- Zapraszam na moje podwórze, bo akurat co tydzień sprzedaję trzodę, i zobaczy pan, jaki jest załadunek i jak przewozi się zwierzęta – mówił poseł PJN do przedstawiciela wnioskodawców ustawy. - Proszę pana, chcę panu powiedzieć, że samochody są napowietrzane, jeżeli jest wysoka temperatura, to są spryskiwane, chłodzone, więc proszę nie mówić rzeczy, o których nie macie państwo pojęcia. Kolejna sprawa. Mówimy o kastracji prosiąt, bo pan o tym wspomniał. Chcę panu powiedzieć, że staje się to coraz bardziej humanitarne przez to, że robi się to w trzecim dniu. Oczywiście to boli, ale całkiem inaczej to wychodzi. Natomiast chcę panu powiedzieć, żeby porozmawiał pan z fachowcami. Oczywiście można spryskać prosię jakimś płynem do znieczulenia, natomiast nie można go uśpić, bo nie da się tego zrobić. Bo gdyby pan usypiał, to połowa nie od-zyskałaby już przytomności.

Zdaniem posła Wojciecha Mojzesowicza stosunek Polaków do zwierząt jest lepszy nawet niż w innych krajach. Najważniejszy jest stosunek ludzi do zwierząt, a nie działalność instytucji do tego specjalnie powoływanych.

- Zgadzam się z państwem, że zwierzęta trzeba szanować. Chcę zapytać, dlaczego o tym nie mówimy  i nie krzyczymy, że do tej pory w Europie, w Hiszpanii w podły sposób morduje się byki na corridzie. Na przykład ja jako rolnik nie mogę na to patrzeć. Goni się rozszalałe zwierzęta po ulicach, bo taka jest tradycja kilku idiotów w Europie. Protestuję przeciwko temu, w Polsce tego się nie robi. Naprawdę w Polsce tego się nie robi. To, że mówimy o zwierzętach, że mówimy o szacunku do zwierząt, jest bardzo dobre. Dziękuję wszystkim tym,  z którymi miałem okazję współpracować w ramach komisji, jeśli chodzi o sprawy ochrony zwierząt. Nam wszystkim zależy na tym, żeby zwierzętom było lepiej. Chcę też wyraźnie powiedzieć, że już powołane instytucje jak Inspekcja Weterynaryjna… Przede wszystkim najważniejsze jest wyczulenie ludzi. Wbrew temu, co się mówi, ludzie pochylają się nad zwierzętami, nie akceptują podłości i znęcania się nad nimi, pamiętajcie o tym państwo.

Mojzesowicz wskazał na braki w kolejnych propozycjach regulujących ochronę zwierząt: - Nie skupiajcie się państwo tylko i wyłącznie nad kotami i psami, bo to jest oczywiście bardzo ważne, ale też nad innymi zwierzętami. Brakuje mi też jednej rzeczy, nie konsultowaliście tego z tymi,  którzy tych zwierząt mają najwięcej, z organizacjami rolniczymi. Nie widzę żadnej. Są związki zawodowe, samorząd rolniczy, związki hodowców. Szkoda, bo to też byłoby w tym wszystkim ważne. Muszę państwu powiedzieć, że nam, producentom rolnym, jest najbardziej przykro. Bo wszyscy tego unikają, chcą mieć czyste ręce, my musimy godzić się z tym, że zwierzęta, które pielęgnujemy przez parę lat, czasami trochę krócej, muszą iść w wiadomym kierunku, na ubój, po to, żeby było mięso na półkach. Nie jest to wcale przyjemne, my do tych zwierząt bardzo się przywiązujemy. W związku z tym chrońmy zwierzęta, ale też starajmy się wiedzieć, jak to wygląda. Chcę jeszcze wrócić do sprawy transportu, ogłuszania zwierząt, chcę powiedzieć, że dzisiaj bardzo małe ilości zwierząt ubija się w gospodarstwach, raczej korzysta się z usług fachowców. Chcę panu powiedzieć, że to żadna przyjemność, kiedy robi to niefachowiec. Niefachowiec to znaczy przeciętny obywatel. To żadna przyjemność i skutki też są fatalne. W związku z tym dobrze, że o tym mówimy, ale nie zapominajmy, że chodzi o ważny element, życie zwierząt i człowieka. To trzeba ucywilizować. W tym wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek.

 Zdaniem Cezarego Wyszyńskiego argumenty Mojzesowicza są nietrafne.

- Chciałbym odnieść się krótko do tradycji szczenienia się kundelków na wsiach. Znam bardzo dobrze tę tradycję, myślę, że zna ją wielu z nas. Zostawia się jednego albo dwa szczeniaki,  a resztę zakopuje się w ziemi albo topi. Myślę, że możemy spokojnie taką tradycję zmodyfikować na rzecz dobra zwierząt – odpowiedział przedstawiciel Komitetu  Inicjatywy Ustawodawczej  Cezary Wyszyński. - Mamy też świadomość, jak transportuje się zwierzęta. W swoim wystąpieniu powoływałem się na raporty organizacji unijnych, jak również naszych,  i rządowych, i pozarządowych, a także na wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli. Chciałbym podkreślić, że transporty długodystansowe – nie wiem, o jakich transportach mówił poseł Mojzesowicz – są bardzo trudne do nadzoru, a nasze służby są absolutnie do tego nieprzygotowane. Wiem to z własnego doświadczenia, braliśmy udział w kilku takich kontrolach i jest to bardzo trudne. Kiedyś nasza organizacja próbowała skontrolować taki transport na trasie między Warszawą a południową granicą województwa mazowieckiego. Wówczas przedstawiciele Inspekcji Transportu Drogowego powiedzieli, że nie mają ani jednego miejsca, w którym mogą zatrzymać taki ciągnik z naczepą ze zwierzętami. Tak więc są problemy z kontrolą.Jeśli chodzi o corridę, to my oczywiście protestujemy. Organizowaliśmy demonstracje, wykłady. Powiem o tym bardzo krótko. Jesteśmy przeciwni wszelkiemu okrucieństwu. Myślę jednak, że nie warto odwracać uwagi od tych zagadnień, które są nam bardzo bliskie tutaj w Polsce, mówiąc o corridzie, która ma miejsce gdzieś bardzo daleko. Oczywiście wszyscy jesteśmy jej przeciwni. Odnośnie do tego, co powiedział poseł Mojzesowicz, chciałbym zauważyć, że projekt był konsultowany z Krajową Radą Izb Rolniczych. To znaczy odbyło się to na takiej zasadzie, że projekt został wysłany do konsultacji i nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

 Posłowie zapowiedzieli powrót do tematu ochrony zwierząt w następnej kadencji Sejmu.