• Starsze odmiany są atrakcyjne cenowo.
  • W niektórych przypadkach wciąż warto sięgać po stabilne, dobrze znane odmiany.

Nowe wyzwania w rzepaku = nowe odmiany

Hodowla roślin nieustannie ewoluuje, co jest odpowiedzią na coraz to nowe problemy agrotechniczne. Większa aktywność szkodników, mniejsza przewidywalność warunków pogodowych, wyższa presja chorób połączona z ograniczeniami związanymi z wycofywaniem poszczególnych substancji aktywnych - to tylko niektóre wyzwania przed jakimi stoją firmy nasienne i hodowle pracujące nad nowymi odmianami. 

Większość odmian rzepaku na rynku to hybrydy - popularność liniówek w ostatnich latach spadła dość istotnie. Wśród dostępnych propozycji wciąż możemy jednak znaleźć odmiany starsze, które choć nie posiadają „wyspecjalizowanych” genów to wciąż radzą sobie bardzo dobrze, a rolnicy chętnie po nie sięgają. 

Niektóre odmiany od dekady na rynku

Na Liście Zalecanych Odmian (LZO) wciąż spotkać możemy odmianę Bonanza. Rzepak ten starzeje się wyjątkowo dostojnie. Zarejestrowany został już w 2012 roku, czyli na rynku pozostaje od 10 lat. Jest to wynik bardzo dobry jak na obecne standardy. Gospodarstwa, w których wysiewana była ta odmiana chętnie po niego wracają. Plantatorzy zwracają uwagę przede wszystkim na dobre i stabilne plonowanie. Na ten moment jest to jedna z tańszych odmian hybrydowych. 

Oprócz Bonanzy w Krajowym Rejestrze znajduje się jeszcze kilka innych odmian, które w tym roku osiągnęły już jubileusz 10 lat. To chociażby znana w wielu gospodarstwach odmiana DK Exstorm - rzepak, który przez lata był jednym z lepiej plonujących. 

Podobnie rzecz się ma z SY Ilona. Jest to już odmiana liniowa, ale często można usłyszeć, że plonuje na poziomie zbliżonym do mieszańców. Nadaje się całkiem dobrze na słabsze stanowiska. Jest to odmiana o średnio późnym terminie dojrzewania, a dodatkowo cechuje się bardzo dobrą zimotrwałością. Na rynku od 6 lat. 

Inna populacyjną odmianą, której rynkowe życia trwało już bardzo długo, jest Sherlock. Zarejestrowana w 2010 roku odmiana była na tyle popularna, że wciąż dopytuje o nią wielu rolników. Jest to zapewne efekt bardzo dobrego stosunku ceny do jakości jaką Sherlock oferował przez wiele lat. 

Zainteresowaniem cieszy się też odmiana Atora o która dopytuje sporo plantatorów. Zarejestrowana w 2015 roku, odporna na wirusa żółtaczki rzepy. 

Nowsze odmiany kiłotolerancyjne plonują lepiej

Plusem odmian starszych jest ich cena. Są one wyraźnie tańsze od propozycji młodszych. Pamiętajmy jednak, że hodowla robi postępy właśnie po to, aby sprostać nowym wyzwaniom jakie stoją przed produkcją roślinną. Chcemy tego czy nie - starsze odmiany za chwilę trzeba będzie odstawić na bok. Nie oznacza to jednak, że musimy rezygnować ze sprawdzonych rozwiązań. Ważne jednak, by mieć alternatywę dla produktów, które będą znikać z rynku. Dobrze jest więc oprócz sprawdzonych rozwiązań sprawdzać w gospodarstwie nowe odmiany. 

Co tracimy kupując starsze odmiany? Z pewnością dostęp do rozwiązań hodowlanych dostosowanych do bieżącej sytuacji agrotechnicznej. Zyskujemy jednak sprawdzone rozwiązania. 

W przypadku odmian z tolerancją na kiłę warto jednak sięgać po odmiany nowe. Starsze „kiłówki” miały za zadanie jedynie przetrwać i osiągnąć przy tym w miarę satysfakcjonujący plon. Odmiany nowsze mają wyższy potencjał plonowania i tutaj zdecydowanie zauważymy różnicę.