To sprawa, która ciągnie się od 2013 roku. Dotyczy zarzutu związanego z nieprawidłowościami w Elewarrze, o których stało się głośno po ujawnieniu tzw. taśm Serafina.

Zdaniem prokuratury, Lucjan Z., będąc zobowiązany do nadzoru nad spółką Elewarr podlegającą pod ARR, przekroczył swoje uprawnienia w ten sposób, że działając w celu osiągnięcia korzyści dla Andrzeja Śmietanko, poprzedniego prezesa, tak aby umożliwić mu dalsze pobieranie wynagrodzenia z pominięciem ustawy kominowej, zatwierdził nowy regulamin organizacyjny Elewarru.

Jak podnosiła NIK w raporcie pokontrolnym z 2013 r., „ustanowienie pełnomocnictwa dla Dyrektora Generalnego o równie szerokim zakresie umocowania, jakie przysługuje członkom Zarządu, stanowi obejście przepisu art. 201 par. 1 ustawy z dnia 15 września 2000 r. – Kodeks spółek handlowych, który reprezentację i prowadzenie spraw spółki powierza Zarządowi oraz art. 38 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny”.

Więcej: Jutro pierwsza rozprawa w sprawie Lucjana Z. i Elewarru

780 tys. dla kolegi z kasy ARR

Teraz sąd uznał, że akt oskarżenia nie może być podstawą do skazania Lucjana Z. (posługujemy się – na wyraźne żądanie oskarżonego, skierowane do redakcji – skróconą formą jego nazwiska).

- W tej sprawie mamy oczywiście do czynienia z sytuacją bardzo typową dla spółek skarbu państwa... albo nietypową. Na pewno nieprawidłową – tak rozpoczął ustne uzasadnianie wyroku Marcin Rosik, sędzia SR dla Warszawy Pragi-Północ. – I tutaj nie ma wątpliwości, że tego typu zachowania stanowiłyby w jakiś sposób wyjście naprzeciw kontroli NIK-u, gdy wskazano, że wynagrodzenia tej spółki powinny być powiązane... a przynajmniej nie powinny przekraczać tzw. stawek ustawy kominowej. To nie budzi wątpliwości. Jednakże co innego jest spółka Elewarr, co innego mamy odpowiedzialność pana Lucjana Z., który, niewątpliwie, jak wykazało postępowanie dowodowe, działał z upoważnienia i w zakresie, jaki prezes Agencji Rynku Rolnego mu dał i dał właściwie polecenie służbowe... bo to nie o to chodzi... – ale w pełni uzgodnione były warunki, na jakich pójdzie na walne zgromadzenie i podpisze uchwałę walnego zgromadzenia. Więc tu nie mamy do czynienia z przekroczeniem uprawnień, bo to nie było samodzielne działanie, a działanie w ramach tego, co zostało uzgodnione z prezesem Agencji Rynku Rolnego i w ramach tego upoważnienia zostało to wykonane. Czy było to prawidłowe? To już jest sprawa odrębna, ale mówimy cały czas o postępowaniu karnym, o odpowiedzialności karnej.

Jak mówił sędzia, po zmianie regulaminu Elewarru doszło do „roszady personalnej”.

- Niewątpliwie pan Andrzej Śmietanko, osoba dość specyficzna, rozgrywał właściwie wszystkie karty w spółce Elewarr, i można powiedzieć, że nie tylko w spółce Elewarr – to poświadczyło również postępowanie dowodowe, ponieważ niewątpliwie to z jego inicjatywy tego typu działania powstały – ale czy to przekłada się na odpowiedzialność karną pana Lucjana Z.? Moim zdaniem – nie.

Sędzia podkreślił, że osoby sprzeciwiające się planom Andrzeja Śmietanko traciły miejsce lub funkcje pełnione w radzie nadzorczej.

- Świadczy to o tym, że te działania, można powiedzieć polityczne, w tej spółce były dość istotne. To wszystko wskazuje na pewne nieprawidłowości daleko idące, ale nie ma to przełożenia na pana Lucjana Z. Co prawda przez jego działanie powstała możliwość zmiany tego stanowiska i utworzenia stanowiska dyrektora generalnego w spółce Elewarr, ale tak naprawdę to osoba, która przyznawała wynagrodzenia, dopuściła się – można powiedzieć – działania na niekorzyść spółki.

Sędzia wskazał, że wobec żadnej z osób nie zostało wszczęte postępowanie o działanie na niekorzyść spółki Elewarr.

- Wydaje mi się że to tu jest istota tego problemu – mówił, podkreślając, że to tam powstały nieprawidłowości, to prezes spółki ustalał kwestie wynagrodzeń, natomiast na podstawie postępowania karnego trudno ustalać strukturę organizacyjną spółki.

To jednak kwestie biznesowe, nie karne. Na użytek postępowania karnego ważne jest natomiast, że oskarżony w tym procesie nie działał ze świadomością, że „może to przynieść zarówno spółce, jak i... no generalnie spółce... jakąkolwiek niekorzyść i może się to wiązać z nieprawidłowościami”.

Sędzia powiedział też, że „w tej sprawie jest następne dno” i oceny nie tylko biznesowe i właścicielskie – co ma też wpływ na ocenę zarzucanego Lucjanowi Z. czynu. Ocena jego czynu powinna być na moment podejmowania decyzji – a niewątpliwie chciał coś zrobić, aby zrealizować zalecenia pokontrolne – spółka zrobiła to, zmieniając regulamin organizacyjny „i w pewien sposób doprowadziło to do tego, że było wszystko zgodne z ustawą kominową i w żaden sposób następna kontrola nie mogłaby wykazać, że tą ustawę naruszono. Co oczywiście było nieprawidłowe, ponieważ te stanowiska dodatkowe, czy też zmiana stanowisk w pewien sposób działała nie tak, jak było zamierzone, ale jak powiedziałem, to nie decyzja pana Lucjana Z. skutkowała tym, a decyzja prezesa zarządu spółki Elewarr, który przyznał wynagrodzenia w taki sposób, jaki uznał za słuszny.”

Wynagrodzenia te później zostały zmienione.

Proces trwał długo, akt oskarżenia nie może być jednak podstawą skazania czy ustalenia w zakresie naprawienia szkody – podsumował sędzia.

Wyrok może być w ciągu 7 dni zaskarżony. Czy prokuratura to zrobi? Czekamy na informację, jak również na komentarze MRiRW i KOWR.

„Zarząd Elewarr Sp. z o.o. decyzję w sprawie ewentualnego wniesienia apelacji od wczorajszego wyroku podejmie po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia do wyroku” – takie stanowisko spółki przekazał dr Karol Kostrzębski, rzecznik prasowy Elewarr Sp. z o.o.

Obecnie prezesem zarządu Elewarru jest dr Daniel Alain Korona (był już prezesem w 2007 roku), funkcję jedynego wiceprezesa pełni Marcin Rybka.

Poprosiliśmy też o komentarz Bogdana Drechnę, wiceprezesa w 2007 r., prezesa Elewarru w latach 2016-2018, a od 1 listopada 2018 do grudnia wiceprezesa spółki, obecnie odwołanego ze stanowiska.

- Komentując nieprawomocny wyrok sądu pierwszej instancji nie zgadzam się  z jego treścią i mam nadzieję, że uprawnione podmioty złożą od niego  apelację – mówi Bogdan Drechna. - Jako Prezes Zarządu Elewarr sp. z o.o., wyłoniony w drodze  konkursu na początku 2016 r., doprowadziłem do tego, aby Spółka,  pokrzywdzona działaniami poprzednich jej władz, była oskarżycielem  posiłkowym w tej sprawie. Uczestniczyłem w rozprawach osobiście i  zapoznając się z materiałem wniesionym przez prokuratora w pełni  popierałem akt oskarżenia, będący między innymi wynikiem kontroli NIK i  CBA i opierający się na ocenach i zarzutach obejścia prawa tam  sformułowanych.

Zmiany organizacyjne poczynione w spółce z udziałem oskarżonego,  polegające na utworzeniu wcześniej nieistniejącego stanowiska Dyrektora  Generalnego doprowadziły w ocenie powyższych organów, a, jak się wydaje,  również sądu, do uzyskiwania wyższego wynagrodzenia przez ówczesnego  prezesa zarządu, pana Andrzeja Śmietanko. Dodam, że prócz tego doszło do  naruszenia prawidłowych relacji zarządczych i nadzorczych, gdyż osoba  faktycznie kierująca działalnością spółki pozostawała poza zarządem i w  praktyce poza kontrolą organów korporacyjnych takich, jak np. Rada  Nadzorcza. W rezultacie Spółka nie tylko ponosiła koszty wynagrodzenia  Dyrektora Generalnego w nieuzasadnionej wysokości (wyższej, niż wynagrodzenie prezesa spółki) ale, co najważniejsze, odeszła od roli, do  jakiej została ustawowo powołana. To od tamtej pory zaprzestano  odpowiednio dywersyfikować przychody. Straty spółki w następnych latach  były owocami wyłącznie tamtych, nieprawidłowych działań. Dopiero będąc  prezesem w latach 2016 do 2018 przywróciłem właściwą rolę Spółki i dużym  nakładem pracy wprowadziłem Spółkę na ścieżkę rozwoju. Firma odzyskała  stabilność na następne lata i prawidłowo może wykonywać swoje zadania  wobec państwa, jak i rolników. Niestety, jak wynika z orzeczenia sądu,  odpowiedzialność osób kierujących i nadzorujących spółkę we  wcześniejszym okresie się rozmyła i ostatecznie, jak to często bywa,  okazuje się, że nikt nie ponosi odpowiedzialności za zaistniałą  sytuację. Mam jednak nadzieję, że powyższa ocena sądu zostanie  skorygowana przez sąd drugiej instancji.