Ministerstwo Rolnictwa cieszy się rozpoczęciem wypłaty pomocy dla poszkodowanych rolników.

Więcej: Ardanowski: Rolnicy dostali już pierwsze wypłaty rekompensat z powodu suszy

Tymczasem do naszej redakcji wciąż zwracają się poszkodowani rolnicy, którym pomocy nie chce się udzielić, a wniosków o pomoc – nawet po szczęśliwym i skutecznym oszacowaniu szkód przez gminne komisje – przyjąć w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Duża grupa problemów wywołana jest ubezpieczeniami. „Kwota pomocy będzie podlegała pomniejszeniu o 50% dla producentów rolnych  nieposiadających polisy ubezpieczenia co najmniej 50% powierzchni upraw rolnych w gospodarstwie rolnym, z wyłączeniem łąk i pastwisk, w gospodarstwie rolnym” – podaje MRiRW (wierny cytat z informacji ze strony MRiRW z 13 września).

Jak jednak spełnić ten wymóg ubezpieczenia, jeśli na gruncie ornym posiało się trawy i kończynę, niezbędne do wyżywienia utrzymywanych w gospodarstwie zwierząt, a takich upraw nie można było ubezpieczyć?

- Nie mogłam wywiązać się z obowiązku ubezpieczenia 50 proc. upraw, ponieważ na gruntach ornych uprawiam trawy i koniczynę (mam ponad  30 ha gruntów ornych, na 15 ha są trawy i na 5 ha kończyny z przeznaczeniem na paszę dla hodowanych koni) – tłumaczy nam czytelniczka. - Nie znalazłam ubezpieczyciela nawet w ramach ubezpieczenia dobrowolnego. Dlaczego teraz mam jeszcze nie dostać pomocy?

Jak wywiązać się z obowiązku ubezpieczenia, jeśli siało się wiosną i ubezpieczało w kwietniu, a teraz okazuje się, że według ARiMR ubezpieczyło się już po powstaniu suszy, wg IUNG wskazywanej na tym terenie od kwietnia? A o takiej właśnie sytuacji mówi drugi nasz czytelnik:

- Mojego wniosku o pomoc suszową nie chce przyjąć  ARiMR. Agencja żąda wskazania we wniosku, że nie zawarłem umowy ubezpieczeniowej, chociaż mam taką umowę zawartą 26 kwietnia na 100 proc. upraw. Jednak IUNG wskazał suszę na naszym terenie od 1 kwietnia. Według agencji polisa została zawarta już po wystąpieniu szkody. Nie podpiszę wniosku zawierającego zapis, że ubezpieczenie zawarte jest po terminie, a agencja odmawia przyjęcia innego wniosku. Czy mam wysłać wniosek pocztą? Na jakiej podstawie prawnej działa agencja, żądając takiego wniosku, jaki sama uważa za zgodny z prawdą? Na naszym terenie w takiej sytuacji jak ja jest wiele osób.

- Siałem wiosną, nie mogłem ubezpieczyć, bo zwyczajnie nie miałem od czego: od przymrozków nie potrzebowałem, a od suszy ubezpieczyć mi nie chciano – mówi kolejny czytelnik. – Chcieli mi ubezpieczyć od lawiny śnieżnej. Zawarłbym i taką umowę, ale gdyby można było dodać do  tego suszę, a tego już nie można było zrobić. Nie dość, że nie mogłem zawrzeć racjonalnej i potrzebnej dla mnie polisy, to teraz jeszcze stracę połowę rządowej pomocy.

Nasi czytelnicy pytają o podstawy takiego rozstrzygania problemów, my pytamy w Ministerstwie Rolnictwa – a odpowiedzi nie ma, choć czas nagli, a i gospodarstwo wymaga szybkiej pomocy.

Jak tłumaczył podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa z 5 września wiceminister Rafał Romanowski, zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej 702/2014 art. 25 pomoc udzieloną w efekcie niekorzystnego zjawiska klimatycznego porównywalnego do klęski żywiołowej „zmniejsza się o 50%, chyba że przyznawana jest ona beneficjentom, którzy wykupili polisę ubezpieczeniową na co najmniej 50% średniej rocznej produkcji lub dochodu związanego z produkcją i obejmującą zagrożenia związane z niekorzystnymi zjawiskami klimatycznymi”. - Zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej na tej podstawie o 50% obniżana jest stawka dla tej produkcji roślinnej, która niestety nie jest ubezpieczona” – przekonywał wiceminister.

Zwróćmy uwagę na nieścisłość – cytowane przez wiceministra przepisy unijne mówią o ubezpieczeniu 50 proc. produkcji lub dochodu, a nie 50 proc. powierzchni upraw rolnych.

Dlaczego przy udzielaniu pomocy po klęsce porównywalnej z żywiołową wymaga się spełnienia warunku wynikającego z faktu otrzymywania płatności bezpośrednich, a nie odnosi się do sytuacji związanej z utratą dochodu i stratą w produkcji?

Kto wyjaśni rolnikom te problemy, skoro Ministerstwo Rolnictwa milczy?

Dodajmy, że wczoraj opublikowano ogłoszenie ministra o wydłużeniu terminu składania wniosków o pomoc (w załączniku).

Dotyczy on zarówno wniosków o pomoc przy stratach równych i przekraczających 7o proc., jak i tych powyżej 30 proc. (te drugie wnioski miały być zresztą przyjmowane dopiero od jutra – a dziś podano, że wpłynęło ich już ponad 13 tys. – nie wiadomo więc, na jakiej podstawie zostały przyjęte). Czy w tym czasie ministerstwo zdoła ustosunkować się do problemów zgłaszanych przez rolników?
Dziś można powiedzieć jedno: problemy związane z szacowaniem nie są stwarzane przez komisje, a już na pewno nie tylko przez nie.