Monika Kłys-Kołodziejczyk z synem Bartoszem 15 stycznia 2018 roku zawarli umowę sprzedaży - zobowiązali się, że do końca września dostarczą firmie Cefetra Polska Sp. z o.o. 75 ton pszenicy po cenie 670 zł netto za tonę. W maju, ponieważ zapowiadały się wręcz rekordowe plony, zawarli jeszcze dwie umowy, łącznie na 250 t po 690 zł za t. Niestety susza „zjadła” plony.

- Włożyłam wiele wysiłku i nakładów finansowych, aby osiągnąć spodziewaną jakość i ilość zbóż. W momencie podpisywania umów nic nie zapowiadało klęski.  Cieszyłam się z pięknych i bujnych łanów pszenicy. Niestety przestało padać... Widząc usychające rośliny zgłaszałam to wielokrotnie przedstawicielowi spółki Cefetra. Pierwsze sygnały o niepokojących symptomach suszy wysyłałam już pod koniec maja, a jeszcze wtedy rynkowe ceny zbóż były niższe niż te, na które opiewały moje i syna umowy z Cefetrą – mówi pani Monika.

Niestety firma nie wykazała zrozumienia. Jak odpowiedziano, zawarte umowy są umowami sprzedaży a nie kontraktacji i bez znaczenia dla obowiązku ich wykonania jest zgłoszone przez Kołodziejczyków „rzekome wystąpienie niekorzystnych warunków atmosferycznych, które miałoby uniemożliwić wyprodukowanie towaru w umówionej ilości i jakości”.

Taka odpowiedź oburzyła Monikę Kołodzejczyk:

- Jesteśmy rolnikami. Nie handlujemy zbożami – mówi. – Stanowisko spółki wprawiło mnie w osłupienie i wręcz ciągle nie dowierzam, jak można było w obecnej sytuacji tak odpisać. Poniosłam prawie 70% strat w uprawach. Jestem na etapie wyprzedaży mniej potrzebnego sprzętu z gospodarstwa. Zastanawiam się, z czego pokryję bieżące zobowiązania i z czego zainwestować w kolejny cykl uprawowy, a Cefetra proponuje mi poniesienie dodatkowych strat.  Przykre jest takie przedmiotowe i bezduszne traktowanie długoletniego kontrahenta.

Czy pani Monika zawarła dobrą umowę?

W zawartej umowie jest zapis: „W sprawach nieuregulowanych niniejszą Umową, w tym w przypadku wystąpienia siły wyższej w rozumieniu Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1306/2013 z dnia 17 grudnia 2013, zastosowanie mają przepisy OWZ”.

Może to stanowi zabezpieczenie na wypadek sytuacji, w której z przyczyn niezależnych od siebie rolnik nie jest w stanie wywiązać się z zawartej umowy? Czy w gospodarstwie Kołodziejczyków wystąpiła jednak „siła wyższa”?

W Ogólnych Warunkach Zakupu  umowy zawartej przez panią Monikę podano, że wystąpienie siły wyższej ma miejsce tylko w przypadku udokumentowania tego faktu m.in. następującymi dokumentami: „w przypadku poważnej klęski żywiołowej powodującej duże szkody w gospodarstwie rolnym Sprzedającego będącego osobą fizyczną – dokumentami urzędowym wystawionymi przez właściwe organy administracji potwierdzającymi wprowadzenie stanu klęski żywiołowej na obszarze prowadzenia działalności przez Sprzedającego oraz zakresu zniszczeń w przedsiębiorstwie Sprzedającego, które przekracza wysokość 50% średniej ilości produktu rolnego będącego przedmiotem umowy sprzedaży, sprzedanego przez Sprzedającego z dwóch ostatnich lat”.

Jak z tego wynika, nie wystarczy strata – potrzebne jest jednoczesne ogłoszenie stanu klęski oraz udowodnienie zniszczeń w wysokości połowy produktu, będącego przedmiotem umowy.

W Polsce nie ogłoszono jednak stanu klęski żywiołowej, choć było to postulowane.

Więcej: Czy potrzebny jest stan klęski żywiołowej w związku z suszą?

Mało tego – zapowiedziano różnicowaną pomoc w zależności od tego, czy straty przekroczyły 70 proc., czy też „tylko” 30 proc. Minister Ardanowski zapowiedział 1000 zł do ha tam, gdzie straty przekroczyły 70 proc., stawki pomocy przy stratach powyżej 30 proc. wciąż nie podano.

Więcej: Pomoc do hektara po suszy – nawet 1 tys. zł

Ale jak mówi pani Monika, odwiedzająca ją komisja stwierdziła, że ma wytyczne, z których wynika, że straty muszą być oszacowane poniżej 70 proc. i tak też oszacowała straty u Kołodziejczyków.

- Komisja powołana przez wojewodę mazowieckiego oszacowała straty w uprawach moich i syna na 69%. Obecnie czekam już tylko na podpisanie protokołów przez wojewodę – mówi pani Monika. - Dla Spółki Cefetra najwyraźniej protokoły komisji są bez znaczenia, bo przedstawiciel sugeruje mi, że susza w naszych gospodarstwach była rzekoma...

Ale jeśli nawet susza nie była „rzekoma”, to jednak przecież nie była też „klęskowa”, skoro nie przekroczyła 70 proc. Jak wyliczono ten 1 brakujący procent, aby Kołodziejczykom nie mogła przysługiwać pomoc 1000 zł do ha, czyli „poklęskowa”? Nie wiadomo, ale widać, że komisja była bardzo precyzyjna...

A Cefetra wydaje się być bardzo przewidującą firmą – czy przewidziała jednak przypadki bankructw swoich klientów i wie już, co zrobi, gdy nie będą mogli lub chcieli zawierać z nią umów w przyszłości? I czy taka umowa sprzedaży rzeczywiście chroni rolnika - jak zapowiadano, wprowadzając obowiązek zawierania umów?

Mamy w tym roku do czynienia z wyjątkowo dużą suszą. Ekstremalne sytuacje pokazują niestety wiele codziennych, typowych zwykłych błędów i braków w uregulowaniach. Czy w przyszłym roku będzie znów tak, jak jest od lat, czy też uda się wprowadzić zmiany systemowe? Nie ulega wątpliwości, że są potrzebne. Ba, były potrzebne już w tym roku...