Minęło pół roku od zakończenia masowych protestów rolniczych w województwie zachodniopomorskim. Wszyscy pamiętamy, jak minister Henryk Kowalczyk pojechał na rozmowy z Komitetem Protestacyjnym Rolników Województwa Zachodniopomorskiego i zawarł z nim porozumienie. W wyniku negocjacji rząd zobowiązał się w nim do realizacji rolniczych postulatów w uzgodnionym zakresie. Żadne z tych uzgodnień nie zostało zrealizowane – uważają dziś rolnicy, którzy po wizycie wicepremiera odstąpili w styczniu od dalszych protestów.

Pomoc suszowa

Jednym z najważniejszych postulatów protestujących rolników była wypłata odszkodowań suszowych za 2021 r. oraz zmiana sposobu szacowania strat.

-Regulacje wprowadzane przez resort nijak się mają do podpisanego porozumienia – mówi Emil Mieczaj, rolnik z powiatu szczecineckiego i działacz rolniczej Solidarności.

-Rząd zobowiązał się do rozłączenia produkcji roślinnej i zwierzęcej przy szacowaniu strat, pomoc miała być przyznawana do realnego hektara, tymczasem wnioski są przyjmowane na dawnych zasadach. Szacowane miały być również straty na trwałych użytkach zielonych, ale tu też obiecanych zmian nie wprowadzono.

-Aplikacja suszowa nie działała i rolnikom, którzy mieli 80-100% strat wyliczała, że mają 20%. Kwota pomocy zostaje obniżona do 80% (90% w przypadku terenów ONW) kosztów strat wyliczonych przez aplikację suszową – wyjaśnia nasz rozmówca.

- Z terenu Wielkopolski docierają głosy o braku protokołów i kalkulacji, mimo złożenia wniosku poprzez aplikację.

-Nie możemy mówić o żadnej realizacji postanowień porozumienia, mimo rozporządzenia Rady Ministrów – stwierdza Jerzy Mariak, wiceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, Jerzy Mariak.

-Nie dalej jak w środę rozmawiałem z ministrem Kowalczykiem na temat włączenia TUZ w zakres szacowanych strat, oraz o oddzieleniu produkcji roślinnej i zwierzęcej. Nie usłyszałem w tej sprawie nic, co napawałoby optymizmem.

Niespełnione obietnice

Rolnicy wskazują również na inne niezrealizowane obietnice, jakie padły w styczniu br. podczas rozmów z ministrem.

-Uzgodniliśmy z ministrem Kowalczykiem, że dwa zespoły z udziałem rolników wypracują rozwiązania, aby poprawić działanie aplikacji suszowej i funkcjonowanie ubezpieczeń rolnych. Dotąd te zespoły nie spotkały się ani razu – mówi Emil Mieczaj.

-Wszyscy wiemy, że aplikacja nadal działa źle, a w ubezpieczeniach mamy kosmiczne składki, a odszkodowania żadne. Mieliśmy mieć składkę na poziomie 8-12% w zależności od klasy gleby, a mamy w TUW Pocztowy składkę 21% i udział własny 25%. Do tego ewentualne odszkodowania z tytułu suszy pomniejszone są o 20%.

-Postulowaliśmy również rozłożenie na dłuższe terminy spłaty kredytów na zakup ziemi z Zasobu Rolnego SP. To by nic Państwa nie kosztowało. Projekt regulacji w tej sprawie opracowano jeszcze za ministra Ardanowskiego, ale wciąż leży w szufladzie – ubolewa związkowiec.

-Obiecano nam również udział w procesie tworzenia Holdingu Spożywczego i wszyscy wiemy, czym się to skończyło.

-Resort obiecywał naprawienie i rozszerzenie monitoringu suszy w kraju, bo raportu IUNG w Puławach w przypadku naszego regionu były zupełnie niewiarygodne – przypomina Jerzy Mariak.-W powiecie szczecineckim postawiono stację pogodową, która jednak przez pół roku nie działała. Po wielu interwencjach izby, głowice do pomiaru wilgotności gleby i nasłonecznienia naprawiano dopiero kilka dni temu.

Co dalej?

-Rolnicy, na mocy zawartego w styczniu porozumienia, mieli prawo oczekiwać pomocy, tymczasem w większości nie dostali ani złotówki – dodaje samorządowiec.-Wielu czuje się oszukanymi i wielu drży dziś o przyszłość swoich gospodarstw. Co mam odpowiedzieć tym, którzy dzwonią i mówią o taborecie i sznurku?

-Chociaż sytuacja na polach nieco się teraz poprawiła, zboża mocno ucierpiały wskutek majowych przymrozków. O ile żniwa będą suche - plony mogą być zadawalające. Ale co dalej? – pyta wiceprezes ZIR. -Cena krajowej pszenicy spada do 600 zł, a i tak magazyny i skupy są już zawalone ukraińskim zbożem. A jeśli będzie mokro w żniwa, to gdzie i za ile wysuszyć to zboże?

-Izba w ciągu tego półrocza wysłała przynajmniej kilkanaście pism do Ministra Rolnictwa i KRIR, dotyczących tak bieżącej sytuacji, jak i niezrealizowanych uzgodnień z rolnikami. Nie było na nie odzewu, na jaki liczyliśmy – dodaje samorządowiec. -Szkoda, bo jeszcze niedawno byliśmy sektorem strategicznym, jak widać nastąpiła zmiana priorytetów i strategii – kwituje działacz.

-Z premierem, ministrem i kilkoma wiceministrami rolnictwa spotykaliśmy się już kilkanaście razy. Nic z tych spotkań nie wynikło. Rząd albo ignoruje uzgodnienia zawarte w porozumieniu, albo wdraża regulacje, które je łamią – mówi Emil Mieczaj.