Witek była pytana we wtorek przez dziennikarzy w Sejmie, czy podpisała w sobotę dokument "Polski Ład" jako polityk czy jako marszałek Sejmu.

- Czy idę na zakupy do sklepu, czy siedzę za stołem prezydialnym, to jestem marszałkiem Sejmu. Zawsze jestem marszałkiem Sejmu - odparła Witek. Jak zaznaczyła, to jest polityczna funkcja, na którą rządząca partia typuje swojego kandydata. - A co robiła wicemarszałek Kidawa-Błońska, startując na prezydenta? - pytała.

Witek zapewniła, że podczas sobotniej prezentacji Polskiego Ładu występowała jako polityk Zjednoczonej Prawicy. - W żaden sposób nie odnosiłam się tam do parlamentu, w parlamencie staram się być obiektywna. Proszę pamiętać o tym, że mam swój mandat poselski - podkreśliła.

Zapewniła też, że Polski Ład "to nie jest program wyborczy, to jest program na funkcjonowanie po Covidzie". - Żeby zacząć się podnosić z tego kryzysu, to musi być plan - dodała.

Jak zaznaczyła, do programu w 2015 roku PiS wysłuchiwał uwag i je uwzględniał, jeżeli były sensowne; Polski Ład też będzie podlegał jakimś modyfikacjom. - Deklarujemy debatę nad tym, będzie można się do tego odnosić - zapowiedziała marszałek Sejmu. - Wiem, że opozycja będzie to krytykowała, to jest jej prawo. Tylko wolałabym, żeby to była krytyka konstruktywna, a nie krytykanctwo - zaznaczyła Witek.

Podkreśliła, że jest do zrobienia bardzo dużo, bo wszystkich dziedzin życia dotknęła pandemia. - Nie możemy załamywać rąk, nie możemy powiedzieć, że nic nie można zrobić, stąd program Polski Ład, który pokazuje, że nawet w tak trudnej sytuacji można podejmować działania, które pokazują, że znowu wrócimy na tę ścieżkę szybkiego rozwoju, na której byliśmy jeszcze w 2019 roku - mówiła Witek.

- Problemy są po to, aby je rozwiązywać. Staraliśmy się przygotować takie propozycje, które będą odpowiedzią na wyzwania czasu po pandemii - zaznaczyła marszałek.

Zwróciła też uwagę, że gdyby nie pomoc państwa w ramach kolejnych tarcz, wielu zakładów pracy i firm już by dziś nie było. - Ludzie mówią, że gdyby nie pieniądze z 500 plus, jak mają troje dzieci, dostają 1500 zł, to oni tej pandemii nie byliby w stanie przeżyć - mówiła Witek. - Zakłady pracy były zamknięte i te pieniądze ratowały wiele rodzin w najbardziej kryzysowej sytuacji - podkreśliła marszałek. - Myślę, że ten rząd spisał się w pandemii najlepiej jak potrafił - oceniła.

- Kraje, które są od nas bogatsze, nie potrafiły sobie z tym poradzić, my poradziliśmy się na miarę naszych możliwości, ale uważam, że poradziliśmy sobie całkiem dobrze - dodała Witek.