Jej ubój lub zabicie powiatowy lekarz weterynarii w Białej Podlaskiej Radomir Bańko nakazał już w grudniu 2018 roku. Od lipca 2019 roku nakładał grzywny w celu przymuszenia do zabicia świni. Wreszcie właścicielka – zmuszona do rozstania się z pupilką bardziej z powodu jej przerośnięcia i zwapnienia, niż zagrożenia ASF, który jakoś się maciory nie imał, pomimo braku bioasekuracji, stwierdzanego przez weterynarzy – postanowiła w końcu października 2019 roku wykonać zalecenie PLW.

PLW jednak nie odstąpił od ukarania właścicielki mandatem – zamiast nagrodzić ją za niewpuszczenie choroby do gospodarstwa. Pani Beata mandat zapłaciła, ale wystąpiła do PLW o zwrot grzywny wobec wykonania żądania zabicia świni. PLW odmówił. Jak stwierdził, „organ wielokrotnie próbował nakłonić stronę do dobrowolnej realizacji decyzji, jednakże bezskutecznie. Także nałożenie pierwszej grzywny, dodajmy, ze w najmniejszej możliwej wysokości, nie przyniosło oczekiwanego skutku. Dla strony jest to zatem jedyna i dość nieznaczna w ocenie organu dolegliwość wobec tak długiego okresu ignorowania nakazów organu oraz braku przestrzegania przepisów prawa i tym samym powodowania stanu zagrożenia na wystąpienie ogniska choroby zakaźnej”.

I pomyśleć, że można było inaczej. Zgodnie z ustawą o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, w razie wykonania obowiązku określonego w tytule wykonawczym, nałożone, a nieuiszczone lub nieściągnięte grzywny w celu przymuszenia podlegają umorzeniu. Postanowienie w sprawie umorzenia grzywny wydaje organ egzekucyjny na wniosek zobowiązanego. Na postanowienie o odmowie umorzenia grzywny służy zażalenie.

Również na wniosek zobowiązanego, który wykonał obowiązek, grzywny uiszczone lub ściągnięte w celu przymuszenia mogą być w uzasadnionych przypadkach zwrócone w wysokości 75% lub w całości. Państwowe organy egzekucyjne mogą zwrócić grzywnę po uzyskaniu zgody organu wyższego stopnia (art. 125 i 126).

PLW Radomir Bańko nie uznał jednak, jakoby w tym przypadku należało chociaż wystąpić o zbadanie sprawy przez organ wyższego stopnia. „Zarobił” 500 zł i oddać nie zamierza. Świnia żyła – urągając obowiązkom bioasekuracji – jeszcze dwa lata od ogniska „po sąsiedzku” i za to należy się właścicielce kara. Czy na pewno? A może nagroda, że nie dopuściła do zarażenia zwierzęcia?

- Likwidując hodowlę, utraciłam źródło dochodu – mówi czytelniczka. – Wkrótce pewnie podzielę los sąsiadów, którzy mają w gospodarstwie komornika. Żadnej pomocy nie otrzymałam, likwidując hodowlę. Wyrównanie za oddanie świń za pół ceny zostało mi też zabrane.

W powiecie Biała Podlaska na koniec 2014 roku było 8 siedzib stad, które utrzymywały zwierzęta z gatunku świnie, na koniec 2018 zostało ich 6, a 30 września 2019 – 4. Podobnie wypada… Warszawa, w której było odpowiednio 6, 7 i 4 siedziby stad.

W Afganistanie jest podobno tylko jedna świnia - żyje w ogrodzie zoologicznym...