Rolnik zawsze ma „pod górkę”. Jak nie śnieg w kwietniu, to przymrozki w maju. W czas sianokosów deszcz pada przez tydzień, kukurydza wiechuje a żar leje się z nieba. Czyli jak głosi przysłowie „jak nie urok, to … przemarsz wojsk”.

Oglądana w pierwszych dniach plantacja rzepaku ozimego napawała optymizmem. Dawała nadzieję na dobry plon, co przy aktualnych (systematycznie rosnących) cenach skupu zapowiadało satysfakcjonujący zysk. Tymczasem wystarczył jeden dzień, aby te plany legły w gruzach.

Silne gradobicie może nie wymłóciło łuszczyn, bo na to było jeszcze zbyt wcześnie, ale niemiłosiernie je obiło. Jego skutki okazują się fatalne.

Jak poprowadzić plantację, aby zmniejszyć skalę strat? Odpowiedź na to pytanie znajduje się na zamieszczonym filmie.