Powszechnie występujące w naszej szerokości gradobicia czy przymrozki wiosenne mogą silnie zaburzyć prawidłowy rozwój roślin. Jak wiadomo, na pogodę wpływu nie mamy, ale należy zdawać sobie sprawę, że na taki stres możemy nasze uprawy nieco przygotować, działając chociażby profilaktycznie. Warto tu zaznaczyć, że prawidłowo pielęgnowana, dobrze odżywiona roślina będzie odznaczać się wyższą tolerancją na czynniki stresowe i szybciej zregeneruje się niż roślina słaba czy chora. W zachowaniu dobrej kondycji roślin pomocne będą dobrze zbilansowane nawożenie i prawidłowa agrotechnika. Warto jednak pamiętać, że istnieje także cała gama produktów specjalistycznych, które stosowane w czasie wegetacji wzmacniają mechanizmy obronne roślin, np. wzmacniają ich tkanki mechaniczne, dzięki czemu rośliny łagodniej reagują na czynnik stresowy. Jednak działania profilaktycznie mogą czasem wydawać się mało uzasadnione ekonomicznie, w związku z czym prowadząc uprawy na przeciętnym poziomie agrotechniki, rzadko sięgamy po takie rozwiązania. Jeżeli już, to decydujemy się na działania interwencyjne, po tym jak wykonamy lustrację plantacji, która nierzadko po ustąpieniu gradu czy przymrozku przedstawia opłakany stan. Jakie uszkodzenia szczególnie mogą nas martwić i jak zabezpieczyć nasz plon przed jeszcze większymi stratami - o tym poniżej.

PRZYMROZKI WIOSENNE GROŹNE DLA WIELU UPRAW

Chłodna wiosna z przymrozkami nie jest obojętna dla wielu upraw. Przykładowo przymrozki występujące po siewie kukurydzy lub buraka cukrowego mogą uszkadzać młode siewki, co przyczynia się do powstania nierównomiernej obsady na polu. Przymrozek, który wystąpi w późniejszych fazach rozwojowych tych upraw, może pogorszyć także wigor oraz kondycję młodych roślin. Znaczne spadki temperatur nie są także obojętne dla rzepaku. Przymrozek występujący w fazie formowania pędu głównego (ponad -7oC) powoduje podłużne jego pęknięcia, a w nieco późniejszych fazach jest przyczyną "esowatych" wygięć roślin. Najgroźniejszy jednak jest przymrozek w czasie kwitnienia rzepaku. Fala przymrozkowa może powodować trwałe uszkodzenia kwiatów i zawiązków młodych łuszczyn. Przemrożone organy zasychają i odpadają, pozostawiając na pędzie same szypułki z brunatną końcówką.

GRADOBICIE GROŹNE W SKUTKACH

Najgroźniejsze jednak jest gradobicie. Rozmiar szkód zależy od intensywności oraz czasu trwania opadu, wielkości gradzin, ich kształtu czy towarzyszącego temu zjawisku wiatru. Bardzo dużo zależy także od fazy rozwojowej rośliny, a także kondycji roślin przed nastaniem tego czynnika stresowego. Należy pamiętać, że każdy nawet najmniejszy grad powoduje tzw. ocętkowanie. Gradzina kaleczy roślinę, powodując w miejscu uderzenia charakterystyczne uszkodzenia (dobrze widoczne są one w postaci białych cętek na zielonych łuszczynach rzepaku). Gdy cętki nie są głębokie, nie mają większego wpływu na plon. Gradzina może także ściąć, przedziurawić, poszarpać lub całkowicie zniszczyć liść rośliny (dotyczy to głównie buraka cukrowego, ziemniaka czy kukurydzy). Ma to wpływ na plon, gdy uszkodzenia są rozległe i mocno zostanie ograniczony aparat asymilacyjny rośliny lub gdy zostanie uszkodzony główny nerw liścia. Powoduje to bowiem późniejsze zamieranie i zasychanie tego organu. Intensywny grad połączony z silnym wiatrem może powodować także trwałe zgięcie źdźbła/łodygi i ich całkowite oderwanie od rośliny. Ścięcia łuszczyn czy kłosów wyraźnie wpływają na plon. Natomiast złomy - w zależności od tego, jak bardzo uszkodzenia są rozległe i czy mają wpływ na trudności podczas zbioru. W dojrzałości pełnej w zbożach grad może powodować wybicie ziarna z kłosa, a w przypadku rzepaku - nawet całkowite wymłócenie nasion.

OCHRONIĆ MIEJSCA ZRANIENIA

Istnieje kilka sposobów, jak powinniśmy postępować po ustąpieniu tak silnych stresów. Miejsca zranień powstałe po gradobiciu czy uszkodzenia na skutek działania przymrozków (np. pęknięcia pędów) stanowią otwartą bramę dla patogenów chorobotwórczych. Przykładowo, na plantacjach z roślinami uszkodzonymi przez grad szybciej może pojawić się czerń krzyżowych (rzepak), zaraza ziemniaczana (ziemniak) czy chwościk burakowy (burak cukrowy). Dlatego po ustąpieniu stresu warto rozważyć wykonanie (lub przyspieszenie planowanego wcześniej) zabiegu fungicydowego. Takie postępowanie ma szczególny sens, jeśli przed uprawą jeszcze długi okres wegetacji, a warunki pogodowe dodatkowo sprzyjają rozwojowi chorób. Dzięki temu zabezpieczymy organy roślinne przed szybszym wnikaniem patogenów przez zranione tkanki.

WSPOMÓC REGENERACJĘ ROŚLIN

Uszkodzona roślina potrzebuje także regeneracji. W tym też celu można sięgnąć po jeden z szeroko dostępnych na rynku środków specjalistycznych. Ta gałąź agrochemii rozwija się obecnie bardzo dynamicznie. Do wyboru mamy niezliczoną liczbę preparatów z grupy: biostymulatorów, aktywatorów, stymulatorów wzrostu, odporności i regeneracji czy nawozów nalistnych zawierających w swym składzie całą gamę makro- i mikroelementów oraz mniej znanych pierwiastków uważanych za korzystne (tytan, krzem). Niektóre z nich dodatkowo mogą zawierać wolne aminokwasy lub hormony roślinne. Każdy z tych preparatów (w zależności od składu) nieco inaczej działa na procesy fizjologiczne rośliny. W każdym jednak przypadku (tak jak zapewniają producenci tychże środków) preparaty te mają za zadanie stymulować procesy fizjologiczne roślin i tym samym przyspieszyć ich regenerację. Wykonanie takich zabiegów ma sens, gdy czynnik stresowy wystąpi w początkowych fazach rozwojowych roślin i w uprawach odznaczających dużą biomasą zieloną (burak cukrowy, kukurydza, ziemniak, warzywa gruntowe, rzepak ozimy w fazie pąkowania).

SKLEJ ŁUSZCZYNY, ZANIM SIĘ OSYPIĄ

Gdy wystąpi grad w fazie zielonej łuszczyny rzepaku, za późno już na działania interwencyjne i pobudzanie roślin do regeneracji. Pozostaje nam tylko jedna możliwość. W przypadku rzepaku ocętkowana na skutek gradobicia skórka zielonych łuszczyn może stać się przyczyną nierównomiernego i przedwczesnego otwierania i osypywania się nasion. Aby temu zapobiec, na uszkodzonych przez grad plantacjach można przeprowadzić zabieg potocznie zwany klejeniem łuszczyn. Preparaty do tego przeznaczone oparte są na żywicach naturalnych bądź związkach syntetycznych. Tworzą one na łuszczynach powłokę, która z jednej strony jest wodoodporna i zabezpiecza przed wnikaniem wody do wnętrza tkanek, z drugiej jest przepuszczalna dla światła i gazów, co nie zaburza przebiegu fotosyntezy.

GRAD TUŻ PRZED ZBIOREM - LICZYMY STRATY

W przypadku rzepaku najgroźniejszy jest grad, który wystąpi tuż przed zbiorem nasion. Silne gradobicie wymłócić może wszystkie dojrzałe łuszczyny. Takie plantacje zamiast kombajnować, należy zlikwidować i w takim przypadku niestety sięgnąć możemy już tylko po talerzówkę. Nie należy jednak się spieszyć z takim zabiegiem. Warto poczekać kilka dni, aż osypane nasiona wykiełkują. Postępowanie najlepiej powtórzyć kilkakrotnie, aby zlikwidować na przyszłość jak największą liczbę potencjalnych samosiewów.

 

Artykuł ukazał się w majowym wydaniu miesięcznika "Farmer"