Szumne zmiany wprowadzone ustawą z 20 grudnia 2019 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia zwalczania niektórych chorób zakaźnych zwierząt – a poczynione m.in. w Prawie łowieckim – i ponowna kapitulacja w sprawie poczynienia zmian w obwodach łowieckich.

Więcej o projekcie zmian:

Ciągle za mało czasu na nowe obwody łowieckie?

- To jest jasne, że przedłużenie tego terminu budzi wiele kontrowersji, podlega uzasadnionej krytyce, natomiast zadaniem odpowiedzialnego ustawodawcy jest reakcja na taki stan, z jakim mamy do czynienia, i w dyskusji, która się odbyła w komisji, mówiliśmy o tym, że trzeba zdecydować się na środki dyscyplinarne i mobilizujące samorządy wojewódzkie do wywiązania się z ustawowych obowiązków – poseł sprawozdawca Anna Paluch nie ukrywała, że projekt zmian jest wynikiem niepowodzenia. - Niemniej jednak trudno to zrobić w tej ustawie, bo jak każde dyscyplinujące środki muszą być one procedowane bez zarzutu i po konsultacjach. Myślę, że to nastąpi.

Tymczasem z obowiązku dokonania nowego podziału na obwody łowieckie wywiązały się tylko niektóre województwa - 8 z 16 województw podjęło uchwały odnośnie do podziału województw na obwody łowieckie i ich kategoryzacji. Sejmowa komisja środowiska wprowadziła do projektu zmianę, odnoszącą się do dokonanych podziałów przez te sejmiki wojewódzkie, które zdążyły się wywiązać z ustawowego obowiązku. Podziały te zaczną obowiązywać 1 kwietnia 2022 r.

- Trybunał Konstytucyjny zajął się sprawą w 2014 r. – przypomniała poseł Aleksandra Gajewska z KO. - Uznał, że Prawo łowieckie ogranicza wolność właścicieli, że ich konstytucyjne prawa są w ten sposób naruszane. Dał 18 miesięcy na zmianę przepisów. I to nie jest tak, że państwo czekali te 1,5 roku. Państwo podjęli prace dopiero w 2018 r., a dzisiaj stan prawny jest właściwie taki, że obowiązuje prawo, które jest niezgodne z konstytucją. Przepychaną dzisiaj kolanem ustawą chcecie jeszcze nadać moc działania prawa wstecz. Terminy macie absolutnie za nic. Za nic macie prawo własności. Bardziej troszczycie się o myśliwych, którzy zajmują się działalnością, pozwolę sobie powiedzieć łagodnie, wątpliwą etycznie. Chciałam państwa uświadomić, że własność prywatna jest w ten sposób ograniczana. Prywatni właściciele od 7 lat są tylko w teorii właścicielami, bo nie mogą zarządzać swoimi terenami, nie mogą ich wyłączyć z obwodów łowieckich. Wszystko dzisiaj działa według starego, wadliwego prawa. A ten projekt ustawy, o którym dzisiaj tutaj rozmawiamy, to kolejny dowód na to, jaki macie stosunek do porządku prawnego, jeśli chodzi o wasze polityczne interesy.

Projekt poparło PSL.

- Uznajemy zatem, że ta nowela jest konieczna i może mieć taki lapidarny charakter – mówił poseł Andrzej Grzyb. Tak jak powiedziałem na wstępie, zgłaszane były wnioski, które były m.in. artykułowane przez moje trzy koleżanki, które występowały po kolei po sobie dotyczące faktu niewdrożenia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w zakresie respektowania prawa własności i możliwości wyłączenia np. obiektu z obwodu łowieckiego na wniosek właściciela tego obiektu. Jest to ważne prawo obywatelskie, ale z drugiej strony trzeba też przyznać, że wymaga to jednak niestety przygotowania przez rząd noweli, bo konsekwencje tego są wielorakie. Wydaje mi się, że taka incydentalna poprawka zgłoszona Wysokiej Izbie przez skądinąd mające rację panie posłanki nie rozstrzygnie wszystkich dylematów związanych akurat z takim wyłączeniem.

Przedstawiciel Konfederacji Michał Urbaniak zaapelował:

- Tutaj apel do ministerstwa: otóż pozwalanie na utrzymanie tego stanu rzeczy, czyli przedłużanie po raz kolejny tego okresu, w którym sejmiki mogą powoływać nowe obwody, powoduje kilka konsekwencji. Jest to strata dla Skarbu Państwa, ponieważ odszkodowania za szkody są wypłacane ze Skarbu Państwa. Jest to strata dla rolników, ponieważ oni ze względu na zwierzęta, które mogą wchodzić na uprawy, mogą tracić swoje zbiory. Jest to też ryzyko dla kierowców – zwiększona liczba wypadków z udziałem dzikich zwierząt. Jest to też powód kłusownictwa, ponieważ brakuje straży łowieckiej na tych konkretnych obszarach. Jest to także ryzyko wybuchu kolejnych ognisk ASF-u i to jest konsekwencją właśnie np. przegęszczonej populacji dzików. Proszę uporządkować ten temat, a nie uprawiać szopkę.

Do wątpliwości posłów odniósł się Edward Siarka, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Przede wszystkim zastrzegł:

- Wyrok Trybunału Konstytucyjnego został, można powiedzieć, zrealizowany w pełni w rozwiązaniu ustawowym w 2018 r., kiedy to, proszę zwrócić uwagę, w tych zapisach zostały zawarte dwie możliwości. Jedna, która – niestety to prawda – do końca nie może być dzisiaj realizowana ze względu na to, że nie mamy podzielonych województw na obwody łowieckie w tych częściach, gdzie uchwały nie zostały podjęte. Czyli mówimy tutaj o wyłączeniu gruntów z dzierżawienia. Jeżeli taki grunt z dzierżawienia jest wyłączony, to również wtedy takiemu właścicielowi gospodarstwa nie przysługuje odszkodowanie, żeby to było jasne. I to jest jeden sposób. Natomiast w każdej chwili właściciel gruntu może ubiegać się o wyłączenie gruntu z polowania i wtedy taki wniosek składa po prostu do starosty, i może to zrobić po prostu w każdym przypadku. To są zapisy ustawy, która obowiązuje na dzień dzisiejszy i została wprowadzona w życie w 2018 r. Chcę to bardzo wyraźnie podkreślić.

Wiceminister środowiska wskazał na trudności z prowadzonym podziałem na obwody:

- Obwody muszą się zamykać w granicach województwa. I niestety muszę przyznać, że z naszego rozeznania wynika, że marszałkowie czy sejmiki stosują różną politykę. Osobiście jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, że nawet jeżeli na granicach województw dochodzi do tego, że mamy tworzone obwody mniejsze niż 3000 hektarów, to jestem zwolennikiem, żeby tworzyć obwód, bo on daje możliwość kołu, które do tej pory na tym terenie gospodarowało, żeby mogło wydzierżawić. A często marszałkowie podejmują decyzje i stąd się rodzą konflikty, że dołączają to do koła sąsiedniego. I stąd rodzą się konflikty. Natomiast rzeczywiście jest trudno, bo w niektórych miejscach, regionach mamy takie przypadki, gdzie dochodzi do poważnych konfliktów między myśliwymi, gdzie często nawet granice województw przebiegają na terenach, które dokładnie nie są oznaczone. Bo dobrze, jeżeli granica przebiega gdzieś przez tory kolejowe, drogę, rzekę itd., a ona często przebiega przez pola i de facto będzie pewien wysiłek, którego będzie wymagało wydzielenie tych obszarów. Oczywiście powstają też problemy związane z przesuwaniem obwodu, wtedy gdy przesunięcie granic obwodów powoduje kwestie majątkowe. Ale to też jest regulowane przepisami. Mianowicie koła muszą sobie normalnie przekazać ten majątek na podstawie protokołu i o to będą już troszczyli się łowczy okręgowi, którzy będą powoływali komisje do oceny tych obwodów już przy wydzierżawieniu. Ale generalnie przekazanie tego majątku musi odbywać się na podstawie jakiegoś protokołu, bo niewątpliwie są koła, które zainwestowały w budowę np. urządzeń łowieckich, a one się znajdą w tym momencie poza granicami województwa, i niestety trzeba będzie to jakoś uregulować.

Jak zapewnił Edward Siarka, ministerstwo próbowało mobilizować województwa, ale okazało się to nieskuteczne. Jest jednak plan, jak sobie z tym poradzić:

- Jeżeli w ciągu roku się okaże, że mamy tu jakąś opieszałość, będziemy musieli wprowadzić sankcję prawną polegającą na tym, że marszałkowie w przypadku niedokonania podziałów województwa na obwody będą płacić za szkody. Taki przepis na pewno wprowadzimy w ciągu roku, w trakcie śledzenia tego procesu tworzenia planów w poszczególnych województwach, jeżeli nie będzie to przebiegało zgodnie z zakładanym przez nas harmonogramem – zapowiedział i zapewnił, że sprawa jest śledzona, „żeby zwłaszcza interesy rolników nie znikły z naszego pola widzenia, bo na wiosnę będziemy mieli bardzo duże problemy z wypłatą odszkodowań”.