O kwestii dostosowania gminnych planów zagospodarowania przestrzennego do nowych map zagrożeń powodziowych dyskutowano podczas środowego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST).

Jak powiedział obecny na spotkaniu wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski, mapy te znajdują się w tej chwili w końcowej fazie uzgodnień i zostaną przedstawione w pierwszym kwartale tego roku. Będzie to oznaczało dla samorządów konieczność dostosowania do nich miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

- Zmiana powinna obejmować zmiany przeznaczenia nieruchomości, jeśli te nieruchomości znajdują się na terenach zalewowych - powiedział Gawłowski.

Ta konieczność wywołuje jednak obawy samorządowców. - Skutek przyjęcia zmian w planach jest taki, że jeśli zmienimy plany w stosunku do dzisiejszych i nowe tereny zaznaczymy jako tereny objęte ryzykiem zalania, obojętnie w jakiej perspektywie, czy tysiącletniej, czy potopu, to następnego dnia przyjdą właściciele nieruchomości położonych na tym terenie po odszkodowania w związku ze spadkiem wartości tych nieruchomości. +Nieruchomościowcy+ i różni +wyceniacze+ bardzo szybko zwietrzą możliwość zrobienia znakomitego interesu i będzie mnóstwo roszczeń odszkodowawczych. Na to gmin na pewno nie stać - mówił Andrzej Porawski, przedstawiciel Związku Miast Polskich i sekretarz KWRiST.

- Rozkład tych terenów zalewowych, zwłaszcza +nowych+ terenów zalewowych, które dawniej nie były uwzględniane, to będzie problem również zmiany planów w niektórych gminach. Skutki ewentualnych roszczeń odszkodowawczych są dzisiaj zupełnie nieprzewidywalne, ale na pewno będą duże, bo jeśli jakiś nowy teren, który do tej pory był uważany przez wszystkich, w tym przez właścicieli za teren atrakcyjny, inwestycyjny, zostanie objęty tym ryzykiem, to roszczenia mamy jak w banku - przewidywał.

- My prosimy o powrót do rozmów na ten temat. Nie odpuszczamy tego tematu - apelował Porawski.

Jednak, jak przekonywał wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski, pomimo zastrzeżeń strony samorządowej, zmiany te będą musiały wejść w życie. - Ja przypomnę, że to nie jest nasz pomysł. (...) Te przepisy wynikają z dyrektywy powodziowej. (...) Bez przeprowadzenia z sukcesem tych działań nie może być uruchomione finansowanie" - mówił. Jego zdaniem, nowe plany nie wprowadzają nic nowego, bo "obowiązek umieszczania informacji istnieje od zawsze. To, co my Państwu dostarczamy, to narzędzia, wiedza, informacja o tym, że teren jest zagrożony powodzią - dodał.

Dowodził także, iż nowe plany pozwolą na skuteczniejszą ochronę przeciwpowodziową. - Często używamy takiego pojęcia +nowy teren zalewowy+. W Wilkowie to też były przecież nowe tereny zalewowe - argumentował. W 2010 r. cała gmina znalazła się pod wodą, gdy Wisła przerwała wały.

- Ktoś może stale powtarzać, teren nigdy nie był zalany, ale w Wilkowie też się to przez wiele lat nie zdarzało. Sandomierz, fabryka szkła, to jest kolejny przykład terenów dawniej niezalewanych, a na przestrzeni ostatnich kilku lat - kilkakrotnie. Nie chciałbym prowadzić dyskusji, która podważa jakiekolwiek tworzenie tego typu dokumentów - dowodził.

Jak mówił, mapy zostały przygotowane przez najlepszych w Polsce specjalistów, a jeśli strona samorządowa ma inne, systemowe propozycje rozwiązania problemu, to chętnie ich wysłucha.

W wyniku dyskusji ustalono, że temat map ryzyka powodziowego i dostosowania planów zagospodarowania przestrzennego będzie tematem dalszych uzgodnień w zespołach Komisji.