Dwie sprawy prowadzone w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie. Jedna dotyczyła osoby handlującej danymi rolników i twierdzącej, że ma wpływy w ARiMR, w drugiej próbowano ustalić, jak do wycieku danych z ARiMR doszło.

Więcej: Sprzedano dane rolników ubiegających się o dotacje z PROW, pochodzące z ARiMR

Prokuratura, udzielając informacji w tych sprawach dotyczących wycieku danych, nie wiedziała o zakończeniu postępowania sądowego w głównej sprawie.

Tymczasem okazuje się, że w sprawie głównej, Marcina Sz., 14 marca 2018 roku zapadł wyrok w trybie art. 387 kpk. , tj. dobrowolnego poddania się karze.

Jak informuje sąd, czyn zarzucany oskarżonemu zagrożony jest karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. (Art. 230. § 1 kk: Kto, powołując się na wpływy w instytucji państwowej, samorządowej, organizacji międzynarodowej albo krajowej lub w zagranicznej jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi albo wywołując przekonanie innej osoby lub utwierdzając ją w przekonaniu o istnieniu takich wpływów, podejmuje się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w zamian za korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.)

Sąd okazał jednak wielkoduszność.  „Dnia 14 marca 2018 r. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie IX Wydział Karny po rozpoznaniu w dniu 8 marca 2018 r. sprawy Marcina S. oskarżonego o to, że:

w sierpniu i wrześniu 2016 r. w L. powołując się na wpływy w instytucji państwowej - Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, pośredniczył w załatwieniu sprawy w postaci uzyskania, pochodzącego z wewnętrznej bazy danych tejże Agencji, wykazu danych osobowych rolników ubiegających się o dopłaty celowe w ramach programów pomocowych Unii Europejskiej, w zamian za korzyść majątkową w postaci pieniędzy, w kwocie 10.000 złotych, którą to korzyść majątkową przyjął; tj. o czyn z art. 230 § 1 kk

- oskarżonego Marcina S. uznał za winnego dokonania zarzuconego mu czynu, wyczerpującego dyspozycję art. 230 § 1 kk i za ten czyn, na podstawie art. 230 § 1 kk oraz art. 33 § 2 kk, wymierzył mu karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz pięciuset stawek dziennych grzywny, ustalając wysokość stawki dziennej na kwotę 20 (dwadzieścia) złotych;

- na podstawie art. 69 § 1 i 2 kk oraz art. 70 § 1 kk wykonanie orzeczonej kary pozbawienia wolności warunkowo zawiesił oskarżonemu na rok próby;

- na podstawie art. 72 § 1 pkt 1 kk zobowiązał oskarżonego do pisemnego informowania Sądu, raz na kwartał, o przebiegu okresu próby;

- na podstawie art. 45 § 1 kk orzekł wobec oskarżonego przepadek na rzecz Skarbu Państwa faktycznie uzyskanej korzyści majątkowej w kwocie 1.000 (tysiąc) złotych;

- na podstawie art. 63 § 1 kk zaliczył oskarżonemu na poczet orzeczonej grzywny zatrzymanie w dniach od 15 września 2016 r. do 16 września 2016 r. przyjmując, że dzień zatrzymania jest równy dwóm stawkom dziennym grzywny;

- zwolnił oskarżonego od ponoszenia kosztów sądowych, którymi w zakresie wydatków obciążył Skarb Państwa.

Wyrok jest prawomocny” – informuje sąd.

A my pytamy: jeśli oskarżenie stwierdza, że Marcin Sz. działał "w zamian za korzyść majątkową w postaci pieniędzy, w kwocie 10.000 złotych, którą to korzyść majątkową przyjął", to dlaczego sąd "orzekł wobec oskarżonego przepadek na rzecz Skarbu Państwa faktycznie uzyskanej korzyści majątkowej w kwocie 1.000 (tysiąc) złotych"? Skąd ta rozbieżność?

Niestety, Biuro Prasowe sądu poinformowało: „nie dysponuje aktami sprawy IX K 1051/17, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie zawarte w wiadomości. Jak wynika z protokołu z ostatniej rozprawy, którym dysponuje Biuro, oskarżony dobrowolnie poddał się karze i wniósł o orzeczenie przepadku korzyści majątkowej realnie uzyskanej z przestępstwa w wysokości 1000 zł.”

Czekamy więc na dostęp do akt.

Prokuraturę zaś pytamy, czy nie miała wiedzy o tym, że oskarżony dobrowolnie poddał się karze jeszcze w marcu? Dlaczego sąd mógł się zgodzić na takie rozwiązanie, skoro oskarżony nie współpracował z organami ścigania (bo nie powiedział nawet, skąd miał dane rolników, którymi handlował)? Dlaczego uzyskał korzyść 10 tys., a zwrócił 1 tys.? Czy prokuratura wyraziła zgodę na takie dobrowolne poddanie się karze i taki wyrok?

ARiMR nie ustaliła, jak mogło dojść do wycieku danych rolników. Można więc uznać, że Marcin Sz. będzie miał naśladowców. W sumie – niezły zarobek, więc dlaczego nie korzystać?...

- Dane są warte dla firm kilka miliardów złotych, bo tyle wynosiła pula PROW, rozdysponowywana teraz, po wycieku tych danych – mówi Karol Zarajczyk,  prezes zarządu Ursus S.A. - To są dla nas dziesiątki milionów straty. Rozważamy wystąpienie o odszkodowanie do ARiMR o utracone korzyści ze względu na tak drastyczne zaniedbania w ochronie danych osobowych, które zachwiały konkurencyjnością na wolnym rynku UE z korzyścią dla koncernów zagranicznych. Jeśli nie uzyskamy zadośćuczynienia, zwrócimy się do organów międzynarodowych o zbadanie i wyjaśnienie tej sprawy.

Czy na pewno nie można tego wyjaśnić w kraju - i zapobiegać takim sytuacjom na przyszłość?