Wiele mówi się ostatnio o wzmacnianiu rolnictwa ekologicznego i zwiększeniu powierzchni upraw. Czy jest to możliwe?

Wspieraj lokalne

W naszym kraju poprawia się świadomość odpowiedzialnego konsumenta. Częściej patrzymy na skład produktu, bowiem nie bez przyczyny mówi się „jesteś tym co jesz”. Jeśli już zwraca się uwagę na skład produktu, warto również przyjrzeć się skąd może on pochodzić. Wybierając produkty krajowe, szansę na rozwój otrzymują rodzimi przedsiębiorcy, którzy nie mają takiej możliwości w konfrontacji z zagranicznymi koncernami. 

Często w opiniach rolników bądź przetwórców ekologicznych, słychać, iż mają problem ze sprzedażą produktów w kraju, a spora ich część wysyłana jest na eksport. Być może dużą wagę gra tu cena produktu i w tym właśnie pomóc ma skracanie łańcucha dostaw.

Skrócony łańcuch dostawy, to niższa cena dla konsumenta

Jak wspominał Janusz Wojciechowski, komisarz ds. rolnictwa, podczas debaty „Polskie rolnictwo w stronę przyszłości”, w strategii „Od pola do stołu” potrzebne jest wsparcie dla małych i średnich gospodarstw, pomoc w tworzeniu krótkich łańcuchów dostaw oraz wspieranie krajowego przetwórstwa i lokalnych rynków. Jak tłumaczył strategia jest ogromną szansą dla polskiego rolnictwa, ale wiele zależy od tego, jak ją wykorzysta rząd.

Omijając pośredników w sprzedaży rolnik może liczyć na równy zysk, a konsument na niewygórowaną cenę. Mając faktycznego producenta, poprzez bezpośredni kontakt z klientem – wiemy skąd pochodzi produkt i jak jest wytwarzany.

Jak mówił redakcji Tomasz Obszański, prowadzący gospodarstwo ekologiczne „Barwy Zdrowia” na Lubelszczyźnie, skupiając się na skróceniu łańcucha dostaw, pozostaje rolnik i sieć sklepu, która bez pośredników ma w sprzedaży produkt pewnej jakości i w niższej cenie.

- Produkty ekologiczne od razu się kojarzą z wysoką ceną, a tak naprawdę produkujemy ekologicznie od wielu lat i cena wcale nie musi być wysoka. Mając kilku pośredników, koszty wzrastają, ale skracając łańcuchy dostaw pozostaje nam prosty schemat – rolnik, sklep i konsument - podkreśla nasz rozmówca.

Zachować ciągłość dostaw

Zobowiązując się do sprzedaży swoich produktów, rolnik musi pamiętać o zachowaniu ciągłości dostaw. Jeśli producent zdecyduje się na sprzedaż do marketu, wymagania częstej dostawy, będą musiały być spełnione, a jakość produktu niezmiennie wysoka. Jak podpowiada właściciel gospodarstwa „Barwy Zdrowia”, warto skupić się na tworzeniu grup producenckich.

-Jeśli danego produktu nie ma obecnie w naszym gospodarstwie, albo nie jesteśmy w stanie go wytworzyć, dobrze by miał go również inny rolnik w pobliżu. My sami musimy się nauczyć spełniania tej dyscypliny. Nie może zdarzyć się tak, że z jakiegoś powodu, dostawa się nie odbędzie, bądź jakiegoś wyrobu po prostu zabraknie. Dlatego ważna jest współpraca z innymi wytwórcami oraz tworzenie grup, w których liczył się będzie wspólny cel – tłumaczył Obszański.

Na rzecz wzrostu lokalnych produktów

Jego zdaniem, wspierając małe lokalne przetwórstwo i angażując się w grupy, rolnicy mają większe szanse na sprzedaż swoich wyrobów. Biorąc pod uwagę możliwość sprzedaży dla zakładów przetwórczych, prościej jest tam zacząć początkującym producentom, niż szukając na własną rękę źródeł zbytu, bez rozpoznawalności i odpowiedniej promocji.

W każdym województwie z racji różnej specyfiki produkcji potrzebna jest kooperacja producencka.

-Celem tej idei, jest stworzenie gwarantowanego i pewnego obrotu produktami rolnymi m.in. w województwie Lubelskim. Rolnicy otrzymują pewność zbytu w określonych cenach, a odbiorcy gwarantowaną jakość produktu. Chcemy dążyć do rozpowszechnienia produktów prosto od rolnika, do zakładów publicznych takich jak szpitale, szkoły, przedszkola, domy opieki społecznej itp. Przykładowo, mamy więc ekologiczne warzywa, które sprzedajemy do szkół, a jeśli ich jakość zostanie doceniona, to idąc kolejnym krokiem szkoła będzie składała kolejne zamówienia, właśnie w ten sposób rozwinie nam się lokalne rolnictwo. Inwestując w małe, naprawdę mamy szansę na rozwój, a przede wszystkim na pewną jakość – podsumowuje Tomasz Obszański.