Jak napisano w uzasadnieniu do projektowanej nowelizacji Kodeksu Wyborczego, celem przyświecającym wnioskodawcom jest uchylenie istniejących w kodeksie wyborczym do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, niesłusznych ich zdaniem, przywilejów przysługujących niektórym grupom obywateli.

- Art. 196 ust. 1 wspomnianego kodeksu mówi, iż w podziale mandatów w okręgach wyborczych uwzględnia się wyłącznie okręgowe listy kandydatów na posłów tych komitetów wyborczych, których listy otrzymały co najmniej 5% ważnie oddanych głosów w skali kraju. Z tego wymogu zwolnione są jednak komitety wyborcze utworzone przez wyborców zrzeszonych w zarejestrowanych organizacjach mniejszości narodowych - podano w uzasadnieniu.

Zdaniem wnioskodawców wspomniany wymóg narusza zasadę równości obywateli wobec prawa wyrażoną w art. 32 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 96 ust. 2 stanowiący, że wybory do Sejmu są równe. Jak stanowi art. 3 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym i dlatego różnicowanie sytuacji prawnej podmiotów na podstawie kryterium narodowości nie znajduje uzasadnienia aksjologicznego w podstawach prawnych państwa.

Dlatego posłowie PiS zaproponowali uchylenie tego przywileju wyborczego dla mniejszości narodowych (w domyśle niemieckiej).

Zdaniem posłów PiS, obecnie obowiązująca w polskim prawie regulacja, nie znajduje również odzwierciedlenia w systemach wyborczych zdecydowanej większości państw europejskich, w tym u sąsiadów Polski, gdzie wyborcy głosujący na przedstawicieli komitetów reprezentujących mniejszość polską nie korzystają z uprzywilejowanej względem innych wyborców pozycji.

Jak podano w uzasadnieniu, w swoim czasie przywileje wyborcze dla mniejszości etnicznej gwarantowano dla ludności maoryskiej w Nowej Zelandii. W krajach europejskich przywileje takie (w formie pewnej mutacji systemu kurialnego) funkcjonują np. w trzech państwach bałkańskich: Rumunii, Chorwacji i Słowenii, a więc w krajach, w których poziom konfliktów etnicznych jest lub może być bardzo wysoki.

- W praktyce przywilej zawarty w uchylanym art. 197 kodeksu wyborczego działa na korzyść nie mniejszości jako takich, ale jednej mniejszości – mniejszości niemieckiej, gdyż pozostałe ze względu na geografię ludnościową i polityczną nie są w stanie z przywileju tego skorzystać. W tym kontekście należy podnieść, że uprzywilejowaniu przez polskie prawo wyborcze mniejszości niemieckiej nie odpowiada, żaden porównywalny przywilej wobec Polaków będących obywatelami Republiki Federalnej Niemiec. Co więcej Polacy – obywatele Niemiec nie maja przyznanego statusu mniejszości narodowej, a państwo niemieckie prowadzi wobec nich politykę asymilacyjną - podkreślono w uzasadnieniu do projektowanego prawa.

- Skutkami społecznymi i prawnymi przyjętej regulacji, będzie zrównanie sytuacji prawnej obywateli polskich korzystających ze swego prawa wyborczego - dodano.

Jak zaznaczono, projekt nie pociąga za sobą żadnych skutków finansowych dla budżetu państwa. Nie jest też sprzeczny z prawem Unii Europejskiej.

Warto dodać, że aktualnie mandat posła z ramienia mniejszości niemieckiej wykonuje od 2007 r.  (czyli w szóstej, siódmej, ósmej i dziewiątej kadencji Sejmu) jedna osoba - Ryszard Galla.