Senacka Komisja Nadzwyczajna do Spraw Klimatu pozytywnie zaopiniowała wniosek o przyjęcie bez poprawek przedłożonej przez Sejm ustawy o zmianie ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych i ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw.

Przemysław Bryksa dyrektor departamentu ropy i paliw transportowych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wyjaśnił, że w wyniku analiz, które prowadzi ministerstwo w związku z pracami nad "dużą" nowelizacją ustawy, która ma wdrożyć przepisy unijnej dyrektywy Red II w części dotyczącej biopaliw, zauważono potrzebę wprowadzenia regulacji pomostowej obejmującej tylko roku 2023.

Z końcem tego roku swój żywot kończą niektóre regulacje z tej ustawy (PAP-obowiązującej). Dlatego została sporządzona dosyć skromna, nieposzerzona nowelizacja, która dotyka realizacji NCW w 2023. W ustawie mamy przepisy określające wysokość tzw. współczynnika redukcyjnego i one wygasają w 2022 r. Chcąc zachować rynek w takim kształcie, w jakim on funkcjonuje musimy te przepisy ustanowić na rok 2023 - stwierdził Bryksa.

Wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska dodał, że resort jest na ostatnim etapie prac nad większą regulacją. - Porządkuje ona rynek w długim horyzoncie czasu do 2030 r. Będzie wyznaczać ten minimalny poziom realizacji NCW też na poziomie, co najmniej 80 proc. - poinformował.

Bryksa zwrócił uwagę, że wprowadzono też zmiany do ustawy dotyczącej systemu monitorowania i kontrolowania jakości paliw.

Zniesienie obowiązku sprzedaży na stacjach paliw benzyn E 5

Są to zmiany polegające na zniesieniu obowiązku sprzedaży na stacjach paliw benzyn E 5 w przypadku sprzedaży benzyny E 10. Te zmiany są podyktowane planowanym w nieodległej przyszłości - chcemy, żeby to było 1 stycznia 2024 - wprowadzeniem przepisów, które spowodują zmianę standardu benzyny 95 - oktanowej w Polsce z E 5 na E 10. Jest to wsparcie dla rynku krajowego, jeżeli chodzi o osiąganie celów klimatycznych. Te cele cały czas rosną - zaznaczył Bryksa.

Jak ustabilizować polski rynek rzepaku i kukurydzy?

Adam Stępień, dyrektor Krajowej Izby Biopaliw obecny podczas posiedzenia senackiej komisji ocenił, że projekt został zmieniony w toku dyskusji parlamentarnych.

Jest to najprostsza ścieżka do stabilizacji na rynku rolnym rzepaku i kukurydzy, gdzie polscy rolnicy biją rekordy - przyznał.

- Krajowa produkcja estrów ( biokomponentów dodawanych do oleju napędowego) już przekroczyła 1 mln ton. Zgodnie z założeniami będzie można w roku 2023 wdrożyć na krajowy rynek około 1,2 mln ton estrów metylowych. Oznacza to, że potrzebujemy 1,2 mln tom mniej oleju napędowego. To jest istotne wspomożenie rynku paliwowego w związku z spodziewanymi perturbacjami na nim - zaznaczył Stępień.

Rekordowe zbiory rzepaku

Jesteśmy w roku, w którym mamy rekordowe zbiory rzepaku (3,8 mln ton), nieprawdopodobnie wysoki import przez Polskę spowodowany sytuacją na Ukrainie. To powoduje, że nie ma ryzyk, co do bazy surowcowej - wskazał Stępień.

Zgodnie z uchwaloną ustawą minimalny poziom realizacji NCW został określony na 80 proc.

Nowe przepisy zakładają ponadto wydłużenie możliwości korzystania ze współczynnika redukcyjnego na poziomie 0,82 o kolejny rok. Rząd tłumaczył, że współczynnik redukcyjny jest elementem mechanizmu, powodującym istotny wzrost wykorzystania krajowych mocy wytwórczych biokomponentów. Przekłada się to wprost na stabilność wskaźników opłacalności działalności krajowych wytwórców biokomponentów, ale też generuje stabilne zapotrzebowanie na lokalne surowce do wytwarzania biokomponentów dostarczane przez krajowych producentów rolnych.

Nowela zakłada też: obniżenie obligatoryjnego blendingu dla oleju napędowego do poziomu 5,2 proc., podniesienie do poziomu 0,9 proc. limitu możliwości wykorzystania biowęglowodorów ciekłych w realizacji NCW; podwyższenie do poziomu 0,5 proc. limitu wykorzystania biokomponentów wytworzonych z niektórych surowców.

Projekt nowych przepisów wzbudził wątpliwości wśród posłów - tak partii rządzącej jak i opozycji. Wywołał też sprzeciw producentów rzepaku. Pierwotnie, bowiem minimalny poziom realizacji NCW określono na 60 proc. Po interwencji resortu rolnictwa ten współczynnik komisja podniosła do 75 proc. Producenci rzepaku argumentowali, że tym roku zbiory rzepaku będą rekordowe, a nowy wskaźnik - na tak niskim 60 proc. poziomie - spowoduje, że ok. 1 mln ton rzepaku nie znalazłby miejsca na rynku. Obniżenie wskaźnika spowodowałoby też spadek zainteresowania uprawą rzepaku w kolejnych latach.