Niespodzianki nie było – w Sejmie są już dwa projekty wydłużenia okresu moratorium na wejście w życie ustawy zakazującej stosowania pasz GMO, różniące się tylko terminem, do którego pasze GMO można byłoby stosować.

Najpierw swój projekt złożyli posłowie Koalicji Polskiej PSL-Kukiz’15.

Więcej: Pasze GMO do końca 2023? 

13 listopada swój projekt złożyli posłowie PiS – i są jeszcze bardziej ostrożni co do możliwości wprowadzenia zakazu, przesuwając datę wejścia w życie zakazu stosowania pasz GMO na 1 stycznia 2025 roku.

Prace nad projektami połączono w komisji i rekomendowano Sejmowi przyjęcie właśnie projektu posłów PiS, zakładającego, że pasze GMO można będzie stosować jeszcze do końca 2024 roku.

Efekty wprowadzania od kilku lat „Programu białkowego” posłowie raczej zgodnie ocenili jako wątpliwe.

Więcej o programie: 

Ograniczenie środków na programy badawcze może być cofnięte?

Jak jednak mówiono, cena pasz po wykluczeniu soi musiałaby wzrosnąć od 13 proc. (dla zwierząt) do nawet 30 proc. (dla drobiu). 

To obniżyłoby konkurencyjność hodowli, tym bardziej że inne kraje takiego zakazu nie wprowadziły.

Sama możliwość nie wejścia w życie kolejnego moratorium od stycznia 2021 roku już spowodowała wzrost cen pasz.

Posłowie mówili, że rząd nic nie zrobił, aby w paszach było polskie białko – a szkoda, bo 2,5 mld zł mogłoby pozostać w kieszeniach polskich rolników.

- To druga kadencja dekadencji – tak sytuację podsumował wiceprzewodniczący komisji poseł Jarosław Sachajko i zarzucał brak walki o polską rację stanu. Zgłosił poprawkę do przedłożonego projektu nowelizacji Koalicji Polskiej, zakładającą wydłużenie moratorium tylko na rok – aby po roku trzeba było wrócić do tematu udziału polskiego białka w paszach i podać dane dotyczące pracy nad tym problemem. Jak mówił, można w Polsce uprawiać zdrowe białko – potrzeba jednak przyjąć ustawę o wskaźniku białkowym i stosować białko w wytwarzanych w Polsce paszach. Możemy być w 50 proc. suwerenni białkowo – na taką opinię polskich naukowców powoływał się poseł. Pasza z polskiego białka byłaby tańsza, na badania naukowców wydaliśmy publiczne pieniądze i trzeba z tych badań korzystać – stwierdził.

Przewodniczący komisji poseł Robert Telus zapowiedział przedyskutowanie problemów polskiego białka na jednej z kolejnych komisji.

Minister Grzegorz Puda wniósł o przyjęcie moratorium, jako mającego wpływ na konkurencyjność, gdyż jak mówił - soję GMO musimy stosować. Zgodził się z potrzebą odbycia debaty o białku w paszach.

Jak stwierdził, potrzeby paszowe i wzrost produkcji zwierzęcej są tak duże, że w tej chwili nie jesteśmy w stanie zastąpić importowanej soi.

Są programy wpływające na udział soi w paszach, problem dotyczy całej Europy – wskazał minister. Są firmy, które skupują każdą ilość polskich produktów białkowych, ale produkcja rolników jest jeszcze zbyt mała, a soję można wyprzeć tylko w pewnym stopniu – ocenił. Import soi nie wzrasta, udział polskiego białka rośnie, choć nie jest zadowalający. Projekt „Polskie białko” będzie kontynuowany tak, aby przejść do praktyki i zachęty do siewu i dostosowywać nowe rośliny i soję do warunków polskich. Potrzebny jest czas i kolejne przedłużenie moratorium – stwierdził minister.

Wiceprzewodnicząca komisji poseł Dorota Niedziela pytała o realizację zapowiedzi ówczesnego ministra Ardanowskiego – dotyczącej zwiększenia skupu bobowatych i zaangażowania w to Elewarru. 

Realizację programu białkowego dobrze ocenił poseł Zbigniew Dolata – jak stwierdził, trudno jednak zachęcić firmy paszowe do stosowania polskiego białka – stąd bierze się jego eksport, a stosowanie w kraju importowanego białka z soi GMO. Jesteśmy w stanie uniezależnić się od soi – twierdził poseł.

Ostatecznie posłowie opowiedzieli się za przyjęciem wersji przedłużenia moratorium do 1 stycznia 2023 roku, zaproponowanej przez przewodniczącego Telusa i rekomendowano Sejmowi przyjęcie projektu posłów PiS, zakładającego, że pasze GMO można będzie stosować jeszcze do końca 2024 roku.

Biuro legislacyjne nadmieniło, że wejście w życie znowelizowanej ustawy już od 1 stycznia 2021 roku jest raczej niemożliwe.

Jeszcze dziś wieczorem zajmie się nią Sejm.