Jak podaje Wielkopolska Izba Rolnicza, Krajowa Rada Izb Rolniczych nie poinformowała o zamiarze podpisania „Umowy programowej pomiędzy Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Panem Andrzejem Dudą a Krajową Radą Izb Rolniczych, reprezentowaną przez Prezesa Pana Wiktora Szmulewicza” – choć mogła to zrobić chociażby wtedy, kiedy prezes Szmulewicz 19 czerwca wziął udział w Walnym Zgromadzeniu WIR.

Przypomnijmy, że umowę podpisano 22 czerwca.

Więcej: Prezydent: rolnictwo jest niezwykle ważne dla funkcjonowania państwa; to istotny czynnik rozwojowy

WIR wystosowała więc 22 czerwca pismo adresowane do prezesa Szmulewicza, a przesłane do wiadomości wszystkich wojewódzkich izb rolniczych. Pyta w nim o podstawę prawną, na jakiej KRIR podjęła takie działanie z kandydatem na prezydenta i podkreśla, że taka „umowa” nie wywiera żadnych skutków prawnych i nie daje żadnego prawa do domagania się realizacji zobowiązań od kandydata, a ma „wymiar jedynie propagandowy i polityczny”.

„Krajowa Rada Izb Rolniczych ma wpływać na kształt polityki rolnej, a tę – zgodnie z Konstytucją RP – prowadzą wyłącznie organy władzy publicznej, nie zaś kandydaci na członów tych organów. Przedmiotowa umowa jest rodzajem obietnicy wyborczej złożonej przez kandydata na Prezydenta RP wobec KRIR, przy czym zdziwienie budzi zaangażowanie się KRIR w taką działalność – tak z przyczyn wyżej wskazanych, jak i z tego względu, że KRIR nie dysponuje czynnym prawem wyborczym i co do zasady powinna być apolityczna. Ponadto rozpowszechnianie informacji przez KRIR o zawartych tzw. umowach z niektórymi z kandydatów może być w konkretnych sytuacjach kwalifikowane jako przekroczenie swoich uprawnień i udział w kampanii wyborczej przez podmiot utrzymywany ze środków publicznych, a deklaracje Prezesa KRIR że zwróci się do członków samorządu rolniczego czyli rolników o głosowanie na kandydata, którego wskazuje treść podpisanej Umowy, jest nieuprawniona i jest czystym działaniem agitacyjnym w kampanii wyborczej” – podano w piśmie.

Zapytano też, czy w latach ubiegłych KRIR zawarła jakąkolwiek umowę z urzędującym już prezydentem, który ma wpływ na tę politykę już od 5 lat. Podkreślono, że izby rolnicze powinny zachować charakter apolityczny.

„W związku z powyższym wnoszę o przesłanie wyjaśnień, dlaczego doszło do podpisania umowy programowej pomiędzy KRIR a jednym z kandydatów w wyborach prezydenckich” – zakończył swoje pismo Piotr Walkowski, prezes WIR.

Po pierwszej turze wyborów prezydenckich, odbytej 28 czerwca, prezydent Andrzej Duda 30 czerwca wziął udział w posiedzeniu KRIR w Parzniewie. Ministerstwo Rolnictwa poinformowało w wydanym po tym spotkaniu komunikacie, że KRIR przyjęła stanowisko, w którym popiera kandydaturę Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów.

Więcej: KRIR poprze kandydaturę Andrzeja Dudy w II turze wyborów

- Uważam że izby rolnicze nie powinny popierać żadnego kandydata, a z każdym rozmawiać. W Parzniewie na 25 głosujących za wyrażeniem poparcia w drugiej turze dla Andrzeja Dudy było 16 osób, a 9 się wstrzymało – mówi Rafał Mładanowicz,  delegat Pomorskiej Izby Rolniczej do KRIR.

- Również w mojej radzie powiatowej jest zdumienie wywołane taką deklaracją KRIR i trwają dyskusje, czy nie opowiedzieć się za apolitycznością izb. Nawet gdyby było tak, że 100 proc. rolników popiera Andrzeja Dudę, to KRIR przekroczyła swoje uprawnienia, deklarując polityczne działanie. To uzurpacja i przekroczenie prawa – mówi jeden z czytelników "Farmera", podpisujący swoje komentarze jako Baca56.

Zważywszy – delikatnie mówiąc - nad wyraz skromne poparcie, jakie mają izby rolnicze wśród rolników (w ostatnich wyborach do izb wzięło udział 65 048 rolników), trzeba zapytać, czy deklarowane wsparcie izb (jeśli w ogóle wywrze wpływ na decyzje rolników) raczej nie zaszkodzi prezydentowi Andrzejowi Dudzie, niż pomoże mu w uzyskaniu reelekcji…

W załącznikach umowa KRIR i pismo WIR.