PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

"Ubój w gospodarstwie" czy "rzeźnia rolnicza"?

"Ubój w gospodarstwie" czy "rzeźnia rolnicza"? Problem, którego rozwiązania od lat domagają się rolnicy, można sformułować prosto: jest potrzeba prowadzenia doraźnego uboju wyhodowanych w gospodarstwie zwierząt, fot. Shutterstock

Autor: Marzena Pokora-Kalinowska

Dodano: 23-02-2020 07:22

Tagi:

Po raz kolejny Ministerstwo Rolnictwa przystąpiło do próby uregulowania kwestii związanych z prowadzonym przez rolnika ubojem wyhodowanych zwierząt. Trzeba wątpić, czy również tym razem udało się skutecznie i ostatecznie rozwiązać problem.



Problem, którego rozwiązania od lat domagają się rolnicy, można sformułować prosto: jest potrzeba prowadzenia doraźnego uboju wyhodowanych w gospodarstwie zwierząt i zarabiania przez pozyskiwanie mięsa z tej hodowli i sprzedaż - mięsa oraz przetworów z niego wykonanych. Pozwoliłoby to rolnikom zarabiać na hodowli lepiej niż obecnie, kiedy dokonują sprzedaży zwierząt do zakładów mięsnych.

Ta prostota znika natychmiast, jak tylko zechce się analizować kwestię pod kątem wielości przepisów, jakie trzeba przywołać, aby ów problem rozwiązać. Jak się bowiem okazuje, pułapek jest wiele: bo to i ochrona zwierząt, i bezpieczeństwo żywności, a do tego jeszcze umiejętności rzeźnika i kwestia wyposażenia rzeźni, a także kwestie podatkowe. Słowem - styk wielu ustaw. Tworzy się sytuacja nie do rozwiązania dla kolejnych rządów i kolejnych Ministerstw Rolnictwa.

Bo niby wolno - ale wciąż tylko częściowo, nie każdemu i nie to samo.

UBÓJ W GOSPODARSTWIE

Już rozporządzenie ministra rolnictwa z 21 października 2010 r. w sprawie wymagań weterynaryjnych przy produkcji mięsa przeznaczonego na użytek własny dopuszczało ubój w celu produkcji mięsa na terenie gospodarstwa, w którym zwierzęta były utrzymywane lub w innym gospodarstwie. Rozporządzenie z 19 maja 2010 określało natomiast wymagania weterynaryjne, jakie mają być spełnione przy produkcji produktów pochodzenia zwierzęcego w rzeźniach o małej zdolności produkcyjnej.

Minister Marek Sawicki zapowiadał "zmiany w rozporządzeniu dotyczącym sprzedaży bezpośredniej, które miało legalizować kwestię uboju gospodarczego".

Tymczasem zmiana rządu sprawiła, że do problemu zaczęto podchodzić inaczej - wprowadzono rolniczy handel detaliczny, co nie zmieniło sytuacji w zakresie możliwości wprowadzania na rynek przez rolników własnych wędlin i mięsa.

Wciąż największym problemem było uzyskanie uprawnień do przeprowadzenia uboju. Wydawało się, że kres temu położyło rozporządzenie ministra rolnictwa z 12 marca 2018 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie kwalifikacji osób uprawnionych do zawodowego uboju oraz warunków i metod uboju i uśmiercania zwierząt. Zróżnicowało wymagania dotyczące uprawnień osób sporadycznie i zawodowo dokonujących uśmiercania zwierząt - ubój zwierząt na własny użytek (własna konsumpcja domowa, a także bezpośrednia dostawa małych ilości drobiu, królików i zajęcy), poza rzeźnią, wymagał odtąd ukończenia szkolenia teoretycznego, organizowanego przez powiatowego lekarza weterynarii, a nie - jak wcześniej - trzymiesięcznej praktyki na stanowisku ubojowym pod nadzorem osoby posiadającej udokumentowany trzyletni staż pracy na nim.

Tym samym kończył się problem związany ze znalezieniem miejsca do odbycia praktyki, a uboju na własne potrzeby można było dokonywać już po bezpłatnym przeszkoleniu weterynaryjnym.

Pozostawał jednak problem z tym, co zrobić z mięsem pozyskanym w ten sposób - bo sprzedać go nie wolno, pozyskane z uboju gospodarczego mięso trzeba wykorzystać wyłącznie na własne potrzeby, a nie do produkcji żywności z zamiarem wprowadzania na rynek, w tym np. do produkcji w ramach tzw. rolniczego handlu detalicznego. Zatem można było wyhodować na własne potrzeby (nawet bez obowiązku zgłaszania tego faktu do weterynarii!) świnie, zabić je (24 godziny wcześniej powiadamiając o tym lekarza powiatowego) i zjeść - całkowicie bezkarnie i prawie bez kontroli (oczywiście, nie wnikamy w kontrolowanie włośni, bo to inny temat). Jednak biada (a dokładniej mandat) temu, kto zahandlowałby takim mięsem lub przetworami z niego. I nic się nie zmienia w tym zakresie.

RZEŹNIA ROLNICZA

Problem wpuszczenia na rynek mięsa pochodzącego wprost z gospodarstwa podobno rozwiązano właśnie teraz, a raczej rozwiąże się od 18 lutego, kiedy to wejdzie w życie rozporządzenie ministra rolnictwa z 20 grudnia 2019 r. w sprawie niektórych wymagań weterynaryjnych, jakie powinny być spełnione przy produkcji produktów pochodzenia zwierzęcego w rzeźniach o małej zdolności produkcyjnej, położonych na terenie gospodarstw. Przewiduje inny niż gospodarczy ubój w gospodarstwie, a mianowicie: "w rzeźniach o małej zdolności produkcyjnej, położonych na terenie gospodarstw, zwanych dalej «rzeźniami rolniczymi»". Mają działać na potrzeby rolnika, a także gospodarstw położonych w tym samym co rzeźnia i przyległych powiatach. Można będzie dokonywać w nich uboju i rozbioru mięsa, nawet w jednym pomieszczeniu. Określono limity produkcyjne (mniejsze niż dla "rzeźni o małej zdolności produkcyjnej", ale niemałe, np. świń powyżej 15 kg wolno ubić 2190 rocznie, 6 dziennie), a mięso tak pozyskane musi pozostać na krajowym rynku.

Ten rodzaj uboju znów więc wymaga trzymiesięcznego przeszkolenia od osoby uśmiercającej zwierzę (ubój nie dokonuje się przecież poza rzeźnią), ale pozwala przeznaczyć mięso na rynek. Czy hodowcy zwierzęcia? Niekoniecznie. Wszak w "rzeźni rolniczej" można ubijać duże ilości zwierząt, większe niż wynika to z potrzeb przeciętnego rolnika. Rolnik będzie więc mógł w "rzeźni rolniczej", "na terenie gospodarstwa" w sąsiednim nawet powiecie zabić własne zwierzę i wprowadzić mięso z niego na rynek. W rzeźni - działającej na terenie gospodarstwa - będzie jednak pracował rzeźnik, a nie rolnik. W rzeźni tej nie będzie się prowadziło przetwórstwa mięsa. Czy rozporządzenie to pomoże rolnikom, czy przedsiębiorcom? Czy w ogóle komuś pomoże?

KIEDY PO KIEŁBASĘ DO ROLNIKA?

NIK w raporcie "Działania organów administracji rządowej na rzecz bezpieczeństwa żywności" z 2016 r. wyliczyła, że w latach 2013-2014 nie objęto badaniami weterynaryjnymi ok. 2,5 mln świń, a poza kontrolą weterynaryjną było 95 proc. ubijanych w gospodarstwie cieląt.

Nad ubojem gospodarczym zawisły wówczas czarne chmury - ale nie spadł z nich deszcz. Czy teraz rozwiały się chmury wciąż wiszące nad produkcją wędlin w gospodarstwie? Niby w "rzeźni rolniczej" można będzie pozyskać mięso z własnych zwierząt, niby jest rolniczy handel detaliczny, pozwalający rolnikowi na drobne przetwórstwo, niby są MOL-e, ale... wciąż trzeba wątpić, czy można będzie zaopatrywać się w mięso i wędliny wprost u rolnika.

Bo "rzeźnia rolnicza" i "ubój w gospodarstwie" rozwiązują wciąż różne problemy, niekoniecznie rolników. Wszak w "rzeźni rolniczej" będzie odbywała się wcale niemała działalność gospodarcza - czy to w ramach działalności rolniczej, zwolnionej z podatku dochodowego?... Nie. Usługi są opodatkowane. W rozporządzeniu nie mówi się nic o tym, kto może prowadzić rzeźnię rolniczą - użyte jest tylko określenie "podmiot prowadzący rzeźnię rolniczą", a więc nie musi to być rolnik, do uboju potrzebny jest wręcz rzeźnik, a działalność pozarolnicza osoby ubezpieczonej w KRUS jest dopuszczalna tylko na ograniczonych warunkach. Trzeba więc "pokombinować". Pozostaje nierozwiązany problem główny dla rolników: niemożność samodzielnego wyhodowania świni, zabicia jej i sprzedaży mięsa lub zrobionych w gospodarstwie przetworów - i tu już nic nie da się "wykombinować". "Rzeźnia rolnicza" tego nie zmieni, tak jak nie zmieniła "rzeźnia o małej zdolności produkcyjnej".

Niepokoi także to, że w ciągu ostatnich 12 lat pogłowie trzody chlewnej obniżyło się w Polsce prawie o połowę - z 18 mln sztuk do ok. 11 mln. Jest więc duże ryzyko, że jak już kiedyś rolnikom nawet będzie wolno sprzedawać własne mięso i przetwory z niego - to nie będzie świń, z których można będzie je pozyskiwać...



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (8)

  • Rolnik - rzeźnik 2020-02-24 13:41:08
    dziadek szlachtował, tato szlachtuje, ja też szlachtuje. Do sklepu po mięsko nie chodzę. Jak się zrobi swoje wyroby to nieba a piekło między kupnym badziewiem. Nie ma to jak swojskiej kiełbaski i smaluszku do kielicha zagryźć. Żaden urzędas nie będzie mi rządził w gospodarstwie. Już kilku sąsiadów po piwnicach chowa kabany, żeby jakiś nadgorliwy wet się nie przywalił. Do czego ten kraj zmierza? Ludzie nie zmądrzeli, jak głupcami byli tak są. Dokonają ponownie wyboru dobrej zmiany.
    • RolnikM 2020-04-09 18:16:25
      Staliśmy się dziwkami. Urzędnicy i politycy ruchają nas w (...).
  • Eliza 2020-02-23 22:52:26
    Najważniejsze że rolnik będzie mógł jeść mięso zwłasnego gospodarstwa.
  • Konsument 2020-02-23 11:41:13
    Mieszkam w strefie zółtej i na dzis nie ma mowy o UBOJU , RZEZNI rolniczych ! Legalnie nakaz uboju w ,,usługowego,, w profesionalnej rzezni koszt ok 150/200 pln rozbior i oddadza w teori <<twoja,, {nikt z wyznaczonych w okolicy 3 nie chce sie w to bawic} potem rozbior i wyroby u innego masarza koszt od 200pln zalezy od ilosci wyrobow , Zachecamy do rozpoczecia działalnosci a najpierw Zlikwidujemy Trzode w PL .Sa udogodnienia ? Sa ! Na papierze .A na zakupy po wyroby ,,miesopodobne,, POLACZKI nadal do MARKETOW !
    • rolnik konsument 2020-02-26 03:41:38
      Jak to w powiedzeniu "polaczek nie świnia, zje wszystko", ale jest też grono konsumentów które nie kupuje w marketach. Przepisy ledwo co wchodzą a już krytyka, jak by to już trwało latami. Co niektórzy zapomnieli jak za rządów PSL-u, za ubicie świni można było iść siedzieć. Ważne żeby weszły, i można je było dalej je korygować i poprawiać. Przecież każdy nie będzie zakładał rzeźni w gospodarstwie, a na pewno też sporo rolników korzystało by z uboju usługowego w cywilizowanych warunkach. Jest tez wiele gospodarstw co hoduje drób, albo np. króliki ubijają i sprzedają mięso. Niech to będzie w cywilizowanych warunkach (sanitarnych), bo to ktoś kuje i ktoś to konsumuje...
      • tom 2020-02-26 12:32:50
        Myślisz że pomieszczenie z odpływem i płytkami poprawi jakość uboju i mięsa?Można to również zrobić sterylnie i czysto pod gołym niebem- skrobiemy na drabce oskrobanego podnosimy turem usuwamy jelita z podrobami przecinamy połówki do domu na stół rozbieramy i po sprawie.I uwierz że jest to często lepiej zrobione jak usługa w ubojni.
      • rolnik konsument 2020-02-27 01:03:39
        tom robisz to dla siebie i umiesz to robić, a jak zrobisz to zależy od ciebie, ale są też tacy co się ty nie trudnią. Faktycznie, warunki w ubojniach mogą być różne, ale chodzi chyba oto żeby było jakoś normalnie. Porównaj to np. do warunków w pomieszczeniach na mleko, jak było kiedyś i jak jest teraz. Na przełomie lat 80/90 pomagałem przy ubojach (przeznaczanych na sprzedaż) ,budynek gospodarczy-garaż i tam było dosłownie wszystko, bez sensu pisać co tam było... , chyba tamte czasy powinny bezpowrotnie minąć.
      • tom 2020-02-28 17:30:56
        Ja wolałbym żeby te czasy wróciły bo jeśli nie to nas wytrują do końca tą padliną z ubojni z sanepidem. Już z Niemiec i Belgi 20-to letnie zapasy mięsa wyjedliśmy teraz mają zamiar do nas ciągnąc takiego typu mięso z USA.Dlatego jeśli mam świadomego klienta i sobie życzy kupić ode mnie kabana nie powinno być żadnych ograniczeń.Na wsi od lat se każdy zabił zjadł i żył po 100 lat,a teraz na tym syfie sklepowym ledwo 50-tki dożywają!

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.233.220.21
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.