Docierają do nas informacje od rolników ze ściany wschodniej, głównie z Podlasia i woj. lubelskiego, że dostają w skupach ofertę tylko 600-650 zł za tonę kukurydzy mokrej i 1100 zł za tonę pszenicy. To zdecydowanie mniej niż w innych regionach kraju. O to, jak rolnicy mają funkcjonować w tej sytuacji, a także o planowane działania spytaliśmy podczas konferencji „Jak zaspokoić potrzeby żywnościowe wobec wyzwań sytuacji światowej?” (2.12.22 r.) przedstawiciela ministerstwa Krzysztofa Cieciórę, podsekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

– Sprawę znamy i traktujemy bardzo poważnie. Podejmujemy działania wspólnie z Inspekcją Weterynaryjną i innymi służbami, aby ten niekontrolowany przepływ zboża – jeśli on jest –maksymalnie ograniczyć. Podejmujemy działania, żeby tę sytuację rozwiązać, ale nie zagwarantujemy, że z dnia na dzień cena pójdzie w górę, bo to jest zawsze proces. W tej chwili na tę sytuację nakłada się fakt, że obecny czas – zbiorów kukurydzy – jest zawsze dość specyficzny, zazwyczaj trudny. Ale jestem przekonany, że w najbliższym czasie ceny będą się zmieniać na korzyść dla rolników – zapewniał wiceminister Ciecióra.

Wypracowane rozwiązania będą komunikowane przez ministerstwo, o czym będziemy na bieżąco informować na farmer.pl.

Jakość zboża technicznego

Rolników i producentów niepokoi również jakość zboża technicznego, które w obecnej sytuacji znajduje się w magazynach. Wielokrotnie słyszy się wątpliwości, czy możemy być spokojni o jakość i bezpieczeństwo chleba, który powstanie z tych zbóż i trafi na nasze stoły.

– Zboże, które do nas wchodzi jest kontrolowane pod względem jakościowym. Tutaj nie mogą być dopuszczane odstępstwa od normy. Na granicy mamy służby weterynaryjne, które wzmocniliśmy etatowo. Jest tam więcej osób kontrolujących, co też przekłada się na to, że po stronie ukraińskiej są ogromne zatory, ponieważ zboże czeka na granicy. Jeśli zboże nie spełnia norm jakościowych, to oczywiście, nie wjeżdża do nas. Jest po prostu cofane na granicy. Sytuacja jest taka, że pozwalamy Ukraińcom na ten tranzyt, ale robimy i będziemy robić wszystko, żeby maksymalnie zminimalizować czy ograniczyć negatywne skutki dla naszych rolników – zapewnił wiceminister Ciecióra.