Od dokonujących sprzedaży na targowiskach można pobierać opłatę targową. W związku ze stanem epidemii, aby pomóc osobom handlującym, rząd postanowił w ramach tak zwanej tarczy antykryzysowej 6.0 o zawieszeniu na cały 2021 rok pobierania opłaty targowej. Z tego tytułu samorządom przysługuje rekompensata ze środków Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Jak podawała PAP w końcu 2020 roku (czyli dane są za 2019 rok), „W ubiegłym roku opłatę targową faktycznie pobrało 1649 gmin. Z tego dla 877 gmin wpływy z tytułu opłaty targowej wyniosły powyżej 10 tys. zł, natomiast w przypadku 772 gmin wpływy nie przekroczyły tej kwoty. Łączne wpływy wszystkich gmin z opłaty targowej w 2019 r. wyniosły ponad 139,3 mln zł. Natomiast 772 gminy poniżej progu 10 tys. zł rocznie, miało wpływy łącznie na poziomie 2,3 mln zł.”

Wydawałoby się więc, że handlujący na targowiskach są zabezpieczeni – rząd zapewnił zwolnienie w ramach pomocy państwa z tej opłaty, a gminy otrzymają rekompensatę.

Nie w Szczuczynie.

- 12 stycznia na targowisku miejskim podeszli do mnie pracownicy i zażądali wniesienia opłaty za wjazd samochodem na teren targowiska w celu handlowania – mówi czytelnik. - Jako jeden z nielicznych rolników odmówiłem jej uiszczenia, bo słyszałem o ustawie zwalniającej z opłat targowych. Pracownicy poinformowali mnie, że skoro nie chcę płacić, to żebym nie przyjeżdżał na to targowisko. Miałem zapłacić 10 zł za wjazd na targowisko pojazdem handlującym.

Nasz czytelnik zwrócił się do redakcji, a my 12 stycznia przesłaliśmy pytania do burmistrza Szczuczyna. Chcieliśmy wiedzieć, dlaczego pracownicy targowiska miejskiego w Szczuczynie domagają się opłat od handlujących? Czy stosowane jest zwolnienie z opłaty targowej, wprowadzone przez rząd? Czy zamiast tej opłaty są pobierane od handlujących inne opłaty - w szczególności "wjazdowa", pobierana tylko od handlujących? Ile wpłynęło do kasy miejskiej tytułem poszczególnych rodzajów opłat pobranych od handlujących na targowisku w 2020 roku? Czy urząd występował lub wystąpi o rekompensatę do rządu z tytułu utraty dochodów z powodu COVID-19?

Jak wyjaśnił burmistrz w odpowiedzi z 22 stycznia, w Szczuczynie nie jest pobierana opłata targowa, ale opłata „za korzystanie z terenu targowiska i jest to jedyna opłata jaką uiszczają handlujący. Obsługę targowiska powierzono spółce gminnej, która z tytułu pobieranych opłat ma obowiązek utrzymać w należytej czystości i stanie teren targowiska. Dlatego też w budżecie gminy nie ma dochodów z tytułu opłat pobranych od handlujących”.

Nie zadowoliła nas ta odpowiedź i pytaliśmy dalej: czy fakt, że targowiskiem zarządza spółka gminna oznacza, że burmistrz nie ma informacji o pobieranych na targowisku opłatach, bez względu na to, jak się nazywają i kto je pobiera? Czy handlujący są obecnie zwolnieni z opłat? Na jakiej podstawie prawnej pobiera się "opłatę za korzystanie z terenu targowiska"? Ile wynosi i od kogo jest pobierana? Jaki dochód z tej spółki gminnej ma gmina (w ostatnich trzech latach)? Za czyje i jakie pieniądze (kwota i jej pochodzenie - tj. np. kredyt, dotacja, wparcie z funduszy unijnych, środki własne) wyremontowano targowisko?

I na te pytania nie udzielono wyczerpującej odpowiedzi - nadal nie wiemy, ile gmina zarabia na targowisku.

Zdarzyło się jednak co innego. Jak się okazuje, najwyraźniej następstwem naszego zainteresowania tym tematem stało się… obniżenie o połowę pobieranych opłat.

Jak bowiem wynika z nadesłanego przez burmistrza zarządzenia z 18 stycznia 2021 roku „w sprawie ustalenia opłaty za korzystanie z mienia komunalnego na targowisku <Mój Rynek> w Szczuczynie” pobierane opłaty obniżono o połowę w związku z ogłoszeniem stanu epidemii 20 marca 2020 roku.

I tak teraz rolnicy zapłacą 5 zł od każdej wystawianej sztuki zwierząt (konie, krowy, owce, trzoda chlewna powyżej 6 m-cy, a do 6 m-cy opłata wynosi 2,5 zł). Tyle samo wynosi opłata „za zajęcie terenu przez samochód osobowy i samochód dostawczy o ładowności do 1,5 tony”, a za pozostałe pojazdy trzeba zapłacić 15 zł. „Za zajęcie terenu” płacą też sprzedający biżuterię i mający „stanowiska handlowe”, a także „zajmujący teren na potrzeby pozostałych form sprzedaży”.

Pan burmistrz po roku trwania epidemii zauważył więc jej wystąpienie. Swoje obniżenie opłat zechciał jednak ograniczyć do 30 czerwca 2021 roku – zapewne znając już kres zarazy.

- Nie chcę uchodzić za pieniacza, zapłacę im te 5 złotych i wracam na to targowisko – zapowiada nasz czytelnik.

Czy słusznie? Targowisko w Szczuczynie jest czynne raz w tygodniu. Ale handlujący na targowiskach i utrzymujący się i rodziny w ten sposób jeżdżą przecież do różnych miejscowości. Nieco się więc uzbiera. A utargują często niewiele, albo i wcale. Czy powinni więc płacić za taką możliwość zarabiania? Zwłaszcza teraz, kiedy rząd zadecydował o niepobieraniu opłat za sprzedaż na targowiskach w całym 2021 roku?

Burmistrz przyznaje, że targowisko powstało z milionową dotacją z PROW 2007-2013, czyli zrefundowano tak prawie połowę poniesionych wydatków (koszt kwalifikowany wyniósł 2,37 mln zł). Nasz czytelnik zauważa jednak, że rolnicy są odsuwani na skraj placu, gdzie jest tylko utwardzenie terenu ze żwiru.

- Niedawno widziałem, jak rolnika wyciągali tam dwoma samochodami, bo się zakopał w śniegu – opowiada.

Czy więc takie podejście do prowadzenia targowiska jest prawidłowe? Zgodnie z PROW 2007-13 pomoc mogła być przeznaczana na budowę targowiska lub obiektów budowlanych przeznaczonych na cele promocji lokalnych produktów, przebudowę istniejącego targowiska lub obiektów budowlanych przeznaczonych na cele promocji lokalnych produktów, zakup nowych urządzeń, materiałów i usług służących operacji, a powierzchnia handlowa targowiska przeznaczona dla rolników pod sprzedaż produktów miała stanowić po realizacji operacji ponad 30% całej powierzchni obiektu, zaś opłata za wynajem powierzchni handlowej dla rolnika miała być o 25% niższa od kosztu wynajmu przez inne podmioty w okresie 5 lat od wypłaty przez ARiMR płatności końcowej na rzecz beneficjenta.

„Targowicę miejską” w Szczuczynie otwarto we wrześniu 2013 roku. Jak wynika z nadesłanego zarządzenia burmistrza, regulującego opłaty od 2016 roku (czyli poprzedzającego to obecne tymczasowe zarządzenie, wprowadzone 18 stycznia 2021) rolnicy nie byli tam traktowani inaczej, niż inni handlujący. Oba zarządzenia w załączniku.

Opłatę targową – zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych - pobiera się od osób fizycznych, osób prawnych oraz jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej, dokonujących sprzedaży na targowiskach - niezależnie od należności przewidzianych w odrębnych przepisach za korzystanie z urządzeń targowych oraz za inne usługi świadczone przez prowadzącego targowisko.

Czy opłata od handlujących nie nazwana "targową", ale opłatą „za zajęcie terenu” – przestaje nią być? Jakim urządzeniem targowym czy usługą jest wobec tego teren?

Dlaczego miejscowy burmistrz nie wie, ile opłat wpływa od sprzedających, w szczególności od rolników? Przecież prawie w połowie koszty budowy tego targowiska pokryto z PROW. Kto przyjrzy się funkcjonowaniu targowiska w Szczuczynie?