Niedobory opadów i wysokie temperatury bardzo szybko uwidaczniają mozaikowatość polskich pól. Na najsłabszych glebach już po kilku dniach bez deszczu można zaobserwować na roślinach odmienne odcienie koloru zielonego. Wcześniej zjawisko to najczęściej występowało wiosną na przełomie maja i czerwca, a obecnie zmiany przebarwień roślin na skutek niedoborów wody występują nawet w oziminach już jesienią, nie wspominając o wybitnie suchym początku bieżącego roku.

Gorsze warunki wodne to także zaburzenia w pobieraniu składników pokarmowych, w szczególności azotu, co w przyszłości będzie wymuszało zmianę podejścia do nawożenia tym składnikiem, zwłaszcza jesienią. Wspomniana mozaikowatość polskich gleb wynika ze zmiennego składu granulometrycznego w różnych częściach pola. Niestety, czasami różnice są bardzo skrajne, np. przemiennie występujące piasek i glina, z ich różnymi wariantami. Nastręcza to problemów z doborem narzędzi uprawowych czy terminem zbioru, a jest połączone z ukształtowaniem terenu.

Pojęcie składu granulometrycznego dotyczy fazy stałej gleby i charakteryzuje proporcje poszczególnych jej składników. Przez to fragmenty pola z większą zawartością frakcji potrafiących trwale wiązać wodę (frakcje pyliste i ilaste) odznaczają się lepszym wigorem i w konsekwencji lepiej plonują. Zróżnicowanie glebowe w naszych warunkach wynika w zdecydowanej większości z występujących w przeszłości zlodowaceń, które w zależności od okresu zmiennie przemieszczały materiał skalny, na którym w późniejszym czasie budowała się gleba. Stąd też w naszych glebach znajdują się frakcje szkieletowe, czyli żwir i kamienie.

Brudne dłonie wiele powiedzą

Z naukowego punktu widzenia skład granulometryczny określany jest także jako tekstura gleby. Konglomerat przesiąkliwości, napowietrzania, erozyjności, zawartości materii organicznej, wymiany kationów czy buforowania pH gleby wpływa na jej jakość, a to przejawia się właśnie odmiennym potencjałem plonotwórczym. Najprostszym testem mówiącym w skrócie o jakości gleby jest jej przetarcie w dłoniach, najlepiej na mokro. Części najbardziej przydatne z punktu widzenia kompleksu sorpcyjnego gleby trwale brudzą dłonie, a porcja gleby pozwala się formować. Dzięki tej próbie również możemy poznać, z jakim potencjałem mamy do czynienia, a jednocześnie frakcje stałe w postaci żwiru także będą wyczuwalne.

Jeszcze bardziej obrazowym wyznacznikiem jakości gleby jest kurz, który osiada na tylnej klapie samochodu czy narzędziach uprawowych. Jeśli jest on łatwo zwiewany, można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że pochodził z gleb piaszczystych. Dlatego poruszanie się po polach i drogach gruntowych do nich przylegających, będących niejako ich przedłużeniem, wiele może nam powiedzieć o składzie granulometrycznym. Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia, gdy gleba jest wilgotna. Gdy poruszamy się na najlepszych polach, gleba szybko okleja opony, a podrzucane błoto przykleja się do karoserii w różnych miejscach. Na glebach piaszczystych, które nie mają zbyt wielu frakcji łączących ze sobą glebę, do oklejania nie dochodzi.

Dlaczego te z pozoru niezwiązane rzeczy mogą mieć związek z oznaczaniem składu granulometrycznego? Ponieważ bardzo dobrze obrazują, że każdy wjazd w pole powoduje z jednej strony klasyczny wynos z gleby, a z drugiej na skutek erozji dochodzi do strat części pylastych i ilastych. I choć jest to proces na szczęście bardzo długotrwały, należy brać pod uwagę, że skład granulometryczny może się zmieniać.

Precyzyjne metody badania składu gleby

Aktualnie Stacje Chemiczno-Rolnicze wykonują badania składu granulometrycznego gleby w oparciu o dwie metodyki. Pierwsza z nich (bardziej popularna i dająca szybkie rezultaty) wykonywana jest przy pomocy miernika laserowego. Drugą z nich jest metoda Prószyńskiego. W porównaniu ze standardowym badaniem określającym odczyn i zasobność podstawowych makroelementów badania te kosztują kilkukrotnie więcej, co zważywszy na fakt, że nadal praktyka rolnicza w bardzo małym stopniu korzysta z chociażby najprostszych analiz gleby, przekłada się na bardzo niskie zainteresowanie oznaczaniem składu granulometrycznego gleby. Zazwyczaj rolnicy bazują na mapach glebowo-rolniczych wykonywanych przed laty, dlatego mimo wysokich kosztów tradycyjnych metod podczas wykonywania standardowych badań gleby jest sensowne zlecenie chociaż kilku próbek z przeznaczeniem na pomiar frakcji.

Do badań składu granulometrycznego wykorzystuje się coraz częściej metody może mniej dokładne, ale niewymagające pobierania próbek glebowych i wykonywania dalszych analiz. Może się to odbywać przy wykorzystaniu czujników satelitarnych lub znacznie popularniejszych metod badających zmienną przewodność elektryczną gleb. Badanie takie umożliwia zaplanowanie stref produkcyjności danego pola i skupienie się wyłącznie na fragmentach pola, na których jest sens inwestować środki produkcji, a w szczególności nawozy. Drożejące nawozy niejako przyśpieszyły proces wdrażania rozwiązań pozwalających na ograniczanie kosztów. Wykonanie badań składu granulometrycznego umożliwia także zmianę klasycznego poboru próbek glebowych w oparciu o siatkę (zazwyczaj 4 ha) i tworzenie map zasobności w oparciu o realne pole i jego strefy.

Do czego wykorzystać zdobytą wiedzę

Zmienny skład granulometryczny gleby dał podwalinę pod sensowność stosowania rozwiązań cyfrowych w rolnictwie, gdyż jak od zawsze wiadomo, pola uprawnego nie można traktować jak fabryki, w której liczba substratów jest taka sama, jak liczba produktów. Nawet jeśli pole ma kształt prostokąta, to nigdy nie jest jednorodne. Jako że gleba jest tworem naturalnym, mozaikowatość gleb występuje zawsze. Jedynym, co różnicuje pola o najlepszej jakości, jest skala zmienności glebowej i rekompensowanie niedoborów opadów przez kompleks sorpcyjny gleby. Im jest on mniejszy, tym szybciej dochodzi do reakcji roślin na stres suszy.

Idealnym rozwiązaniem byłoby badanie składu granulometrycznego przed zakupem nowych działek. Niestety, z uwagi na obserwowany ciągły „głód ziemi” i fakt, że nie mając odpowiedniego zaplecza logistycznego, zakup ziemi w innej części kraju nie zawsze jest logicznie uzasadniony, już po transakcji oprócz zbadania pH konieczne jest poznanie składu granulometrycznego.

Pogłębiona wiedza na temat uziarnienia gleby jest pomocna przy rozwiązywaniu zagadkowych i niezrozumiałych zjawisk na polu. Jeśli nie jest ona znana, często rozważane są najdziwniejsze przyczyny np. placowego zamierania roślin. Skład granulometryczny, dodatkowo wsparty odkrywką glebową, niejednokrotnie pomógł znaleźć przyczynę odmienności. Takim przykładem lokalnych zmian struktury gleby, a co za tym idzie
– uziarnienia, są miejsca, w których przed laty prowadzone były rury drenarskie lub miejsca, gdzie przebiegała droga. Aczkolwiek w ich przypadku łatwo je wykluczyć, używając zdjęć satelitarnych czy różnego rodzaju obiektów latających. Wiedza na temat uziarnienia jest też konieczna podczas prowadzenia doświadczeń polowych i lokalizowania ich w takich miejscach, gdzie ryzyko zmienności glebowej jest najmniejsze. Taka analiza przed rozpoczęciem eksperymentu często jest wykonywana nie tylko z warstwy ornej, lecz także z podglebia. Im większą wiedzę mamy na temat gleby, tym więcej wniosków można wyciągnąć, nawet niezwiązanych z bezpośrednim tematem doświadczenia.

Dokładne poznanie składu granulometrycznego w różnych częściach pola pozwala zrewidować potencjał plonotwórczy posiadanych gruntów. Generalnie można już mówić o małej rewolucji, gdyż coraz częściej, także podczas dyskusji rolników, brana jest pod uwagę nie ilość hektarów, a jakość gleb, która umożliwia zebranie określonego wolumenu plonu. Dokładna znajomość swoich pól pozwala traktować je całościowo, podobnie jak powinniśmy bardziej operować terminem „zbiór” (z całego gospodarstwa) niż „plon z hektara”. Chociaż matematycznie jedno z drugiego wynika, sposób myślenia całościowy pozwala studzić emocje zarówno, gdy dana uprawa nas pozytywnie zaskoczy, jak i wtedy, gdy zawiedzie.                  ▪