Producenci warzyw w Polsce mają problemy – wskazują przy tym na bezczynność rządu, powodującą ich trudności w nierównej walce na rynku. Na rynek trafiają bowiem ziemniaki i warzywa zza granicy, nikt nie kontroluje przy tym ich pochodzenia i jakości, a także przestrzegania prawa podczas eksportu. A to nierówna walka, powodująca straty polskich rolników i doprowadzająca ich do protestów. Kolejne odbędą się 23 maja przed Ministerstwem Rolnictwa.

Więcej: Fiasko rozmów ostatniej szansy. Za tydzień rolniczy protest w Warszawie 

Tymczasem słowackie ministerstwo rolnictwa podało w piątek, że zatrzymało przed wpuszczeniem na rynek dostawy polskiej marchwi i pietruszki, które hurtownicy chcieli sprzedawać jako słowackie.

Więcej: Słowacja broni się przed polskimi warzywami sprzedawanymi jako słowackie

„Farmer” poprosił ambasadę Słowacji o podanie szczegółów tej kontroli w hurtowniach: ile to przypadków, ile ton warzyw dotyczą zastrzeżenia, czy znaleziono też przypadki podobnego fałszowania pochodzenia innych warzyw i owoców, na jakiej podstawie oparto cytowaną w tym komunikacie wypowiedź minister Gabrieli Matecnej o tym, iż "(...) warzywa lub owoce pochodzące od słowackich hodowców mają wyższą wartość odżywczą niż owoce, które przemieszczają się tysiące kilometrów i dojrzewają w sztucznych warunkach w magazynach lub na statkach" - czy należy te słowa odnosić także i do polskich warzyw i owoców?

Na odpowiedź czekamy.

Wiadomo już natomiast, że nie będzie w tej sprawie stanowiska polskiego ministra rolnictwa.

Pytaliśmy w MRiRW:

„- czy polskie Ministerstwo Rolnictwa ma informację o tych kontrolach?

- ile to przypadków, ilu dostawców, ile ton warzyw dotyczą dostawy z Polski, zafałszowane w słowackich hurtowniach? Czy warzywa te wrócą do kraju?

- czy w Polsce przeprowadzane są podobne kontrole i jaki jest ich wynik?

- czy polski minister popiera cytowaną w tym komunikacie wypowiedź minister Gabrieli Matecnej o tym, iż "(...) warzywa lub owoce pochodzące od słowackich hodowców mają wyższą wartość odżywczą niż owoce, które przemieszczają się tysiące kilometrów i dojrzewają w sztucznych warunkach w magazynach lub na statkach" - czy należy te słowa odnosić także i do polskich warzyw i owoców? Czy podobne prawdy są uświadamiane polskim konsumentom?”

Małgorzata Książyk, dyrektor Biura Prasowego MRiRW odpowiedziała: „Uprzejmie informuję, że nie będzie komentarza ministra Jurgiela do informacji zamieszczonej na stronie słowackiego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Natomiast, odpowiedzi na pozostałe pytania udzieli IJHARS”.

I udzieliła. (całość w załączniku)

W 2017 roku IJHARS przeprowadziła „kontrolę planową”, którą objęto „99 podmiotów, w tym przede wszystkim hurtownie i centra dystrybucyjne marketów sieciowych oraz producentów, grupy producentów i podmioty sprzedające na giełdach hurtowych” – podaje inspekcja. Kontrolą objęto 645 partii o łącznej masie 555,9 t. „Kontrolowane partie kwestionowano najczęściej w związku z całkowitym brakiem oznakowania opakowań. Zarówno produkty objęte normami szczegółowymi jak i normą ogólną nie posiadały podstawowych informacji o produkcie, w tym kraju pochodzenia, cech identyfikacyjnych i innych wymaganych” - podano. Wystosowano 80 mandatów karnych na łączną kwotę 18 100 zł.

Słowackie ministerstwo rolnictwa informuje o przeprowadzeniu w zeszłym roku około 45 000 inspekcji jakości i bezpieczeństwa żywności, a w kwietniu tego roku - 10,  i zapowiada, że „spekulantowi grozi grzywna w wysokości do 100 tysięcy euro”.

Mamy w związku z tym kolejne pytania wynikające z tej demonstrowanej niechęci ministerstwa do zajęcia stanowiska wobec palącego rolników problemu. Czyżby ministerstwo uważało, że przyjęcie ustawy, pozwalającej producentom używać znaku „Produkt polski”, cokolwiek  załatwiło? Czy MRiRW ma jakąś wiedzę odnośnie do stosowania znaku "Produkt polski"?  Czy producenci korzystają z takiego znakowania? Czy MRiRW uważa, że celowe było wprowadzenie takiej możliwości i jest to skuteczny i wystarczający sposób promowania polskich produktów i oddziaływania na klienta?

Jest problem. W środę rolnicy powiedzą o nim na ulicach Warszawy.