Zakłada on, że „podmioty prowadzące rolniczy handel, dystrybucję otrzymają możliwość korzystania z nowego kanału dystrybucji wytworzonej żywności i dotarcia do większej grupy konsumentów poprzez zakłady prowadzące handel detaliczny z przeznaczeniem dla konsumenta finalnego zlokalizowanego na obszarze tego samego województwa” – jak to określił poseł Kazimierz Gwiazdowski, rekomendując posłom przyjęcie projektu.

- Panie Ministrze! W imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości chcę podziękować za tę ustawę i chcę prosić, żeby przedstawiano właśnie tego typu ustawy, żeby nie było tak, jak do tej pory: oszukiwano nas, że Unia nie pozwala…  - tak poseł Robert Telus dziękował ministrowi Ardanowskiemu za przygotowanie tego projektu. - Tu, w naszym kraju, w Polsce my decydujemy o naszych sprawach, my decydujemy o polskim rolnictwie. Za tę ustawę chcemy, panie ministrze, podziękować i prosić, żeby było więcej takich ustaw, które będą pomagać polskiemu rolnikowi, które będą wspierać polskiego rolnika.

Dalej było jak zwykle.

- Co do tego, że ustawa idzie w dobrym kierunku, zmiany ustawy idą w dobrym kierunku, klub Platformy Obywatelskiej się zgadza - zastrzegł poseł Artur Dunin. - Tylko proszę nie mówić, że to jest wasz nowatorski projekt…ponieważ ten projekt powstał za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, co sami nawet piszecie. Podwyższacie kwotę – bo to jest najważniejsze, tylko szkoda, że tak późno – do 40 tys. zł rocznie.

Poseł zwrócił uwagę na proponowany zapis, który głosi: „Minister właściwy do spraw rolnictwa w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zdrowia może określić, w drodze rozporządzenia, szczegółowy sposób oznakowania miejsca zbywania żywności konsumentowi finalnemu przez podmiot prowadzący rolniczy handel detaliczny, w tym przez pośrednika, mając na względzie zapewnienie informacji o żywności zbywanej w ramach rolniczego handlu detalicznego i podmiotach prowadzących ten handel oraz ochronę zdrowia publicznego”.

I pytał: - Czy to rozporządzenie, które jest tak istotne dla tych zmian, jest uzgodnione z ministrem zdrowia? Czy znowu będziemy czekać, czy polski rolnik znowu będzie czekał, a panowie ministrowie będziecie kolejne lata się dogadywać i nic z tego nie wyjdzie? Panie ministrze, proszę odpowiedzieć, na jakim etapie są rozmowy oraz czy i kiedy będzie to rozporządzenie.

Ale odpowiedział nie minister, ale poseł Telus.

- Ustawa o sprzedaży bezpośredniej produktów przetworzonych i nieprzetworzonych do 20 tys. była wprowadzona za ministra Jurgiela – 2 lata temu – podkreślił. - Wcześniej ustawa pozwalała na sprzedaż produktów nieprzetworzonych, a nam wmawialiście, okłamywaliście nas, że na przetworzone Unia nam nie pozwala.

Poseł Norbert Kaczmarczyk, Klub Poselski Kukiz’15, wytłumaczył, że toczony spór jest bez znaczenia:

-  Wymagania przy tej ustawie są takie jak w przypadku produkcji w zakładzie spożywczym. Jeżeli chodzi o wymogi, jeżeli chodzi o kontrole, to rolnicy nie będą w stanie spełnić tych warunków, i już piszą: Nie będziemy się rejestrować w ramach rolniczego handlu detalicznego, będziemy z tego rezygnować, bo nie ma to żadnego sensu. Jeżeli ja nie mam termometru w lodówce i przyjeżdżają mi urzędnicy i mówią, że nie przejdzie protokół, to po co ja mam to robić, po co ja mam prowadzić tę sprzedaż, po co ja mam prowadzić ten biznes? Clou tego wszystkiego to jest praktyka. Skoro my będziemy tutaj się kłócić tylko o to, kto wprowadził sprzedaż bezpośrednią, a kto jej nie wprowadził, to nic z tego nie będzie. Jeżeli termometr w lodówce jest problemem, jeżeli to wszystko jest problemem dla rolników i jeżeli będą oni obciążani tymi różnymi rzeczami, tymi kontrolami, tą niechęcią w stosunku do nich, to sprzedaż bezpośrednia w Polsce nigdy nie zafunkcjonuje, nie będzie jej nigdy, będzie tylko mitem, który będzie wił się nad tym Sejmem, nad tą Izbą. 3 lata temu byłem gorącym zwolennikiem sprzedaży bezpośredniej. I powiem państwu, że ja tę ideę sprzedaży dopiero wtedy zrozumiałem, kiedy zacząłem się zagłębiać w rozmowy rolnicze we wszystkich branżach. To nie jest takie proste, jak się wydaje, uruchomienie sprzedaży bezpośredniej. To jest kwestia fundamentalna, żeby stworzyć takie prawodawstwo, żeby ta sprzedaż mogła zafunkcjonować.

Poseł mówił, że  „trzeba fundamenty zmienić”:

- Jeżeli na pierwszym miejscu byłoby to, co polskie, a kiedy tego brakuje, dopiero importujemy, to wtedy możemy mówić o jakiejś sprzedaży bezpośredniej. Jeżeli na rynku ukraińskim stosuje się inne środki ochrony roślin, niedostosowane do norm unijnych, to to wykańcza polskich rolników. I tak jest w przypadku producentów kukurydzy. Producenci kukurydzy na pewno solidaryzują się z producentami buraków cukrowych. Zamknięto w Polsce cukrownie, choćby Cukrownię Łubna w Kazimierzy Wielkiej, a to moje rodzinne strony. Dzisiaj już nie ma limitów cukrowych, ale trzeba było wynieść stamtąd cały sprzęt. Dzisiaj tam są dwa sklepy. I co z tymi sklepami? Nie da się uruchomić tam od nowa produkcji. I nie będziemy już trzecim eksporterem cukru na świecie, trzecim producentem, tak jak uczyłem się jeszcze w szkole podstawowej. Nigdy już nie będziemy, ludzie wyjechali. Zniszczony został rynek tytoniowy. Nie można mówić o zdrowiu, jeżeli sprowadza się tytoń z Francji. Dlaczego francuski tytoń w Polsce nie szkodzi, jego produkcja mechaniczna nie szkodzi? Polski tytoń ma być produkowany ręcznie, jak 40 lat temu, natomiast tytoń francuski nie musi. Wykończono polski przemysł tytoniowy, sprzedano zagranicznym firmom, i dzisiaj nie ma tego przemysłu, nie ma wpływu miliardów do budżetu państwa. Przepakowywanie – przyjeżdżający towar z zagranicy przepakowywany jest i opatrywany polskimi metkami. Często jest tak, że nie można sprzedać towaru w lokalnych skupach, a nierzadko, jak widzę, niektóre skupy prowadzą tylko działalność przepakowywania. O co tu chodzi? Gdzie ktoś ma nad tym kontrolę?

Poseł wskazał, że zagrożone może być bezpieczeństwo żywnościowe Polski:

-  Drodzy państwo, my pół kraju niedługo sprzedamy, bo ktoś nam zagrozi z Zachodu, wykończą naszych rolników i nam żywności do kraju nie przywiozą. Ja nie straszę głodem, ale, drodzy państwo, może tak być, że po prostu ta żywność kiedyś nie przyjedzie do tych supermarketów zagranicznych. Brak konkretnej sieci dystrybucji. Jak mamy sprzedawać bezpośrednio, skoro, z jednej strony, nie sprzedajemy najpierw tego, co polskie, a, z drugiej strony, nie mamy żadnej sieci dystrybucji, takiej konkretnej, z prawdziwego zdarzenia, gdzie moglibyśmy w jakiś sposób prowadzić sprzedaż polskich towarów? Brak przetwórstwa.

Poseł Ewa Lieder, klub Nowoczesna, mówiła, że Inspekcja Weterynaryjna, Inspekcja Jakości Handlowej i Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna będą miały więcej pracy wynikającej ze sprawowania kontroli nad rolniczym handlem detalicznym i powinny dostać na to więcej pieniędzy.

- Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna zwróciła uwagę na pewne nieścisłości związane z proponowanymi regulacjami w kontekście sprzedaży produktów rolnych w sklepach oraz na targach. Dotyczy to braku daty przydatności do spożycia, którą ustala się na podstawie drogich badań przechowalniczych, braku gwarancji zapewnienia specjalnych warunków techniczno-sanitarnych i temperaturowych przy produkcji, a także możliwości obrotu żywnością niewiadomego pochodzenia. To również trzeba mieć na uwadze przy tworzeniu prawa ułatwiającego rolnikom sprzedaż produktów przetworzonych – wskazała poseł i oceniła, że proponowane zmiany to krok milowy, choć „daleko jeszcze do ideału i wiele zmian trzeba jeszcze wprowadzić. Jest to mała zmiana, która miała przed wyborami sprawić wrażenie, że PiS coś robi dla rolników, czyli zwykły populizm, jednak z perspektywy wielu rolników wnosi ona niewiele”.

Do wypowiedzi posłów i zadanych pytań ustosunkował się wiceminister Szymon Giżyński. Uznał, że nie ma potrzeby uzgadnianie sposobu oznakowania miejsca sprzedaży: „nie ma najmniejszej potrzeby, żeby do takiego porozumienia dochodziło w trybie uzgodnień. To jest element przy tej ustawie na rozpoczęcie jej działania całkowicie niepotrzebny”.

Niepotrzebne jest też  wyeliminowanie „zagrożenia dla zdrowia konsumentów przy sprzedaży w ramach rolniczego handlu hurtowego surowych wyrobów mięsnych”, o które pytał jeden z posłów PO.

- Producent jest odpowiedzialny za to, co oferuje, i w odniesieniu do szczegółowych, obowiązujących weterynaryjnych i innych przepisów, które stosują służby w kontrolach, a których przestrzegania też wymagają. Tak że tutaj jest to całkowicie jasne, jeśli chodzi o poziom, a zagadnienia i sprawa też nie ulegają najmniejszej wątpliwości - stwierdził wiceminister. Jak zastrzegł, żadnych dodatkowych kosztów wynikających z większych zadań inspekcji nie będzie. Potwierdził, że zwolnienie podatkowe będzie w ramach de minimis:

- W odniesieniu do przetwórstwa, czyli do działalności pozarolniczej, pomoc będzie w formule de minimis w ciągu 3 lat do wysokości 200 tys. euro.

Odpowiadając na pytanie posła Jarosława Sachajki, który wskazał, że nie ma przepisów, które mówią, jak ma wyglądać chociażby kontrola Inspekcji Weterynaryjnej – a wielu rolników chce zrezygnować z rolniczego handlu detalicznego po takich kontrolach – wiceminister stwierdził:

- Oczywiście inspekcja posługuje się przepisami ogólnymi, ale na użytek zaistniałych sytuacji, jeżeli będzie potrzeba większej świadomości, prawda, podproducentów, czy też potrzeba dostosowania produkcji do rzeczywistych wymogów, natychmiast w przypadku stwierdzonych niejasności będzie wydana instrukcja Inspekcji Weterynaryjnej pod kontrolą ministerstwa. Taki dokument i takie dyrektywy natychmiast się ukażą. Nie wywołujemy wilka z lasu, natomiast będzie tutaj elastyczna reakcja na sytuacje, myślę, że niekonfliktowe, tylko ewentualnie uzupełniające i asekurujące to dobro, które z intencji i zapisów ustawowych płynie.

Zauważmy, że z dobra i intencji dotychczasowych przepisów skorzystało po trzech latach rządu PiS ok. 2 tys. rolników, rejestrujących prowadzenie handlu detalicznego.

Głosowanie nad zmianami w bloku głosowań obecnego posiedzenia Sejmu.

Więcej: Rolnik sprzeda żywność

Ułatwienia dla MOL nie są zagrożeniem dla konsumentów