Pisał też do powiatowego nadzoru budowlanego, a jego pisania skończyły się w sądzie. Sąd uchylił niejedną już decyzję wydaną w tej sprawie.

Więcej: Sąd za rolnikiem – dwie decyzje do uchylenia

Niestety – wciąż działki naszego czytelnika pozostają podmokłe. Gmina nie wyegzekwowała realizacji opinii powiatowego wydziału środowiska, stwierdzających potrzebę oczyszczenia rowu.

Ponieważ do Wód Polskich nasz czytelnik jeszcze nie pisał, wiedziony nadzieją, że nowa instytucja, której przecież zależy na stanie wód, a w końcu ostatecznie wszystko trafia do zlewni pod jej nadzorem się znajdujących, napisał i tam.

- Każdy odbija piłeczkę. 28 marca 2018 roku otrzymałem pismo, w którym dyrektor zarządu zlewni stwierdziła, że utrzymywanie urządzeń melioracji wodnych należy do zainteresowanych właścicieli gruntów, a jeśli urządzenia te są objęte działalnością spółki wodnej – to do tej spółki – mówi czytelnik.

W piśmie z 28 marca 2018 roku podpisanym przez dyrektor Zarządu Zlewni w Lesznie Małgorzatę Walczak podano o obowiązku utrzymywania urządzeń melioracji wodnych: „Natomiast w myśl art. 206 (chodzi o Prawo wodne – dop. red.) jeżeli obowiązek o którym mowa w art. 205 nie jest wykonywany, to właściwy organ Wód Polskich ustala, w drodze decyzji proporcjonalnie do odnoszonych korzyści przez właścicieli gruntów, szczegółowe zakresy i terminy jego wykonywania”.

- 6 marca 2019 roku wystąpiłem do Zarządu Zlewni w Lesznie  o ustalenie zakresu i terminów wykonania prac, bo rów cały czas jest nieoczyszczony i powoduje podtopienia mojego pola, pomimo że mój fragment rowu oczyściłem - mówi czytelnik. – Dotąd nie oczyszczono rowu, nie poprawiono drenażu. Jest tak jak było, pomimo wyroku sądu z listopada.

A Wody Polskie – wciąż nic. Minął rok. Znów wystąpić o to samo? Tylko do kogo tym razem?

Pod koniec ubiegłego roku minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk informował, że w ciągu roku przygotowana będzie nowelizacja przepisów i Wody Polskie przejmą zarząd nad melioracją.

To jak do tego czasu interpretować art. 206 Prawa wodnego? I dlaczego Zarząd Zlewni w Lesznie już w marcu  2018 roku stwierdził, że to "właściwy organ Wód Polskich" powinien wydać w tej sprawie decyzję i ustalić terminy – a nie wydał jej przez dwa lata? Dlaczego żadnych czynności nie podejmuje gmina Wińsko? Czyżby miejscowym urzędnikom nie zależało na ocaleniu jednej trzeciej plonów tego rolnika? Kto zapłaci mu odszkodowania?

Czekamy na wyjaśnienia w tej sprawie z Zarządu Zlewni w Lesznie i gminy Wińsko.