Zdarza się, że tak. Po pierwsze np. w 2019 r. wykonanie ich w terminie optymalnym było często nawet niemożliwe. Gleba była bardzo przesuszona, stąd farmerzy decydowali się na jego przesunięcie. Po drugie zmieniający się klimat sprawił, że jesienna wegetacja się znacznie przedłużyła. Już nie kończy się z początkiem listopada. Jest relatywnie ciepło i wcześnie wysiany rzepak wymaga kilkukrotnego skracania, bo będzie zbyt wybujały. Po trzecie opóźnienie siewu to niższa presja ze strony agrofagów, zwłaszcza zmniejszenie ryzyka nalotu mszyc, które są wektorem wirusa żółtaczki rzepy.

Oczywiście i tak wszystko zależy od przebiegu pogody.

Optymalny termin siewu rzepaku jest zróżnicowany w zależności od regionu kraju. Ale zwykle mówi się, że kończy się on 31 sierpnia. Jednak termin ten zwykle dotyczy odmian populacyjnych, w wypadku tych mieszańcowych, które odznaczają się większym wigorem początkowym, terminem granicznym jest właśnie wcześniej wspomniany 10 września. I to właśnie odmiana w dużym stopniu może determinować termin siewu. Firmy hodowlano-nasienne często rekomendują te kreacje odmianowe, które można wykorzystywać do tzw. późnych siewów.

Rzepak jest rośliną, która silnie reaguje na długość dnia. Aby się prawidłowo rozwinąć i zbudować „odporność” przed zimą potrzebuje ok. 75-80 dni jesiennej wegetacji i jednocześnie sumy średniodobowych temperatur na poziomie 850 stopni C.

Generalnie rzepak przed wejściem w okres spoczynku zimowego powinien wytworzyć rozetę składającą się z 8-12 liści, jego szyjka korzeniowa powinna osiągnąć przynajmniej 10 mm średnicy (najlepiej 15 mm i więcej), czy zbudować głęboki system korzeniowy (najlepiej na 20-25 cm).

Istnieje zatem ryzyko, że zbyt późno wysiany rzepak może nie zdążyć uzyskać przed zimą (o ile taka będzie) u odpowiedniej biomasy. Z badań bowiem wynika, że opóźnienie siewu o 7 dni do zniżka plonu kilkuprocentowa. Ale jeż opóźnienie go o dwa tygodnie to strata sięgająca 10 proc.

Czy już wysialiście rzepak?