- Czy pan wie, panie ministrze, że obecnie sposób lokalizowania przemysłowych ferm drobiu ze względu na brak planu przestrzennego zagospodarowania w samorządach polega na tym, że inwestor praktycznie sam decyduje, gdzie chce stawiać taką fermę. Ponadto należy zaznaczyć, że budowa tych ferm produkujących miliony sztuk drobiu jest lokalizowana często na obszarach Natura 2000 lub bezpośrednio w ich sąsiedztwie oraz na obszarach ochrony przyrody – mówił poseł Adam Ołdakowski. - Ja jako rolnik nie jestem przeciwnikiem budowy takich ferm, ale według mnie trzeba zrobić wszystko, żeby ich lokalizacja nie przeszkadzała mieszkańcom miejscowości, gdzie budowane są te fermy, oraz aby nie zagrażały one środowisku, zwłaszcza gdy są budowane na terenach turystycznych, takich jak Warmia i Mazury.

Poseł pytał, jak Ministerstwo Środowiska zamierza przeciwdziałać chaosowi.

Jak wyjaśnił wiceminister środowiska Mariusz Gajda, lokalizacja ferm wymaga wydania kilku decyzji: pierwsza jest decyzja środowiskowa.

- Pierwsza sprawa jest taka, że na obszarach Natura 2000, niezależnie od wielkości fermy, konieczne jest przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko – mówił Mariusz Gajda. - Tę ocenę oddziaływania na środowisko przeprowadza i decyzję wydaje wójt razem z regionalną dyrekcją ochrony środowiska. Ponadto jeżeli jest to duża ferma drobiu, o wielkości powyżej 210 dużych jednostek przeliczeniowych, czyli powyżej 52 500 sztuk kur, to niezależnie od lokalizacji też trzeba taką decyzję środowiskową uzyskać i trzeba dokonać oceny oddziaływania na środowisko. Ponadto należy dokonać oceny oddziaływania na środowisko dla mniejszych ferm, zaliczanych do tzw. II grupy, czyli liczących od 15 000 sztuk do dokładnie 52 499. Konieczne jest też uzyskanie decyzji, niemniej to wójt decyduje o tym, czy trzeba sporządzać raport oddziaływania na środowisko. Jeżeli jest to w pobliżu rezerwatu przyrody – odległość 100 m, do 100 m – jeżeli jest to 100 m od terenów mieszkaniowych, zurbanizowanych niezabudowanych, rekreacyjno-wypoczynkowych, również konieczne jest uzyskanie decyzji środowiskowej, natomiast to wójt wydaje decyzję, czy trzeba sporządzać raport oddziaływania na środowisko.

O lokalizacji inwestycji decyduje lokalny samorząd.

Poseł Jerzy Małecki powiedział, że budowana jest ferma trzody chlewnej w granicach miasta Kłecko, gmina Gniezno:

 - Ta inwestycja uzyskała już pozytywną opinię RDOŚ-u, w tej chwili jest opracowywany raport oddziaływania na środowisko. W związku z tym mam pytanie: Czy ministerstwo planuje zwiększyć kontrolę nad tymi organami państwowymi, żeby tam, gdzie są protesty mieszkańców, bo często zgoda, tak jak pan powiedział, którą wydaje burmistrz, wójt czy prezydent, nie do końca jest zgodna z wolą mieszkańców… Czy ministerstwo ochrony środowiska ma na to jakiś wpływ? I czy ministerstwo ochrony środowiska nie rozważa zakazu wydawania pozwoleń na powstawanie ferm w gminach, gdzie nie ma planu zagospodarowania przestrzennego?

- Może powiem w ten sposób: rzeczywiście w tej chwili zastanawiamy się, w jaki sposób wzmocnić nadzór nad wydawaniem decyzji środowiskowych, bo z jednej strony one są często wydawane w sposób szkodzący środowisku, a z drugiej strony inwestycje, które są konieczne, są blokowane – czyli z dwóch stron trzeba te działania podjąć – taką deklarację złożył w Sejmie wiceminister środowiska Mariusz Gajda.

Wiceminister dodał, że takie inwestycje są nie tylko uciążliwe zapachowo ale „są prowadzone w nie do końca właściwy sposób i mogą spowodować skażenie gleby, skażenie wód”, należy je więc kontrolować.