PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Minister Ardanowski złamał unijne prawo?

Minister Ardanowski złamał unijne prawo?
Jan Krzysztof Ardanowski Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi fot. R. Struzik

Autor:

Dodano:

Tagi:

W ostatnich miesiącach coraz więcej mówi się o problemach w rolnictwie, kolejne segmenty tego rynku stają przed nie lada wyzwaniami – ASF, import żywności z zagranicy czy nowa ustawa azotanowa. Wiele tematów wzbudza kontrowersje, jeszcze więcej jest szeroko komentowanych w mediach. Porozmawialiśmy na ich temat z ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim.



Renata Struzik: Wielu rolników w tym roku niecierpliwie czekało na 1 marca, aby móc wysiać azot. Wegetacja roślin ruszyła w niektórych regionach kraju nawet 2-3 tygodnie wcześniej, inni w tym czasie mogli mieć już problem z wjazdem na pole...

Jan Krzysztof Ardanowski: To jest problem mocno przejaskrawiony i właściwie, z mojego punktu widzenia, nie bardzo istotny. Europa jest podzielona na strefy, w których wiosenne rozpoczęcie nawożenia azotowego jest zróżnicowane. Chodzi o to, i to chyba każdy rozumie, że nawozy nie powinny spływać po zmarzniętej glebie. Powinny one trafić do gleby, która jest już na tyle chłonna, aby te nawozy zatrzymać. Spływanie ich do cieków wodnych powoduje później ogromne skażenie środowiska, eutrofizację itd. W tym roku pogoda rzeczywiście spłatała figla i było dużo cieplej, chociaż nie ma jeszcze pewności, czy zima nie wróci. Mam nadzieję, że nie…, ale czy mamy wprowadzać sztywny przepis, który pozwala odejść od tej daty 1 marca, bo akurat w tym roku było trochę cieplej? A jeżeli 2-3 lata temu było w tym czasie -20 st. C i za rok znowu tak będzie, to też będziemy w tym czasie wysiewali?

R.S.: Rolnik raczej wtedy się na to nie zdecyduje, to byłaby strata pieniędzy…

J.K.A.: Ale rolnik powie: „Prawo mi na to pozwala”. To są normy unijne. Można próbować rozważyć, czy ze względu na zmiany, które zachodzą w klimacie na przestrzeni ostatnich lat, nie powinno się „przenieść” Polski do innej grupy klimatycznej. Można ewentualnie zróżnicować w tym układzie na południowy zachód i północny wschód, bo pomiędzy tymi regionami jest różnica ok. 28 dni w długości sezonu wegetacyjnego. To jest sprawa do rozważenia. Jednak jest to w Europie zunifikowane i tu władze krajowe nie mają nic do powiedzenia.

R.S.: Nie mogą starać się o przesunięcie terminu?

J.K.A.: Nie, nie mogą.

R.S.: A co z kontrolą żywności? Rolnicy podnoszą, że zalewa nas żywność z zagranicy, niejednokrotnie gorszej jakości.

J.K.A.: To jest mit. Mit powtarzany przez rolników, że żywność, która przychodzi z zagranicy, jest zawsze gorszej jakości. Po pierwsze: żywność, która jest w ramach Unii Europejskiej, podlega, na zasadzie wzajemności, wzajemnemu uznawaniu w krajach członkowskich, ale też kontroli na miejscu, w krajach wysyłki. Możemy wyrywkowo badać partie, które do Polski przyjeżdżają, natomiast zasada jest taka, że jeżeli instytucje kontroli weterynaryjnej czy fitosanitarnej w dowolnym kraju UE zatwierdziły tę żywność do obrotu, to my musimy te dokumenty uznawać. Z kolei badania, które u nas były przeprowadzone, również na żądania rolników, nie potwierdzają, że żywność, która trafia do nas z Europy Zachodniej, jest gorszej jakości.

Sprawa żywności spoza Unii Europejskiej jest bardziej złożona. Chcielibyśmy chronić nasz rynek przed napływem żywności gorszej jakości, która nie spełnia norm europejskich. W tej kwestii się zgadzamy. Również komisarz Phil Hogan mówił podczas Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce, że ta żywność musi spełniać wszystkie wymagania i normy UE. Odpowiada za to kraj importujący. Ma on obowiązek sprawdzać, czy ta żywność jest wolna od pozostałości, nieskażona chemicznie czy biologicznie. Zapewne zdarza się, że przy obrocie milionami ton żywności na świecie, mogą się pojawić różne problemy wynikające z transportu, jego wad, terminu transportu czy innych powodów. Natomiast często jest kwestionowana jakość żywności sprowadzanej z Ukrainy. Są więc przeprowadzane masowe kontrole, zarówno przez Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa, jak i służby weterynaryjne. Kontrole te nie potwierdzają, że ta żywność jest jakoś istotnie gorsza od naszej. Problemem jest, że ona jest tańsza, wypycha naszą z rynku. Tylko proszę zauważyć – to nie rząd sprowadza żywność ani krasnoludki. Sprowadzają ją konkretni ludzie i konkretne firmy. Najczęściej polskie, nie żadne zagraniczne. Trzeba się więc zwrócić bezpośrednio do nich i zapytać, dlaczego wolą ukraińskie zboże, kurczaki czy owoce miękkie, a nie kupują od naszych rolników. Niech oni się z tego wytłumaczą.

R.S.: No tak, sprowadzają prywatne firmy. Jednak nie jest to dobre dla naszej rodzimej gospodarki.

J.K.A.: Ale to nie gospodarka sprowadza, tylko konkretne osoby. Państwo ma absolutnie związane ręce w tym zakresie. Nie wolno ingerować w obrót gospodarczy w UE. To jest prawo prywatnych przedsiębiorców. Z resztą zdarzają się firmy również z sektora rolnego, które, oprócz swojej produkcji, mają też zakład przetwórczy i również sprowadzają z zagranicy. Rolnicy powinni więc przede wszystkim zgłaszać swoje uwagi do tych przedsiębiorstw, a nie do ministra czy wojewody. Co ma minister do funkcjonowania prywatnych zakładów? W jaki sposób ma interweniować, jeżeli prawo unijne nie pozwala wprowadzić bariery celnej – zamknąć granicy? Kontrole prowadzone w dużych ilościach nie potwierdzają, że są to produkty toksyczne czy szkodliwe. Trzeba apelować do przedsiębiorców o ich poczucie przyzwoitości, ich patriotyzm. O to, że dostawali wcześniej pieniądze w ramach unijnego wsparcia dzięki decyzji państwa polskiego. W skali kraju, przez te 15 lat od momentu naszego wejścia do Unii Europejskiej, to były miliardy złotych. To co, teraz nie mają oni żadnych obowiązków wobec polskich rolników? Trzeba się do nich się zwrócić z konkretnym pytaniem czy też apelem. Tym się różnimy od krajów totalitarnych czy niedemokratycznych, że ograniczeń działalności gospodarczej praktycznie nie ma.

R.S.: A co z przywozem do Polski świń ze stref ASF?

J.K.A.: Obrót nimi jest absolutnie dopuszczalny. Unia Europejska określiła, że pomiędzy strefami o tym samym statusie, zwierzęta mogą być przemieszczane. Zarówno wewnątrz kraju, jak i pomiędzy krajami UE nie może być żadnego ograniczenia w przemieszczaniu zwierząt w tych samych strefach. To jest jeden z elementów wolnego rynku handlowego w UE. Wprowadziłem czasowy zakaz przywozu świń do uboju z Litwy. Złamałem w ten sposób prawo unijne. Tym bardziej że polskie świnie mają prawo wyjeżdżać za granicę do uboju. Problem polega na tym, że nikt ich nie chce. Zakłady w krajach, gdzie jest ASF, np. na Litwie, na Węgrzech, w Bułgarii czy Rumunii, nie chcą sprowadzać polskich świń, bo mają swoje. Ale gdyby się znalazła firma z tych krajów, która chciałaby z polskiej strefy te zwierzęta kupić, ma do tego prawo.

R.S.: Mam jeszcze pytanie o odstrzał wilków – coraz większa populacja tych chronionych zwierząt powoli zaczyna doskwierać rolnikom. Czy mogą się spodziewać pozytywnej decyzji w tej sprawie?

J.K.A.: Wszystkie zwierzęta chronione zaczynają mieć nadmierną populację. To dotyczy nie tylko wilków, ale też kormoranów, bobrów, łosi, dzikich gęsi, łabędzi. Rzeczywiście, mamy bogatą faunę. W związku z tym, że zmienia się również klimat, a część z tych zwierząt nie ma żadnych naturalnych wrogów, zaczynają się one nadmiernie rozmnażać, między innymi również wilki. Szacuje się, że może ich być w Polsce 4 tysiące, a nawet więcej. Powodują one duże straty w zwierzynie łownej, również w gospodarstwach stają się coraz bardziej pewne siebie. To jest tylko kwestia czasu, kiedy mogą zacząć rzucać się również na ludzi. Dlatego, jestem o tym głęboko przekonany, człowiek ma obowiązek regulować populację zwierzyny. Odstrzały są w gestii ministra środowiska – on o nich decyduje na podstawie informacji i analiz, którymi dysponuje.

R.S.: Czy możemy więc spodziewać się wkrótce ich odstrzału?

J.K.A.: W Polsce jest inny problem – nie tyle decyzji administracyjnych dotyczących zwiększenia odstrzału, co niezrozumiałej dla mnie i chyba wręcz szkodliwej działalności niektórych organizacji ekologicznych. Podchodzą one do przyrody w sposób nieracjonalny, gloryfikując ją w jakiś sposób, nie rozumiejąc jednak przy tym, że jest ona również fragmentem środowiska, w którym ludzie żyją i prowadzą swoją działalność. Jestem przekonany, że należy dokonać odstrzału części populacji wilków, podobnie jak i innych zwierząt, które zaczynają powodować ogromne szkody, a czasami nawet zagrożenie. Nie mam jednak żadnych złudzeń – z powodów dla mnie niezrozumiałych, to i tak będzie oprotestowane, polowania będą zakłócane, jak miało to miejsce w przypadku dzików. A przecież ich populacja jest absolutnie nadmierna, powodują one duże straty, a do tego roznoszą ASF. W innych krajach: w Niemczech, we Francji, ekolodzy wręcz zachęcali do odstrzału, a w Polsce bardzo ten odstrzał utrudniali. To jest kwestia świadomości organizacji ekologicznych. Zachowują się one w tej chwili po prostu nielogicznie.



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (26)

  • pimpi 2019-03-31 16:34:03
    Opowiadasz ad64 głupoty. A hydraulikom broń w taki razie się nie należy? A piekarzom? Nauczycielom? O Konstytucji nie słyszałeś? Chłop jak powszechnie dostanie prawo do karabinu do wytłucze wszystko co przeszkadza łącznie z sąsiadami zza miedzy do czwartego pokolenia wprzód i tył.
  • ad64 2019-03-30 12:40:42
    Dać rolnikom pozwolenie na broń i możliwość ochrony własnego majątku i problemy ze zwierzyną znikną
  • Nic się nie da 2019-03-30 09:16:42
    Rządy PIS-najpierw śpiący Jurgiel a teraz zadufany Ardanoś
  • nn 2019-03-30 08:51:45
    Jeszcze jedno: pola mam w kilku miejscowościach, wszystkie w pobliżu lasów tworzących spore kompleksy i najładniejsze oziminy ( czytaj najmniej spasione) mam w tej wsi, która znajduje się w centrum rewiru wilczego. Najgorsze straty są w pobliżu domku myśliwskiego lokalnego koła, które zrobiło sobie w pobliżu hodowlę. Wnioski same się nasuwają.
  • nn 2019-03-30 08:28:48
    Wilki robią szkody w zwierzynie łownej, w tym wśród dzików z którymi nie mogą sobie poradzić myśliwi. Z tego powodu należy zarządzić odstrzał tychże wilków i z tym myśliwi poradzą sobie świetnie... Niech minister Ardanowski lepiej przemyśli to co mówi. A ja mam płakać po tych sarnach, jeleniach i dzikach, które najpierw napasły się na moich polach by w końcu stać się łupem wilków, tylko dlatego, że zjadł je sierściuch a nie typek z PZŁ.
    • Alek 2019-03-30 13:05:45
      Widać ,że napisał ten komentarz ktoś kto nie ma zwierząt na pastwiskach
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 35.175.107.77
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.