Poseł Krystian Kamiński w imieniu grupy posłów Konfederacji złożył interpelację w sprawie systemu monitorowania występowania pozostałości środków ochrony roślin w organizmie człowieka.

Jak stwierdził, do jego biura zgłaszają się wyborcy zaniepokojeni wynikami badań przeprowadzonych przez prywatne laboratoria diagnostyczne, które mają potwierdzać przekraczanie dopuszczalnych poziomów pozostałości pestycydów we krwi przebadanych osób. Doniesienia te dotyczą przede wszystkim szkodliwego dla zdrowia ludzi związku chemicznego glifosatu.

Poseł chciał więc zweryfikować prawdziwość doniesień i pytał:

„1. Czy Ministerstwo Zdrowia i podległe mu służby prowadzą monitoring żywności pod kątem zawartości w niej herbicydów i defoliantów?

2. Ile badań diagnostycznych z zakresu monitorowania poziomu pozostałości związków ochrony roślin w organizmie ludzkim przeprowadzono w latach 2015–2020?

3. W ilu takich badaniach z lat 2015–2020 stwierdzono przekroczenie dopuszczalnych norm?”

Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska stwierdził, że organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzą urzędową kontrolę żywności pochodzenia roślinnego produkowanej i wprowadzanej do obrotu oraz żywności pochodzenia zwierzęcego wprowadzonej do obrotu.

W przypadku pozostałości pestycydów w żywności badana jest żywności na zgodność z wyznaczonymi najwyższymi dopuszczalnymi poziomami pozostałości (NDP). Ocenie podlega przestrzeganie NDP dla tych związków w żywności zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 396/2005 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 23 lutego 2005 r. w sprawie najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości pestycydów w żywności i paszy pochodzenia roślinnego i zwierzęcego oraz na ich powierzchni.

Zarazem wiceminister zaznaczył, że „ustawodawstwo polskie i unijne nie normuje dopuszczalnych poziomów pestycydów w organizmie człowieka. Prawo unijne normuje najwyższe dopuszczalne poziomy pozostałości pestycydów jedynie w produktach spożywczych (rozporządzenie (WE) nr 396/2005 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 23 lutego 2005 r. z późń. zm.).”

Dla glifosatu te poziomy reguluje rozporządzenie Komisji (UE) nr 293/2013 z 20 marca 2013.

Natomiast wykonywane w Polsce przez komercyjne laboratoria badania zawartości glifosatu w moczu „nie mają żadnej wartości diagnostycznej, a jedynie poznawczą. Jedynym punktem odniesienia jest wartość granicy oznaczalności zastosowanej metody analitycznej, czyli najniższe stężenie substancji, które można oznaczyć daną metodą analityczną z określoną pewnością (odzysk i precyzja metody). Należy jednak podkreślić, ze uzyskane np. w moczu poziomy glifosatu (powyżej granicy oznaczalności metody analitycznej) nie muszą stanowić zagrożenia dla zdrowia danego człowieka, a świadczą jedynie o tym, że konsument mógł pobrać glifosat np. drogą pokarmową. Obecność w żywności pozostałości glifosatu może wynikać z legalnego, zaakceptowanego i ocenionego pod kątem bezpieczeństwa dla konsumenta zastosowania” – stwierdził Waldemar Kraska.

Cała odpowiedź na interpelację w załączniku.

Czytaj też:

Raport: Pozostałości glifosatu w kaszy jaglanej, normy znów przekroczone

Czy furtka dla desykacji glifosatem zostanie zamknięta?

Niemcy: 77 procent mieszkańców uważa pestycydy za zagrożenie

USA: Bayer musi wypłacić odszkodowanie ogrodnikowi choremu na raka