NIKIDW o pewnego czasu realizuje projekt pn. Inicjatywa Jagnięcina Podhalańska. Jej celem jest odbudowa owczych stad, utrzymanie hodowli i pokazanie tradycji kultury góralskiej związanej z wypasem owiec.

Ważnym elementem tej inicjatywy jest również przypomnienie i zaprezentowanie podhalańskiej kuchni regionalnej, w której królowało owcze mięso, a szczególnie jagnięcina.

Pod jednym z ostatnich artykułów opublikowanych na farmer.pl w tym temacie:

pojawił się taki oto komentarz: „brak możliwości uboju w gospodarstwie [bezproblemowego] to gwóźdź do trumny owczarstwa ostatnimi czasy”.

Redakcja postanowiła skonsultować ten komentarz z Panem Józefem Michałkiem, koordynatorem Programu Owca plus, ekspertem do spraw pasterstwa współpracującym z NIKiDW.  

Jak wynika z tej rozmowy, ubój gospodarski jest zarejestrowaną formą uboju taką samą dla wszystkich zwierząt rzeźnych, drobiu i zajęczaków. Główny Inspektorat Weterynarii opracował dokument z wytycznymi, które w przejrzysty sposób mówią jak powinien wyglądać proces i które zwierzęta kwalifikują się, kto może dokonać uboju w odpowiednich warunkach i komu należy je zgłosić. Nie ma różnic w uboju gospodarskim dla hodowców owiec, wszyscy rolnicy muszą spełnić takie same warunki, jeśli chcą dokonywać uboju we własnym gospodarstwie.

W tym kontekście, po prostu nie do końca zrozumiałe jest, dlaczego czytelnik napisał o „braku możliwości uboju”.

Jeśli rolnicy spełniają wszystkie warunki opisane w dokumencie „WYMAGANIA WETERYNARYJNE PRZY PROWADZENIU UBOJU NA UŻYTEK WŁASNY”, z takim ubojem nie powinno być żadnych kłopotów. To co warte jest podkreślenia, to wymagania dla osoby dokonującej uboju, która musi mieć ukończony bezpłatny kurs/szkolenie przy Powiatowym Inspektoriacie Weterynarii bez obowiązku praktyki w rzeźni.

W kontekście Inicjatywy Jagnięcina Podhalańska - hodowcy, którzy mają niewielkie stada mogą więc - po spełnieniu odpowiednich warunków - dokonać uboju gospodarskiego lub sprzedać owce do większych gospodarstw celem uboju w rzeźni. Właściciele dużych stad umawiają się do odpowiednio przystosowanych ubojni i tam są transportowane zwierzęta, które w fachowy sposób są ubijane. Jedynym słabym punktem w programie Inicjatywy może być ilość odpowiednich ubojni. Jest ich mało i zwierzęta muszą być transportowane nawet kilkadziesiąt kilometrów. Znaczenie ma też cena za usługę uboju, gdyż przy niewielkiej cenie owiec stanowi ona wysoki procent wartości zwierzęcia. Ale rozwiązaniem mogą być dopuszczone do użytki w Unii Europejskiej ubojnie kontenerowe, które doskonale sprawdzają się przy dużej populacji owiec w danym regionie i małych stadach. Z takich ubojni korzysta się w krajach o rozwiniętym owczarstwie i hodowli owiec.

Według konsultanta NIKIDW, jeśli w najbliższym czasie na Podhalu uda się zwiększyć współpracę pomiędzy hodowcami w zakresie organizacji uboju i rozwiązać kwestię stałej współpracy z wybraną ubojnią, lub wprowadzić rozwiązanie związane z funkcjonowaniem ubojni kontenerowych, to dostępność jagnięciny będzie powszechna.

W Inicjatywie Jagnięcina Podhalańska hodowcy z Gminy Kościelisko, gdzie ma powstać Centrum Jagnięciny Podhalańskiej zgłaszali już potrzebę zbudowania Kompleksu Ubojnia- Chłodnia-Mroźnia, który byłby doskonałym rozwiązaniem dla jagnięciny, również dlatego, że produkcja jagnięciny podhalańskiej jest sezonowa, ograniczona do okresu wiosennego. Przy takim rozwiązaniu można byłoby ją wówczas serwować konsumentom przez cały rok, zarówno w formie tuszy, jak i fragmentów kulinarnych. Nie byłaby tylko produktem sezonowym. Takie rozwiązania sprawdziły się w krajach specjalizujących się w hodowli owiec, jak Wielka Brytania Nowa Zelandia.