracowania sposobu ich realizacji.

Zgłoszone uwagi pomogą w wypracowaniu rozwiązań, które będą szansą dla Polski w kształtowaniu przyszłych instrumentów interwencji. Ułatwią dostosowywanie ich do krajowych uwarunkowań, przy jednoczesnym kształtowaniu zasad i warunków dostępu do wsparcia” – podało MRiRW.

Plan krajowy zastąpi wspólną politykę?

Można powiedzieć, że w rolnictwie zasada „sprawdzam” – tak dyskutowana gdzie indziej jako niepewne przestrzeganie „praworządności” – będzie normą. Wraz ze wszystkimi konsekwencjami finansowymi. Rolnictwo i pieniądze na nie przeznaczane będą pod stałą kontrolą i oceną. Obecna dyskusja nad planowaną WPR to w gruncie rzeczy dyskusja nad kryteriami i warunkami, jakie będą brane pod uwagę przy ocenie realizacji WPR i wydatkowania pieniędzy na nią skierowanych.

Bo – jak to ujęto w zaprezentowanym dokumencie – „W nowej perspektywie finansowej (lata 2023-2027) WPR nie będzie wdrażana w oparciu o zasadę zgodności realizowanych działań z ustalonymi na poziomie przepisów UE szczegółowymi wymaganiami, ale w oparciu o ocenę osiąganych efektów i realizowanych celów”. A „Cele nowej WPR zorientowane są na rentowność i dochody gospodarstw rolnych, bardziej skuteczną realizację polityki w zakresie ochrony środowiska i klimatu, a także na zrównoważony rozwój obszarów wiejskich. Przekrojowym celem jest wspieranie wiedzy, innowacji i cyfryzacji w rolnictwie i na obszarach wiejskich”.

Rozliczenie? Co roku albo co dwa lata – na pewno nic jeszcze nie wiadomo, bo poza „rekomendacjami” UE przekazała niewiele, a unijne rozporządzenia regulujące WPR są ciągle opracowywane.

Nie wiadomo na pewno wciąż nawet tego, jakimi kwotami dysponujemy i co będziemy dzielić. Bo o ile podano z grubsza sumy, to już szczegółów – nie. A są to ważne szczegóły, np. może okazać się, że między filarami WPR wolno przesuwać mniej niż dotąd, a przesunięte kwoty trzeba przeznaczać tylko na opłacanie działań związanych ze środowiskiem i klimatem.

To musi komplikować obmyślanie „strategii”.

A „Plan strategiczny” będzie obejmował zarówno instrumenty I filara WPR, tj. płatności bezpośrednie oraz działania sektorowe w zakresie rynków rolnych, jak i II filara, czyli wsparcie rozwoju obszarów wiejskich. Latem 2020 r. podano informację, że Polska odniosła sukces, jeśli chodzi o negocjacje unijnego budżetu – dla Polski zaplanowano limity na lata 2021-2027:

z Europejskiego Funduszu Rolniczego Gwarancji (EAGR) na dopłaty bezpośrednie kwotę 21 646,9 mln euro, na realizację programów w sektorze pszczelarskim – 35,2 mln euro

z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (EAFRD) na realizację interwencji określonych w Planie Strategicznym Wspólnej Polityki Rolnej z zakresu rozwoju obszarów wiejskich (w rozumieniu dotychczasowego PROW) - 9532,1 mln euro.

Ale owo wynegocjowane „więcej” nie oznacza więc nawet, że w nowym okresie budżetowym będziemy mieli chociaż tyle samo pieniędzy, ile mieliśmy w okresie właśnie się kończącym. W latach 2014-2020 na dopłaty bezpośrednie było 23 490,9 mln euro, a na PROW – 8598,3 mln euro, razem 32 089,2 mln euro.

W latach 2021-2027 na dopłaty jest zatem mniej – 21 646,9 mln euro, na programy w sektorze pszczelarskim zaplanowano 35,2 mln euro, a na PROW – 9532,1 mln euro, co łącznie daje 31 214,2 mln euro.

To o 875 mln euro mniej niż w kończącej się siedmiolatce. Kwoty te nie uwzględniają inflacji, przyjęto ceny bieżące.

Płatności „zazielenione” do wyboru i… rezygnacji

Z załączników do przygotowywanych rozporządzeń wynika, że w kolejnych latach na wszystkie dopłaty bezpośrednie trafi w Polsce co roku ok. 3 100 000 000 euro – to będą kwoty nominalnie porównywalne z tymi aktualnie płaconymi, a nawet nieco mniejsze.

„Materii staje” więc na niewiele. Co można z tego wykroić?

Jak można wyczytać w zaprojektowanym planie, potwierdzają się zapowiedzi dotyczące utrzymania dotychczasowych rodzajów płatności. Jedna – niestety istotna i niekorzystna zmiana – zamyka się w słowie „warunkowość”. Bo płatność dotąd określana mianem „zazielenienia” i automatycznie naliczana dla większości polskich gospodarstw teraz będzie wymagała spełnienia „warunków”. Te ujęto w ramach ekoschematów – praktyk ekologicznych, dobrowolnych dla rolnika. Rezygnując z nich, rolnik rezygnuje jednak z płatności – a na ten rodzaj płatności może być przekierowane nawet 30 proc. krajowej koperty na dopłaty bezpośrednie.

W ramach ekoschematów zaproponowano 17 możliwości. Warunkiem przyznania płatności jest podjęcie się realizacji co najmniej jednego ekoschematu z proponowanej listy praktyk na gruntach rolnych kwalifikujących się do płatności i spełnienie wymagań określonych dla tej praktyki. Płatność byłaby przyznawana do powierzchni, na której realizowana byłaby dana praktyka. W niektórych przypadkach, ze względu na charakter proponowanych praktyk, płatność byłaby przyznawana do całkowitej powierzchni gruntów ornych/użytków rolnych w gospodarstwie, np. w przypadku praktyki opracowanie i przestrzeganie planu nawozowego czy korzystnej struktury upraw.

Drugą bardzo znaczącą zmianą jest ograniczenie płatności redystrybucyjnej, co też dotknie wielu polskich rolników. Wsparcie do pierwszych hektarów (tj. płatność dodatkowa lub redystrybucyjna) w nowej WPR będzie przysługiwało „dla gospodarstw posiadających od 3 ha do 50 ha”, jak teraz – tylko do pierwszych 30 ha, czyli maksymalnie do 27 ha na gospodarstwo. Z płatności nie będą więc mogli skorzystać rolnicy mający do 3 ha (jak teraz) i powyżej 50 ha (to nowość).

Czy to aby nie jest jedyna forma szczególnego wsparcia dla małych gospodarstw w nowej WPR?...

Kolejna zmiana dotyczy płatności dla młodych rolników – uzupełniające wsparcie dochodów, czyli dodatek do płatności należnej do powierzchni gospodarstwa, będzie przysługiwało bez limitu powierzchni, a nie jak teraz do maksymalnie 50 ha. Tak jak obecnie młodzi będą mogli też korzystać z pomocy inwestycyjnej. „Premie dla młodych rolników” wyniosą do 200 tys. zł, wypłacanych w formie płatności ryczałtowej w dwóch transzach.

Płacić do produkcji czy za jej zaprzestanie?

Oczekiwanie wielu polskich rolników na premiowanie produkujących nie spełni się i w nadchodzącej unijnej siedmiolatce. Płatności nie są stosowane w celu zwiększenia czy wsparcia prowadzonej produkcji, a w celu ochrony potencjału. I widać to wyraźnie także w przedstawionych propozycjach obejmujących „wsparcie związane z produkcją”. Zdecydowano się wspierać działania „prośrodowiskowe”, a nie „proprodukcyjne”. Tak jak i teraz „płatności związane z produkcją” nie będą wspierać rolników zwiększających produkcję, a ograniczających ją. „Dobrostan zwierząt”, działania „prośrodowiskowe” i „proekologiczne” czy zmierzające do ochrony klimatu – to będzie nadal unijnym priorytetem. A czy da się w ten sposób zrealizować cel, jakim jest „rentowność i dochody gospodarstw rolnych”?

Utrzymano płatności do zwierząt i do upraw. Najistotniejszą proponowaną zmianą jest powiązanie płatności do zwierząt z posiadanym areałem i terytorialne ich zróżnicowanie. Wsparcie dochodów związane z wielkością produkcji do krów i młodego bydła ma być przyznawane do zwierząt kwalifikujących się do płatności, nie więcej jednak niż do 20 sztuk. W przypadku województw, w których średnia wielkość gruntów rolnych jest wyższa od średniej krajowej, tj. dolnośląskiego, kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, opolskiego, podlaskiego, pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego, o płatności mogą występować rolnicy, którzy posiadają co najmniej 3 szt. kwalifikujących się zwierząt. Wymagana obsada zwierząt (bydła, owiec i kóz) w gospodarstwie ma wynosić od 0,5 do 1,5 DJP/ha UR.

Wsparcie do kóz i owiec ma być jednolite w całym kraju.

Utrzymano też możliwość otrzymania wsparcia do produkcji buraków cukrowych, chmielu, lnu, konopi, pomidorów, truskawek, ziemniaków skrobiowych, paszowych roślin wysokobiałkowych i wysokobiałkowych na nasiona.

Z kolei działanie „Dobrostan zwierząt” w projekcie Planu Strategicznego WPR po 2022 obejmuje świnie (lochy i tuczniki), bydło (krowy i opasy), owce, kury nioski, brojlery, indyki i konie. Wśród wymogów – m.in. niestosowanie uboju rytualnego. W przypadku wariantów dotyczących dobrostanu krów mlecznych płatność będzie przyznawana z zastosowaniem progów degresywności:

do 100 sztuk – 100 proc.

101-150 sztuk – 75 proc.

powyżej 150 sztuk – 50 proc.

Zobowiązanie podejmowane jest na okres jednego roku. Wymogi odnoszące się do danej grupy zwierząt dotyczą wszystkich zwierząt tej grupy utrzymywanych w gospodarstwie rolnym.

Jak zaznaczono, rolnik realizujący interwencję dotyczącą dobrostanu zwierząt po raz pierwszy w nowym okresie programowania zobowiązany jest do odbycia szkolenia z zakresu metod ograniczających stosowanie antybiotyków. Dopuszcza się łączenie kilku rodzajów płatności w gospodarstwie i równoczesną realizację interwencji „Dobrostan zwierząt” z interwencjami dotyczącymi zobowiązań rolno-środowiskowo-klimatycznych, zobowiązań w zakresie ochrony zasobów genetycznych zwierząt i interwencji z zakresu rolnictwa ekologicznego, gdyż zobowiązania w ramach tych interwencji uzupełniają się wzajemnie, przy czym ze względu na sposób kalkulacji płatności nie zachodzi ryzyko podwójnego finansowania – zaznaczono.

Oprócz jednorocznych zobowiązań w ramach ekoschematów projekt Planu Strategicznego WPR po 2022 r. przewiduje też ekoschematy wieloletnie – dobrowolne zobowiązanie trwające do trzech lat (okres konwersji) i do pięciu lat (po okresie konwersji). 5-letnie zobowiązania ekologiczne można będzie realizować w ramach:

  • upraw na gruntach ornych,
  • upraw sadowniczych,
  • trwałych użytków zielonych oraz niektórych upraw paszowych na gruntach ornych.

Jak podano, małe gospodarstwa ekologiczne (do 10 ha), zamiast płatności dla poszczególnych rodzajów upraw mogą otrzymać płatność uproszczoną w jednakowej wysokości do każdego ha użytków rolnych (niezależnie od rodzaju uprawy prowadzonej na danej powierzchni) – ale nie określono szczegółów.

Jak to wszystko przełoży się na kieszeń rolnika?

Z pewnością dotychczasowa nie pęknie od nadmiaru zawartości. Większości stawek nie oszacowano albo podano widełki (np. dla rolnictwa ekologicznego stawki płatności w zależności od grupy upraw i okresu konwersji/po konwersji mają wynosić od 1250 zł do 3000 zł).

Na konkrety wciąż trzeba czekać.

Plan ma być zatwierdzony przez Radę Ministrów we wrześniu 2021 r.