Na wniosek wiceprezesa Rady Ministrów, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina Rada Ministrów wyraziła zgodę na zbycie przez Skarb Państwa udziałów w spółkach „DANKO” Hodowla Roślin sp. z o.o., ELEWARR sp. z o.o., Hodowla Zwierząt i Nasiennictwo Roślin Polanowice sp. z o.o., Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego sp. z o.o., Kombinat Rolny Kietrz sp. z o.o., Małopolska Hodowla Roślin sp. z o.o., Poznańska Hodowla Roślin sp. z o.o., Pomorsko-Mazurska Hodowla Ziemniaka sp. z o.o. oraz Zakłady Przemysłu Ziemniaczanego w Pile "ZETPEZET" sp. z o.o., które aportem zostały wniesione do nowej firmy Krajowej Grupy Spożywczej (KGS), której głównym podmiotem – spółką integrującą – jest Krajowa Spółka Cukrowa (KSC). W ten sposób powstał największy, polski holding rolniczy, składający się łącznie z 15 firm, które wicepremier i minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk określił jako czempiony. Co z tego więc wynika dla polskiego rolnictwa i rolników?

Dołożenie ogniwa do nie działającego system

Polskie rolnictwo w swej strukturze organizacyjnej jak i kapitałowej jest dość rozproszone. Najliczniejszą grupę stanowią gospodarstwa małe i słabe ekonomicznie. Handel oraz skup produktów rolnych jest zdominowany przez pośredników, którzy dyktują ceny. Swoje ceny ustalają także zakłady przetwórcze. W zależności kto patrzy i ocenia polski rynek agro, to sytuacja na nim dla niego jest, albo zła, albo tragiczna. Ze świecą należy szukać pozytywnej opinii.

Poza tym rynek ten podlega typowym wahaniom koniunktury, a te są częste, bowiem w ogóle rynek rolny Unii Europejskiej (UE) cechuje nadprodukcja, która dołuje ceny. Z kolei polski eksport produktów rolno-spożywczych na rynki trzecie jest ograniczony lub zablokowany przez występujące u nas ogniska chorób zakaźnych jak afrykański pomr świń (ASF) czy grypa ptaków. Rząd Zjednoczonej Prawicy w przeszłości zmieniał także prawo o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi, by chronić interesy dostawców (głównie rolników) produktów rolnych. 

Czy rolnicy mogą liczyć na dobre ceny?

Mimo wielu podjętych działań, na polskim rynku rolnym, utrzymuje się negatywna perspektywa dla produkcji z krótkimi okresami wzrostu cen. W efekcie w polskim rolnictwie mają miejsce częste napięcia i niezadowolenie, głównie u rolników, którzy widzą dysproporcję między tym, co otrzymują za swoje produkty, a tym za ile są one sprzedawane klientom detalicznym w postaci produktów konsumpcyjnych. Nie ulega wątpliwości, że taki klimat biznesowy nie służy stabilności i pewności. 

Lekiem na to miało i ma być powstanie państwowej firmy, która zapewni – według rządu – dobre ceny rolnikom. W takich okolicznościach społecznych, politycznych oraz biznesowych zaczęły się wiosną 2021 roku prace nad powołaniem Narodowego Holdingu Spożywczego, który ostatecznie zyskał nazwę Krajowej Grupy Spożywczej (KGS).  

Niedziałający element systemu

Słabością polskiego rolnictwa jest to, że choć jest ono duże i każdego roku zwiększa swoje możliwości produkcyjne oraz siłę rynkową, to w praktyce nasz rynek rolny jest słabo zinstytucjonalizowany. Przykładowo wycena wartości produktów rolnych (będących jednocześnie środkami produkcji) zboża, mięso, mleko dokonywana jest na rynkach kapitałowych we Francji, w Niemczech, w USA czy w Nowej Zelandii.  

Od 2020 roku w Polsce działa Giełdowy Rynek Rolny (w ramach Towarowej Giełdy Energii), na którym odbywa się handel zbożem. Wielkość i wartość transakcji na GRR jest śladowa i całkowicie bez znaczenia dla polskiej produkcji rolnej oraz przetwórstwa. Obecnie Giełdowy Rynek Rolny nie jest efektywną częścią polskiego systemu agro ze wszystkimi jego skutkami. Gdyby został rozwiązany, to nikt by tego nie zauważył. 

Krajowa Grupa Spożywcza - jaki to gracz?

Krajową Grupę Spożywczą (KGS) będą tworzyć spółki podzielone na sześć segmentów: produkcja nasienna, produkcja cukru produkcja skrobi, sektor zbożowo-młynarski, sektor rolny, przetwórstwo spożywcze. Spółka KGS ma osiągnąć przychody na poziomie 3,5 mld zł i mają być one większe o 30 procent w porównaniu przychodami spółki integrującej, czyli Krajowej Spółki Cukrowej. 

Ta mocna baza ekonomiczna, według wicepremiera i ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka, pozwoli „na godne sprzedawanie produktów rolnych przez rolników” oraz ma ona „łamać zmowy cenowe”, np. przy skupie poniżej jakichkolwiek kosztów produkcji świń ze stref ASF lub uderzać w zmowy cenowe na rynku owoców miękkich. Poza tym Grupa ma także zapewnić strategiczne rezerwy, a nawet interweniować na rynku, choć w tym ostatnim przypadku mają być to działania pośrednie. Ma również budować łańcuch wartości w ramach strategii „od pola do stołu”. 

Wyłania się więc z tego obraz KGS, że będzie to przedsiębiorstwo o wielorakim zakresie: producent, przetwórca, hurtownia, składowanie (przechowalnictwo). Będzie także realizować strategie budowania wartości marki w ramach Europejskiego Zielonego Ładu.

Zderzenie Krajowej Grupy Spożywczej z praktyką

Krajowa Grupa Spożywcza, choć od strony ekonomicznej ma ogólnie siłę rynkową, to w praktyce – jak to zostało napisane wyżej – jej spektrum działania jest tak szerokie, że będzie działać segmentowo, a nie synergicznie. Różnorodność branżowa będzie przeszkodą we współdziałaniu. Inaczej pisząc włączone spółki do KGS będą względem siebie niezależne i będą dalej robić to, co robią. Przy takiej konstrukcji i przedmiocie inaczej nie mogą. Podstawą ich działania będzie dalej rachunek zysków i strat, bowiem są to spółki działające w oparciu o kodeks spółek handlowych. 

Według koncepcji ministra rolnictwa Krajowa Grupa Spożywcza, czyli faktycznie poszczególne spółki, mają dawać rolnikom dobrą cenę za ich produkty rolne niż inne podmioty działające na rynku w tym samym miejscu. A co w sytuacji spadku koniunktury, kiedy ceny lecą w dół z perspektywą wielomiesięcznej niepomyślnej sytuacji ekonomicznej w danej branży czy w ogóle recesji na rynku? Oferowanie lepszej ceny niż rynkowa, a więc powyżej ekonomicznej wartości w danym okresie, de facto w przypadku spółki jest działaniem na szkodę tej spółki. Każdy kto zajmuje się biznesem dobrze rozumie ten mechanizm i jego prawne skutki. 

Czy KGS jest w ogóle potrzebna?

Brak u rolników i na rynku euforii w związku w powstaniem KGS jest dowodem na to, że tego rodzaju podmiot z takimi założeniami nie jest potrzebny w takim zakresie jak to przedstawił minister rolnictwa. Choć polski rynek rolny nie jest, jak to zostało napisane wyżej, zorganizowany instytucjonalnie w sferze wyceny produktów rolnych, to w zakresie biznesowym i operacyjnym działa co najmniej dobrze. Problemem jest duży zakres możliwości zbierania marży w obszarze dostawca-przetwórca, w którym operują pośrednicy. Oni nie weszli w tę sferę w sposób nielegalny, jak to próbują przedstawiać populistycznie politycy oraz niektórzy działacze rolni, tylko wykorzystali okazję, którą im dał wolny rynek.

Według ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka problem opisanej dysproporcji cena-zysk ma rozwiązać właśnie państwowe przedsiębiorstwo – KGS.

Ogólna prezentacja celów działania Grupy tylko podtrzymała na rynku i u rolników krytyczną opinię o tym przedsięwzięciu, a wręcz wzmocniła do niego nieufność. Jasno wynika, że ten, w teorii, nowy podmiot został uplasowany na swoistej wyspie rynkowej z dużym zapleczem politycznym. Plan, że KGS – jak to powiedział minister Kowalczyk – ma „obrastać w inne podmioty” nic nie zmienia w ogólnym obrazie. Po prostu konglomerat rolny będzie puchnął jak w czasach PRL-u zjednoczenia.

Krajowa Spółka Cukrowa to fundament KGS

Skoro Krajowa Spółka Cukrowa (KSC) jest bazą, fundamentem lub – jak powiedział wicepremier i minister rolnictwa Kowalczyk – integratorem, to Krajowa Grupa Spożywcza będzie działać dokładnie tak samo jak KSC. Dlaczego? Bo przy takich założeniach oraz różnorodności branżowej inaczej działać nie może. A więc poza nazwą nic się nie zmieni. Wymienione zostaną pieczątki, szyldy, papier firmowy.  

Stosowanie w przyszłości przez KGS mechanizmu interwencyjnego będzie działaniem populistycznym i psującym rynek. Takie trwałe postępowanie rynkowe zabije u rolników zdolność konkurowania i uczyni z nich klientów państwowego portfela i jednocześnie podatnych na działania polityczne. Polskie rolnictwo zamiast się rozwijać będzie się zwijać, a przetwórcy sobie poradzą.