Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowało projekt nowelizacji ustawy po raz kolejny przedłużający moratorium na stosowanie soi genetycznie modyfikowanej do 1 stycznia 2024 r., czyli o 5 lat. Obecnie obowiązujące przepisy zezwalają na dodawanie do pasz soi GMO tylko do końca tego roku. Projekt w marcu trafił do konsultacji społecznych.

W ustawie o paszach z 2006 r. jest zakaz karmienia zwierząt paszami genetycznie modyfikowanymi, do takich należy soja GMO, którą Polska sprowadza z Ameryki Południowej. W praktyce okazało się, że soi, nie można zastąpić rodzimymi roślinami białkowymi. Dlatego Sejm kilkukrotnie przesuwał zakaz.

- Zaproponuję ustawę, w której wskażę konkretną drogę zastąpienia białka sojowego białkiem ze źródeł krajowych. Stosowanie soi GMO może być przedłużone maksymalnie na dwa lata"- powiedział minister.

Ardanowski przypomniał, że od kilku lat jest realizowany program, którego celem jest zwiększenie produkcji krajowego białka roślinnego. Chodzi o opracowanie takich technologii i odmian roślin białkowych, które można uprawiać w naszym klimacie, a ich produkcja dla rolników byłaby dochodowa.

Zdaniem szefa resortu dotychczasowe prace odpowiedziały na wszystkie pytania - Polska nie musi być uzależniona od białka importowanego z zagranicy. Problemem jest niechęć przemysłu paszowego. Część firm zagranicznych nastawiona jest na produkcję pasz przy użyciu soi (GMO), dlatego kompletnie nie są zainteresowane innymi roślinami białkowymi.

- Program białkowy się rozwija, więc trzeba podjąć decyzję o stopniowym ograniczaniu importu soi z Ameryki. Będę o to postulował, nie widzę powodu przesuwania w nieskończoność moratorium, bo tylko wysyła się nieczytelne sygnały, że jest to gra - mówił.

Jak dodał, nie ma powodu wydawania ponad 4 mld zł rocznie na import soi, na białko, które może być wyprodukowane w Polsce i dać dochód polskim rolnikom. Ponadto zaznaczył, że obecnie Europa Zachodnia odchodzi od soi, np. podobny program zastąpienia soi innymi roślinami białkowymi wprowadziła Francja.

To nieprawda, że rolnicy nie chcą uprawiać roślin wysokobiałkowych, ale muszą mieć, gdzie je sprzedawać - przekonywał minister. Zaznaczył, że rośliny wysokobiałkowe, są potrzebne dla płodozmianu, ulepszają one glebę.

- Ale rolnicy muszą mieć z tego dochód i muszą mieć, gdzie sprzedać. Potrzebne są więc działania na rzecz organizacji rynku, by miał kto kupić, przetworzyć i sprzedać do mieszalni pasz - wyjaśnił minister.