Jak podało MRiRW 30 lipca, pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej (dane z 26 lipca 2021 r., źródło danych: rejestr podmiotów prowadzony przez Inspekcję Weterynaryjną) znajduje się 11 718 podmiotów prowadzących rolniczy handel detaliczny w zakresie  produktów pochodzenia zwierzęcego oraz żywności zawierającej jednocześnie środki spożywcze pochodzenia niezwierzęcego i produkty pochodzenia zwierzęcego.

Pod nadzorem Państwowej Inspekcji Sanitarnej natomiast są 1 524 podmioty prowadzące rolniczy handel detaliczny w zakresie  produktów pochodzenia niezwierzęcego – te dane pochodzą z 31 grudnia 2020 r., źródło danych: Główny Inspektorat Sanitarny).

Poprzednio pytaliśmy o to w marcu:

W ramach RHD głównie sprzedaż jajek i miodu

Jak wówczas informowano, według stanu na 19 marca 2021 r. było 10 711 podmiotów prowadzących działalność w zakresie  produktów pochodzenia zwierzęcego i mieszanego, a 1 129 podmiotów prowadziło RHD w zakresie żywności pochodzenia roślinnego (stan na koniec 2019 r., to ostatnie dane posiadane przez MRiRW – podawano).

Zatem w okresie od 19 marca 2021 do 26 lipca 2021 przybyło w ramach rolniczego handlu detalicznego 1007 rolników sprzedających produkty zwierzęce lub mieszane. Od stycznia 2020 do końca 2020 działalność RHD zgłosiło 395 nowych podmiotów sprzedających żywność pochodzenia roślinnego.

W marcu tego roku podawano, że spośród 10711 zarejestrowanych podmiotów 7417 sprzedaje produkty pszczele nieprzetworzone, a 2189 jaja od drobiu.

RHD jest więc wciąż zajęciem rzadkim i wyjątkowym. Teraz MRiRW zdecydowało się zmienić przepisy dotyczące RHD.

Czy zmierza to w kierunku upowszechnienia sprzedaży żywności przez rolników?

 

Zmiana definicji RHD

Teraz RHD ma być zdefiniowany następująco:

„rolniczy handel detaliczny – handel detaliczny w rozumieniu art. 3 ust. 7 rozporządzenia nr 178/2002, polegający na:

a) produkcji żywności zawierającej co najmniej jeden składnik pochodzący w całości z własnej uprawy, hodowli lub chowu podmiotu działającego na rynku spożywczym oraz

b) zbywaniu takiej żywności konsumentowi finalnemu, o którym mowa w art. 3 ust. 18 rozporządzenia nr 178/2002, lub do zakładów prowadzących handel detaliczny z przeznaczeniem dla konsumenta finalnego”.

Zgodnie natomiast z przywołanym w tej definicji unijnym przepisem, <"handel detaliczny" oznacza obsługę i/lub przetwarzanie żywności i jej przechowywanie w punkcie sprzedaży lub w punkcie dostaw dla konsumenta finalnego; określenie to obejmuje terminale dystrybucyjne, działalność cateringową, stołówki zakładowe, catering instytucjonalny, restauracje i podobne działania związane z usługami żywnościowymi, sklepy, centra dystrybucji w supermarketach i hurtownie>.

Jak objaśniono w uzasadnieniu projektu ministerialnego rozporządzenia, chodzi o doprecyzowanie kwestii pochodzenia składników wykorzystywanych do produkcji żywności w ramach RHD; tj. w przypadku żywności jednoskładnikowej (np. świeże owoce i warzywa,  świeże mięso, jaja, czy surowe mleko) - powinna ona w całości pochodzić z własnej uprawy, hodowli lub chowu danego podmiotu, natomiast w przypadku żywności zawierającej więcej niż jeden składnik (np. produkty mięsne, produkty mleczne, gotowe posiłki, pieczywo) – powinna ona zawierać co najmniej jeden składnik pochodzący w całości z własnej uprawy, hodowli lub chowu danego podmiotu.

W przypadku żywności jednoskładnikowej roślinnej reguły RHD nie są potrzebne, wystarczy sprzedaż bezpośrednia - trzeba zauważyć.

Czy natomiast spełni wymogi definicji RHD ktoś, kto produkując mięsne pulpety dołoży do nich własny majeranek? Pytamy w MRiRW.

 

Zniesione limity sprzedaży

Zbywanie żywności w ramach rolniczego handlu detalicznego do zakładów prowadzących handel detaliczny z przeznaczeniem dla konsumenta finalnego będzie mogło odbywać się wyłącznie na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przy czym minister właściwy do spraw rolnictwa w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zdrowia określi, w drodze rozporządzenia, maksymalną ilość żywności zbywanej w ramach rolniczego handlu detalicznego do zakładów prowadzących handel detaliczny z przeznaczeniem dla konsumenta finalnego oraz zakres i sposób dokumentowania tej ilości, mając na względzie potrzeby konsumentów finalnych, rodzaj zbywanej żywności oraz ochronę zdrowia publicznego, w tym zapewnienie bezpieczeństwa tej żywności.

Sprzedaż bezpośrednio konsumentowi finalnemu nie będzie natomiast wchodzić w skład limitów sprzedaży.

Szykuje się więc całkiem dobry obrót i zysk, limity nie będą bowiem małe, skoro w projekcie zaproponowano podwyższenie z 40 tys. do 100 tys. zł kwoty przychodów zwolnionej z podatku dochodowego ze sprzedaży przetworzonych w sposób inny niż przemysłowy produktów roślinnych i zwierzęcych, z wyjątkiem przetworzonych produktów roślinnych i zwierzęcych uzyskanych w ramach prowadzonych działów specjalnych produkcji rolnej oraz produktów opodatkowanych podatkiem akcyzowym na podstawie odrębnych przepisów (potem – ryczałt 2 proc.).

100 tys. nieopodatkowanego przychodu to już kwota niemała, pozwalająca na rozmach w niektórej produkcji (czy chodziło przy tym o producentów miodu i jajek, przeważających wśród podmiotów RHD?). Można zastanawiać się, dlaczego ktoś, kto prowadzi jednak całkiem dużą działalność przetwórczą i handlową nie ma funkcjonować w ramach reguł przewidzianych chociażby dla działalności MOL.

 

Strzał w dziesiątkę?

Czy tym razem uda się doprowadzić do zwiększenia zgłoszeń prowadzenia RHD? Zobaczymy, ale trzeba wątpić, czy rolników dotąd powstrzymywały przed tym zgłoszeniem ograniczenia wynikające ze zbyt niskiego nieopodatkowanego przychodu czy niemożność bezpośredniego sprzedawania w odległych miejscowościach. Z pewnością na takim proponowanym teraz rozmachu skorzystać mogą tylko nieliczni.

Przychody ze sprzedaży przetworzonych produktów roślinnych i zwierzęcych, podlegające opodatkowaniu, wykazało w zeznaniach podatkowych: za 2017 r. - 106 podatników, za 2018 r. - 122 podatników i za 2019 r. - 153 podatników.

Ograniczony do 40 tys. przychód bez podatku nie jest więc powszechnym problemem, a podwyższenie granicy nie oznacza teraz powszechnej ulgi.

W ocenie skutków regulacji oszacowano, że w ciągu 10 lat budżet państwa będzie to kosztowało 155 mln zł, „podwyższenie z 40 tys. zł do 100 tys. zł przychodów ze sprzedaży przerobionych przez producenta rolnego produktów z własnej uprawy, hodowli lub chowu zwolnionych z podatku dochodowego od osób fizycznych zmniejszy wpływy do budżetu państwa w wysokości ok. 15,5 mln zł, przy założeniu, że 12.876 gospodarstw rolnych będzie przetwarzało produkty rolne i każde gospodarstwo rolne dokona sprzedaży tych produktów w kwocie 100 tys. zł oraz uwzględniając, że powyższe przychody powyżej 40 tys. zł w przypadku braku zwolnienia opodatkowane byłyby zryczałtowanym podatkiem dochodowym w wysokości 2%. Przychody ze sprzedaży przetworzonych produktów roślinnych i zwierzęcych, podlegające opodatkowaniu, wykazało w zeznaniach podatkowych: za 2017 r. - 106 podatników, za 2018 r.
- 122 podatników i za 2019 r. - 153 podatników. Łączna kwota przychodów z tego tytułu wyniosła w 2017 r. - 5,2 mln zł, w 2018 r. - 5,6 mln zł i w 2019 r. - 7,4 mln zł. Kwota zryczałtowanego podatku dochodowego wyniosła, w każdym z tych lat, po ok. 0,1 mln zł.”.

Budżet państwa straci więc niewiele, a skorzystają na tej zmianie tylko nieliczni.

A co z tymi licznymi?

Zgoda na handel na terenie całego kraju z pewnością jest oczekiwanym krokiem, ale tu można dziwić się tylko, że kiedykolwiek taką granicę terytorialną stawiano. Jeśli tak było, to z powodów higienicznych, które to wymogi także teraz trzeba będzie spełniać, zatem jej formalne zniesienie samo w sobie powszechnej odmiany nie może sprowadzić.

Czy zatem do RHD wejdą producenci żywności przetworzonej? Czy żywność od rolnika pozostanie atrakcją festynów oraz formą prowadzenia działalności dla sprzedawców jaj i miodu?