Podczas dyskusji nad projektem posłowie dużo uwagi poświęcili temu, aby uchwała nie była formą krytyki działań rządu, ale wsparciem. Zasadniczo zmieniono pierwotną treść uchwały, zaproponowaną przez posłów, tak, aby była bliska uchwale przyjętej przez Senat.

- Wydaje się, że nie wszystko jest jeszcze stracone i głos polskiego parlamentu – Izby poselskiej i Izby senatorskiej – może być istotnym elementem wsparcia dla polskiego rządu, ponieważ pokazuje, że nie tylko rząd, organ wykonawczy, lecz także ustawodawca występujący w imieniu suwerena, czyli narodu, popiera ten kierunek myślenia, nazywając go dokładnie i wprost – mówił Krzysztof Ardanowski. - Zmieniliśmy wstępną propozycję tekstu po to, by uzyskać konsensus – tu nie o to chodzi, żeby sobie cokolwiek udowadniać – i zaproponowaliśmy tekst jednobrzmiący z tekstem Senatu, który przyjął taką uchwałę ponad podziałami politycznymi.

Z kolei Romuald Ajchler stwierdził w imieniu SLD, że jego klubowi bliższe było pierwotne brzmienie uchwały. - Ten rząd trzeba wzywać w kwestii dopłat powierzchniowych, bo przez okres czterech ostatnich lat bez wezwania tego rządu niewiele jego działalności można było zauważyć – mówił. - W tej sprawie minister rolnictwa został sam i sam prezentował swoje stanowisko. Nie był wspierany ani przez premiera, ani przez ministra spraw zagranicznych. Projekt uchwały, który wzywał rząd do wzmocnienia działań, był adekwatny do sytuacji, z jaką mamy do czynienia.

Poseł podkreślił, że chodzi o znaczną kwotę - 80 mld zł. - 40 mld zł z tych 80 mld zł to wpływy do budżetu państwa. - Nie rozumiem, że w taki sposób postępuje rząd, premier czy minister spraw zagranicznych, nie wzmacniając ministra rolnictwa w tym, co w chwili obecnej robi, i nie tylko w obecnej – można było to zauważyć w ciągu ostatnich 4 lat. Trzeba z tej mównicy wyraźnie powiedzieć, że zaprzestanie lekceważenia tych kwestii to sprawa pierwszorzędna. Do tego odnosił się pierwszy projekt uchwały. Nie ma co koloryzować, aby załagodzić obraz sytuacji, jaka ma miejsce.

Wiceminister Kazimierz Plocke uznał, że jest potrzebna „mobilizacja wszystkich środowisk po to, żeby wesprzeć działania rządu i ministra w ramach negocjacji, które będę miały swoją logikę, a tryb postępowania w nich będzie określony”.

Wiceminister uznał za nietrafne zarzuty, jakoby Polska nieodpowiednio wykorzystała czas prezydencji.  - Tak naprawdę to za sprawą polskiej prezydencji Komisja Europejska opublikowała cały pakiet legislacyjny pięciu rozporządzeń, które są dopiero podstawą do tego, żeby prowadzić negocjacje. Chcę zwrócić uwagę, że negocjacje się rozpoczęły w czasie naszej prezydencji i to były negocjacje, które były prowadzone w ramach Rady Ministrów państw Unii Europejskiej. Również odbyliśmy trzy ważne debaty w Parlamencie Europejskim, także z udziałem polityków.

Obecnie trwa przygotowywanie opinii, które będą wykorzystane podczas dyskusji nad projektami.

- Myślę, że w ciągu kilku tygodni uzyskamy odpowiedź na pytania i wątpliwości, które nas nurtują co do tego, co zostało podpisane w traktacie akcesyjnym, który był podstawą przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r., w zakresie tego, iż w następnej perspektywie mieliśmy uzyskać równy poziom płatności. Jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach. Co to znaczy równy poziom płatności? Odnosimy się do tych kwestii w stanowisku rządowym, które jest do dyspozycji. Poleciłbym państwu tę lekturę, dlatego że to stanowisko pokazuje, że chcemy utrzymać dotychczasowy poziom czy przede wszystkim dotychczasowe zasady, by system, który obowiązuje, czyli SAPS, został utrzymany, natomiast chcemy do tego dołożyć jednakowe zasady dla wszystkich. Debata będzie bardzo gorąca, jak każda dyskusja o pieniądzach, a tu będzie dyskusja o dużych pieniądzach, więc trzeba przygotować dobre argumenty. To jest to, co minister rolnictwa zawsze artykułuje: dobre podstawy, dobre analizy, dobre ekspertyzy prawne, to musi nas wyróżniać. Musimy wykonać jeszcze absolutnie wielką pracę, która jest bardzo istotna, bardzo ważna.

Jak podkreślił wiceminister, Polska ma dużą kwotę do wykorzystania w II filarze.

- Chcę zwrócić uwagę, że w przypadku II filara średnia unijna jest na poziomie 90 euro. Jest kilka państw, które w II filarze uzyskują niższe płatności do 1 ha niż Polska. Polska ma w II filarze 130 euro do 1 ha i to stanowi największy problem w rozmowach z naszymi partnerami, którzy stwierdzają: proszę bardzo, macie 215 euro do 1 ha w I filarze. Gdyby przyjąć zasadę stosowaną w krajach tzw. starej piętnastki i gdyby dodać środki, które są w II filarze do środków z I filara, to poziom płatności rzeczywiście byłby wyższy, prawie na poziomie średniej unijnej, czyli w wysokości 340 euro.

Krzysztf Jurgiel uznał, że ten argument nie powinien być wysuwany.

- Jeśli nawet Unia Europejska chce go stosować, to możemy przypomnieć, że takie państwa jak Grecja czy inne korzystały z II filara, czyli z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, już chyba od 40 lat. Po to wchodziliśmy do Unii, oddaliśmy swój rynek jako wspólny, mieliśmy gwarantowane, że polska gospodarka będzie wspierana, a to jest właśnie to wsparcie, że poziom krajowy brutto w jakimś czasie zostanie wyrównany. Dlatego ten II filar to nie jest łaska, to jest wynik umowy traktatowej. Chodzi o to, żeby dążyć do tego, byśmy mieli poziom życia taki jak w krajach Unii Europejskiej, a to można zrobić tylko poprzez finansowanie w tym przypadku Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich w trzech osiach: społecznej, gospodarczej i środowiskowej.

Projekt uchwały ponownie został skierowany do Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w celu przedstawienia sprawozdania.