Urządzenie do szybkiej analizy chemicznej gleby zostało opracowane przez holenderską firmę AgroCares i nosi nazwę SoilCares Scanner. Jego wprowadzaniem do polskiego rolnictwa zajmuje się firma Blue Fifty z Krakowa. Urządzenie pozwala na poznanie wielkości podstawowych parametrów gleby - jej odczynu, zawartości materii organicznej, pojemności sorpcji wymiennej, zasobności w azot, fosfor, potas w czasie kilku minut.

SKANER GLEBY

Wstępem do pomiarów jest skalibrowanie urządzenia poprzez wykonanie skanu będącej w zestawie podstawki kalibracyjnej. To jednocześnie nawiązanie połączenia telefonicznego z centralą firmy. Następnie wykonuje się pomiary próbek gleby, stawiając na nich skaner. Technika pomiarowa oparta jest na wykorzystaniu światła podczerwonego. Urządzenie wysyła jego wiązkę na próbkę gleby, a następnie odbiera odbite widmo, które różni się od światła wyemitowanego. Wyniki są przesyłane online do centrali, gdzie następuje ich ocena poprzez automatyczne porównanie z bazą danych. Dokonujący pomiarów po ok.10 minutach otrzymuje na telefon komórkowy sms zawierający rezultaty końcowe.

TIMAC POLSKA PREKURSOREM

Zainteresowani nowym rozwiązaniem nawiązaliśmy kontakt z firmą Timac Polska, która w minionym roku wykorzystywała skaner do analizy chemicznej gleby w gospodarstwach z nią współpracujących. Za jej pośrednictwem skontaktowaliśmy się z Małgorzatą i Mariuszem Kasjaniukami gospodarującymi pod Łosicami na pograniczu Mazowsza i Podlasia. Chcieliśmy poznać ich ocenę pracy skanera. Czy w praktyce rolniczej potwierdza on swoje zalety? Czy uzyskiwane wyniki są w ich opinii miarodajne?

Jak na warunki tej części Polski gospodarstwo jest duże i zajmujące się wyłącznie produkcją roślinną. Jego powierzchnia to ok. 250 ha o zróżnicowanej bonitacji. Sporadycznie trafiają się działki zaliczane do klasy IIIa, nie mniej ¾ gleb to klasa IV i V. Rokrocznie w uprawie są trzy rośliny: ziemniak z przeznaczeniem na produkcję skrobi, rzepak ozimy i pszenżyto ozime.

W OPINII PRAKTYKA

W rozmowie rolnik zauważył, że nawożenie jest jednym z głównych czynników plonotwórczych, a jego koszt to 30-40 proc. ogółu nakładów ponoszonych na uprawę. Przy stale rosnących cenach nawozów nie ma mowy o nawożeniu "na oko". Nie sposób wysiewać nawozów według własnego uznania lub ogólnie przyjętych standardów, które nie wiadomo kto i kiedy ustalił. Zwykle prowadzi to do zachwiania proporcji pomiędzy poszczególnymi składnikami, a efektem są zawsze straty plonu. Osiąganie powtarzalnych w latach wysokich efektów produkcyjnych jest wykluczone, gdy nie jest znana zasobność gleb. Stąd bierze początek nieustanna huśtawka plonów w kolejnych sezonach. To nie jest tylko efekt bardziej suchych bądź przekropnych sezonów, ale nieznajomości warsztatu pracy, jakim dla każdego rolnika jest uprawiana przez niego ziemia. Racjonalne nawożenie jest obecnie koniecznością ekonomiczną. Zmniejszająca się opłacalność upraw i wzrost kosztów, w tym nawozów, skłaniają do wykonywania analiz chemicznych nie raz na 4 lata, lecz zdecydowanie częściej, i ustalenia nawożenia w oparciu o uzyskane wyniki.

Mimo dużej troski o odżywianie mineralne roślin, w tym korzystania z Okręgowej Stacji Chemiczno-Rolniczej w Lublinie odnośnie analizy próbek gleby, nie osiągano plonów na zakładanym poziomie, a jednocześnie obserwowano brak ich stabilizacji w latach. Rosnące z powyższych względów niezadowolenie gospodarzy legło u podstaw podjęcia decyzji o nawiązaniu przez gospodarstwo ściślejszej współpracy z firmą Timac. Wcześniej korzystano z jej produktów, ale obywano się bez porad doradcy nawozowego. W ubiegłym roku sytuacja się zmieniła i zaczęto korzystać z wyników analiz glebowych i obserwacji polowych wykonywanych przez Adriana Filiksa, pracownika terenowego firmy Timac. W efekcie krótkiej, bo zaledwie kilkumiesięcznej współpracy sytuacja radykalnie się może nie zmieniła, ale zrozumiałe stały się przyczyny obecnego stanu, a to już dużo. Można było bowiem nakreślić kierunek zmian i ustalić metody postępowania na najbliższe lata.

Odpowiadając na pytanie o przydatność skanera w praktyce rolniczej, gospodarz zwrócił uwagę na kilka elementów. Wyniki analiz wykonywanych przez okręgowe stacje chemiczno-rolnicze w ogromnym stopniu zależne są od poprawności pobrania prób. Wymogi są rozliczne i rolnicy, którzy sami przygotowują próbki glebowe, robią to niejednokrotnie źle, co później prowadzi do zafałszowania wyników bądź w najlepszym razie daleko idących uogólnień - są mało dokładne. Natomiast skaner pozwala na nakreślenie mapy zasobności każdego pola, czyli wyznaczenie fragmentów o odmiennej np. zawartości pierwiastków czy kwasowości gleby. Drugim elementem jest możliwość uzyskania natychmiastowej informacji zwrotnej. Przy klasycznym badaniu trwa to w najlepszym razie tygodnie. Tym samym reakcja producenta rolnego jest znacznie odwleczona w czasie. Wyniki są do wykorzystania praktycznie tylko przy nawożeniu przedsiewnym, natomiast praca ze skanerem pozwala korygować wysokość wiosennego (pogłównego) nawożenia ozimin. Jest to więc rozwiązanie bardziej elastyczne, bardziej przydatne w praktyce. Istotnym elementem jest też możliwość badania gleby w tych samych miejscach na polu, a tym samym śledzenia zmian, jakie zachodzą na skutek realizowanego nawożenia. Nie można też zapominać o zakresie wykonywanej analizy. W klasycznej uzyskuje się informację dotyczącą pH gleby i jej zasobności w fosfor, potas i magnez. Natomiast skaner w standardowej wersji określa odczyn gleby, zawartość fosforu, potasu, azotu, a także próchnicy i wielkość sorpcji wymiennej. Jest jednak do wykorzystania opcja rozpoznania zasobności w 11 mikroelementów. To zdecydowanie rozszerza zakres wiedzy o tym, co gleba w sobie kryje. Można sądzić, że wzbudzi ona żywe zainteresowanie ogrodników uprawiających warzywa, tam bowiem element odżywiania mineralnego roślin odgrywa kluczową rolę zarówno odnośnie wielkości, jak i jakości uzyskiwanego plonu.