Od tego roku działa Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. To nowa instytucja, która została wprowadzona uchwalonym w ub.r. Prawem wodnym. Odpowiada m.in. za ustalanie i ściąganie opłat za pobór wód podziemnych i powierzchniowych oraz opłat za zrzut ścieków wynikających z nowego prawa.

Wiceprezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz na czwartkowej konferencji prasowej przypomniał, że ustawa wprowadziła nowy system opłat za usługi wodne. Opłaty za usługi wodne zostały wydzielone z opłat środowiskowych - regulowanych przez Prawo ochrony środowiska - i przeniesione do nowego Prawa wodnego. Oznacza to też, że takie opłaty będą wpływały do Wód Polskich, a nie do urzędów marszałkowskich.

System opłat za usługi wodne to opłaty stałe i zmienne za pobór wody i zrzut ścieków. Opłaty stałe wynikają z udzielonych pozwoleń wodnoprawnych bądź pozwoleń zintegrowanych, z kolei opłaty zmienne zależą od tego, ile wody użytkownik wykorzystuje z okresie rozliczeniowym. Użytkownik płaci opłaty stałe raz w roku.

"W tym roku będzie wyjątkowa sytuacja. Użytkownicy wód będą płacili dwukrotnie. Pierwszy raz za 2017 rok w starym systemie wynikającym z Prawa ochrony środowiska (na rzecz urzędów marszałkowskich) (...) Oprócz tego w tym samym czasie Wody Polskie wdrażają system usług wodnych za rok 2018, przewidzianych przez Prawo wodne - poinformował Balcerowicz.

- Właściwie jesteśmy gotowi do rozpoczęcia informowania użytkowników wód o tym nowym systemie - zapewnił.

Wiceszef Wód Polskich poinformował ponadto, że polecił dyrektorom Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej, by w lutym przekazali zainteresowanym informację o wysokości opłat, jakie będą musieli uiścić.

Dodał, że informacja o wysokości opłaty zmiennej, zainteresowani otrzymają pod koniec pierwszego kwartału. Będzie ona uiszczana co kwartał, co kwartał RZGW będą też informowały o jej wysokości.

Balcerowicz przypomniał, że użytkownicy wód mogą wnieść do Wód Polskich - czyli centrali - reklamację na wysokość opłaty ustalonej przez RZGW.

Przedstawiciel Wód Polskich zapewnił ponadto, że Regionalne Zarządy, jak i centrala są przygotowani na weryfikację wniosków taryfowych, które do 12 marca br. mają wpłynąć do RZGW.

Zgodnie z nowelą ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków RZGW będą pełniły też rolę regulatora cen wody. Taki regulator ma stać na straży tego, by taryfy za pobór wody i odprowadzanie ścieków nie były zawyżane przez przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne.

- W każdym RZGW utworzono wydział taryf. Dodatkowo utworzono wydział, który koordynuje te sprawy w ramach Wód Polskich (...) Czekamy na wydanie rozporządzenia taryfowego, które określi wzór tego wniosku. Na razie działamy na podstawie projektu (...) Jesteśmy przygotowani, żeby je obsługiwać (wnioski taryfowe), które się pojawią na przełomie lutego i marca - zapewnił Balcerowicz.

Prezes Wód Polskich Przemysław Daca zapewnił, że choć administracja wodna w Polsce jest w "fazie rozwojowej", to "nie mamy do czynienia z chaosem organizacyjnym". Przyznał, że niektóre trudności wynikają z tego, że scalana jest administracja publiczna i samorządowa, które do tej pory zajmowały się sprawami gospodarki wodnej oddzielnie.

Wskazał, że w nowej instytucji zatrudnionych jest ok. 5,4 tys. pracowników, z tego 2,5 tys. to pracownicy, którzy przeszli z administracji samorządowej.

- To skompilowane działanie, potrzeba trochę czasu, żeby dobrze funkcjonowało - powiedział.

Szef Wód Polskich poprosił o "przysłowiowe 100 dni spokoju, tak żebyśmy mogli sprawnie realizować tę reorganizację". - Bardzo ciężko pracujemy, po to żeby ten system uszczelnić i był funkcjonalny - dodał.

Daca zapowiedział, że przeprowadzi audyt w RZGW i Wodach Polskich m.in. pod względem zatrudnienia. Zwrócił uwagę, że już ze wstępnych analiz wynika, że w niektórych Regionalnych Zarządach "jest ewidentny przerost zatrudnienia". Przypomniał, że powstały też cztery nowe zarządy (w Lublinie, Bydgoszczy, Białymstoku i w Rzeszowie), w których kadry będą musiały być uzupełnione. Razem jest ich 11.

Prezes zwrócił też uwagę, że jest świadom tego, iż - szczególnie w terenie - część pracowników nie jest odpowiednio wynagradzana. Zapowiedział, że "z biegiem czasu", jak do przedsiębiorstwa trafi więcej pieniędzy, "na pewno część z nich przeznaczać będziemy na poprawę warunków finansowych pracowników".