Podczas rozmowy o projekcie ustawy ws. ochrony zwierząt była premier poinformowała, że zagłosowałaby za nim, tym bardziej, że za jej kadencji "klub przygotował podobne rozwiązanie służące ochronie zwierząt", ale - jak przypomniał - "nie znalazły one niestety szczęśliwego finału".

Pytana, "ile jest prawdy w twierdzeniu, że to początek większego zwrotu partii, a zwłaszcza jej struktur młodzieżowych, w kierunku tematów środowiskowo-ekologicznych i odbicia ich lewicy", Szydło oceniła, że PiS, "będąc wiernym swoim fundamentom programowym, powinien otwierać się na nowe pomysły". Zwróciła uwagę, że w młodzieżówce PiS, tematy środowiskowo-ekologiczne "od dawna są szeroko dyskutowane".

Przyznała, że osobiście, jest "ostrożna, jeśli chodzi o tematykę środowiskową, o tzw. Zielony Ład, to, co się próbuje na Polsce wymuszać za pośrednictwem Unii". - Nie można jednak zamykać oczu na to, że świat wokół nas się zmienia, a wraz z nim ewoluują oczekiwania ludzi - podkreśliła.

Po uwadze, że "na razie pozytywnie o "piątce dla zwierząt" wypowiada się głównie lewica i Koalicja Obywatelska" oraz po pytaniu, "po jaki elektorat sięga partia, która forsuje stanowisko szeroko krytykowane również wśród jej najwierniejszych wyborców", Beata Szydło przyznała, że "zawsze trzeba dbać o elektorat, który wiernie stoi przy partii w jej najtrudniejszych momentach". Przyznała, że często jest "w tym aspekcie krytycznie nastawiona" do działań podejmowanych w ostatnich latach przez jej obóz polityczny, jeśli odbywały się one kosztem uczciwych wobec niego wyborców.

Według niej, w ponownym wygraniu wyborów prezydenckich i parlamentarnych, a wcześniej europejskich i samorządowych "kluczowa rolę odegrały dokonania z pierwszych miesięcy" rządów Zjednoczonej Prawicy, czyli - jak powiedziała - "realizacja obietnic z kampanii 2015 roku, która stworzyła nasz pancerz wiarygodności, pozwalający nam ponownie prosić o zaufanie". "Jeżeli chcemy nadal wygrywać, to musimy o tym pamiętać. I tu się nic nie zmieniło" - zaznaczyła.

Na uwagę, że zdaniem wielu komentatorów, PiS "skręca tym postulatem w lewo", polityk odparła, że nie bardzo rozumie, "dlaczego ochrona zwierząt z automatu ma być przypisana partiom lewicowym, które zawłaszczyły sobie ten obszar". - Przecież nie chodzi o żaden manifest polityczny, tylko dobrostan żywych istot, których futro wykorzystywane jest do produkcji odzieży, a resztę ciała trzeba w kosztowny sposób utylizować - zaznaczyła. Jak dodała, "zaręczam, że nie chcemy niczego robić kosztem rolnictwa".

Odnosząc się do postawy opozycji wobec ochrony praw zwierząt, Szydło zwróciła uwagę na jej postawę wobec życia nienarodzonego. - Jeśli chodzi o opozycję, to warto, by również ona zastanowiła się, czy nie podchodzi do zagadnienia ochrony praw zwierząt instrumentalnie. Przecież ci sami ludzie, gdy tylko podnosimy temat życia nienarodzonego, od razu wpadają w histerię - powiedziała. Według niej, "na tych przykładach widać, że nie możemy być zakładnikami żadnych skrajności".