Posłanki Bożena Kamińska i Zofia Ławrynowicz z klubu Platforma Obywatelska wystąpiły w Sejmie z pytaniem na temat sytuacji przedsiębiorstw produkujących skrobię ziemniaczaną w Polsce.

- Choć faktem jest coraz większa efektywność upraw, to i tak z 24 mln t zbieranych jeszcze w 2000 r. zostało nam dzisiaj 9 mln t. A liczba ta zdaniem ekspertów dalej będzie maleć – mówiła poseł Bożena Kamińska. Te uprawy są ważne zwłaszcza na słabych ziemiach, na wschodzie kraju. Dlatego powinny zostać wsparte działaniami rządu wzmacniającymi przemysł skrobiowy: - Ostatnią nadzieją i szansą dla rolników producentów ziemniaków była uprawa ziemniaków z przeznaczeniem na skrobię. Tutaj pojawia się kolejny problem, dotyczy on kondycji polskiego przemysłu skrobiowego. Na tle konkurencji z Unią Europejską polski przemysł skrobiowy jest bardzo rozdrobniony, co negatywnie odbija się na jego kondycji i możliwości konkurowania z zachodnimi spółkami. Aby utrzymać tę gałąź, konieczne jest stworzenie warunków pozwalających polskim przedsiębiorstwom konkurować na silnym europejskim rynku.

Posłanka podkreśliła, że w produkcji skrobi ziemniak wypierany jest przez kukurydzę, która w przeciwieństwie do ziemniaka jest wysoko zmodyfikowana genetycznie, powoduje zubożenie gleby i wymaga zastosowania dużej ilości środków ochronnych i nawozów mineralnych, co nie pozostaje bez wpływu na ludzi i środowisko. Pytała więc o plany rządu:

- Jakie są plany Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi odnośnie do przyszłości uprawy ziemniaka w Polsce? I czy ministerstwo przewiduje akcje promujące ziemniaki i produkty z nich wytworzone, w tym skrobię ziemniaczaną?

Wiceminister Tadeusz Nalewajk stwierdził w odpowiedzi, że mimo zmniejszenia, wciąż mamy największą produkcję ziemniaków w Europie. - Mieliśmy dużo większą, ale spożycie spada, co jest konsekwencją pewnych przyzwyczajeń, jeśli chodzi o nasze żywienie – zauważył. Dodał, że nie jest wykluczone wsparcie tej produkcji w nowej perspektywie WPR:

- Zresztą jest propozycja, żeby się z ministrem rolnictwa spotkać w kontekście tego, co będzie ze skrobią w przyszłej perspektywie finansowej, bo taka możliwość jest w ograniczonym zakresie. Do 10 proc. koperty dany kraj może przeznaczyć na pewne segmenty. Dzisiaj w przepisach unijnych jest zapisane: na pewno nie na tytoń. Wspólnie z 9 krajami podpisaliśmy wniosek do Komisji, żeby był również tytoń.

Zdaniem wiceministra, nie będzie natomiast możliwe powołanie holdingu na wzór Polskiego Cukru. – Dzisiaj sektor przetwórstwa skrobi jest zdominowany przez dwa zakłady, to jest spółki Luboń i PPS Łomża. To jest ok. 70 proc. produkcji skrobi. Jeśli chodzi o możliwość powołania przez ministra holdingu na wzór Polskiego Cukru, należy powiedzieć, że była to inna sytuacja, przedsiębiorstwa były państwowe, była ustawa o rynku cukru. Dzisiaj w zasobie Skarbu Państwa jest jeden zakład, jeśli dobrze pamiętam, w Trzemesznie, gdzie były pewne komplikacje, jeśli chodzi o jego funkcjonowanie.

Jak podkreślił wiceminister Nalewajk, w 2012 r. rentowność w tym przemyśle wynosiła ok. 10 proc., a to bardzo dużo. - Myślę, że główna kwestia jest taka, jak zabezpieczyć przyszłych plantatorów, biorąc pod uwagę działające zakłady, których jest w Polsce albo 11, albo 12, bo sektor jest zdominowany przez spółki prywatne - dodał.

Chęć łączenia się tych spółek to kwestia otwarta. Krajowa Spółka Cukrowa nie może tu być wzorem. - Na jednym z posiedzeń komisji sejmowej było pytanie do przedstawicieli Krajowej Spółki Cukrowej, czy są zainteresowani zakupem zakładów wytwórczych Trzemeszno produkujących skrobię. Była akceptacja wszystkich, którzy byli na tym posiedzeniu komisji. Jednak jest to kwestia możliwości danej firmy, w tym przypadku Krajowej Spółki Cukrowej. Wtedy mówiło się o tzw. holdingu rolnym pod nazwą Polski Cukier. Z tego co wiem i wszyscy wiemy – jest to informacja publiczna – kondycja tegoż przedsiębiorstwa jest dość dobra – mówił Nalewajk.

Dopytywany przez poseł Zofię Ławrynowicz, jakie jest stanowisko ministerstwa w kwestii koncepcji powołania jednego holdingu producentów skrobi w Polsce na wzór Polskiego Cukru, który mógłby skutecznie konkurować na rynku Unii Europejskiej, wiceminister stwierdził: - Jeśli byłaby taka możliwość, to oczywiście, tak jak pani powiedziała, powstałoby przedsiębiorstwo, które byłoby konkurencyjne wobec przedsiębiorstw spoza kraju.

Dodał też, że decyzja o tym, do jakiej produkcji dopłacać, jest trudna, a zatwierdzając  pakiet dotyczący tzw. dopłat do produkcji, którą mamy możliwość dofinansować w ramach 10 proc. koperty finansowej, która będzie przeznaczona dla naszego kraju, rząd ma dylemat: -  W kolejce stoją praktycznie wszyscy, bo wszędzie są wahnięcia, np. w przypadku drobiarzy i innych segmentów sektora rolniczego.