Po artykule

Kołodziejczak na utrzymaniu KOWR

Michał Kołodziejczak uznał się za skrzywdzonego i wystąpił do sądu. Jak przekonywał, doszło do naruszenia jego dóbr osobistych, co „(…) polegało na posłużeniu się w tym materiale, a w szczególności w jego tytule, nieprawdziwymi informacjami” – tak streścił sąd to długie powództwo.

„W ocenie Sądu publikacja artykułu nie spowodowała naruszenia dóbr osobistych powoda - godności osobistej i dobrego imienia. Wymaga podkreślenia, że powód jest osobą publiczną. Podejmując działalność polityczną świadomie i dobrowolnie wystawił się na osąd opinii publicznej” – ocenił sąd.

Jak przy tym dodał sąd, w artykule „wskazany jest prawdziwy fakt zawarcia umowy przez Fundację, której powód jest prezesem, z KOWR podległym władzy wykonawczej – Ministrowi właściwemu do spraw rozwoju wsi.” Doszło do tego zdarzenia „w okresie bezpośrednio poprzedzającym wybory parlamentarne, z odstąpieniem od wymogów przeprowadzenia przetargu zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych i nie podaniem faktu zawarcia umowy, jej treści i wynagrodzenia przyznanego Fundacji opinii publicznej.”

Co więcej – sąd zwraca uwagę, że zawarcie tej umowy nastąpiło w wątpliwych okolicznościach: „Trzeba wskazać, że obiektywnie rzecz ujmując zwarcie samej umowy Fundacji z KOWR budzi wątpliwości. Po pierwsze, nie są jasne przyczyny, dla których organ publiczny wydający środki publiczne nie zadbał o rozpowszechnienie informacji o możliwości zawarcia umowy i sfinansowania kampanii promocyjnej polskiej żywności. Po drugie, nie wiadomo dlaczego to właśnie Fundacja, w której powód jest prezesem została wybrana do prowadzenia tej kampanii z odstąpieniem od reguł wynikających z ustawy o zamówieniach publicznych.”

A dlaczego wobec tego doszło do zawarcia umowy - i to w tajemnicy? Jak tłumaczył przed sądem Kołodziejczak, chodziło o utrzymanie „politycznej strategii ruchów”. A cóż to takiego? Otóż: „(…) sam powód zeznając jako strona podał, że celowym było nie podanie do publicznej wiadomości faktu zawarcia umowy i kwoty otrzymanej za jej wykonanie bowiem byłoby to <polityczne zaburzenie strategii ruchów>, które mogłoby to być źle odebrane przez osoby sprzyjające Fundacji.”

Sąd zwrócił też uwagę, że  „(…) wbrew temu co zeznaje powód kwota otrzymana za wykonanie umowy w stosunku do środków jakimi w tym czasie dysponowała Fundacja, nawet po odliczeniu kosztów związanych z wykonaniem umowy, wielokrotnie przekraczała środki fundacji była więc dla niej potężnym zastrzykiem finansowym uzyskanym bezpośrednio przed wyborami od organu nadzorowanego przez ministra z ugrupowania politycznego, z którym jak zeznał powód jego Fundacja walczy.”

„Z tych przyczyn Sąd przyjął, że objęty pozwem artykuł nie naruszał czci powoda” – to efekt wywołanego przez Kołodziejczaka postępowania sądowego.

Dziennikarzem może być każdy?

Sąd podkreślił, że chybione były zarzuty dotyczące braku rzetelności dziennikarskiej i zwrócił uwagę na potrzebę ujawnienia - w społecznym interesie – umowy zawartej przez KOWR z Kołodziejczakiem:

„Zdaniem Sądu, z przyczyn opisanych powyżej autorka kwestionowanego artykułu dochowała również należytej staranności przy jego tworzeniu, a także działała w obronie społecznie uzasadnionego interesu. (…) Celem spornego artykułu była bowiem informacja o zatajeniu informacji o zawarciu umowy pomiędzy bardzo odległymi od siebie dotychczas podmiotami, w szczególnym okresie politycznym gdy trwa walka o głosy wyborców. Artykuł wprost wskazywał na fakt zatajenia tej informacji, w kontekście działań fundacji organizującej protesty społeczne przeciwko rządzącym, co miało duże znaczenie dla rolników – protestujących i głównych odbiorców portalu w jakim ukazał się artykuł. W takiej sytuacji, jest wręcz oczywiste według Sądu, że autorka artykułu działała w obronie społecznie uzasadnionego interesu.”

Na czym polegają „zaburzenia polityczne w strategii ruchów”?

Wyrok zapadł 18 czerwca, jest już prawomocny – powód nie zdecydował się go zaskarżyć.

Pozostaje mi podziękować sądowi – sprawę rozpatrywał sędzia Przemysław Majkowski - i adwokatom PTWP. I oczywiście – zgodnie z sugestią sądu – czekać na kontrolę tego „zlecenia” KOWR. Czy i tym razem byłoby to zaburzenie „politycznej strategii ruchów”?... Czy nie mamy do czynienia z korupcją polityczną? Czy „osoby sprzyjające Fundacji” nie powinny znać prawdy w tej sprawie?

Wyrok - opublikowany przez portal orzeczeń MS - w załączniku poniżej.