Wielu rolników, także z północy Polski, skończyło zbiory bobiku i przystąpiło do podsumowań. Jaki był mijający sezon i jak plonował ten gatunek? Przeanalizujmy punkty zwrotne w całej tegorocznej wegetacji.

Susza spowolniła wschody

Jak relacjonowaliśmy we wcześniejszych tekstach, sucha i chłodna wiosna bardzo spowolniła wschody roślin - były one nierównomierne, co odbiło się na skuteczności niektórych zabiegów ochrony. Jednym z wielu skutków wiosennej posuchy było choćby obfite zachwaszczenie na wielu plantacjach. Rośliny wschodziły niemal przez cały kwiecień i mimo wykonania wcześniejszego zabiegu odchwaszczania, nieosłonięta gleba i brak konkurencji ze strony rośliny uprawnej doprowadził do rozwoju chwastów.

Z powodu bardzo długich i nierównomiernych wschodów bobiku wiele chwastów przetrwało zabieg herbicydowy, fot. HJ
Z powodu bardzo długich i nierównomiernych wschodów bobiku wiele chwastów przetrwało zabieg herbicydowy, fot. HJ

Nierównomierny rozwój dał również się we znaki w momencie ochrony insektycydowej w fazie kwitnienia. Rolnicy, którzy wykonali raptem jeden zabieg lub użyli tylko jednej substancji czynnej w oprysku zebrali ,,dziurawe" nasiona uszkodzone przez strąkowca bobowego.

 Bobik zaskoczył rolników

Trzeba szczerze przyznać, że w rejonie Warmii, Powiśla i Żuław żadna z plantacji nie prezentowała się ,,podręcznikowo" - na polach licznie występowały chwasty i choroby grzybowe, np. czekoladowa plamistość liści. Rolnicy popełnili także szereg błędów agrotechnicznych jak chociażby siejąc rośliny zbyt gęsto. Jednak odpowiednia ilość opadów w fazie kwitnienia i zawiązywania strąków spowodowała, że tegoroczne plonowanie wielu pozytywnie zaskoczyło.

Z powodu wysokich cen glifosatu wielu rolników z północny Polski zrezygnowało z zabiegu desykacji przed zbiorem. Oczekiwanie na pełną dojrzałość roślin miało swoją cenę - nasiona osypywały się ze strąków, fot. HJ
Z powodu wysokich cen glifosatu wielu rolników z północny Polski zrezygnowało z zabiegu desykacji przed zbiorem. Oczekiwanie na pełną dojrzałość roślin miało swoją cenę - nasiona osypywały się ze strąków, fot. HJ

Plantatorzy bobiku w rozmowie z farmer.pl nie kryli zaskoczenia wydajnością z hektara, która nierzadko w wielu punktach na polu przez urządzenia w kombajnach wskazywała nawet 5 ton nasion na hektar! Niestety, były także miejsca i uprawy, który nie ,,sypały" tak dużo. W efekcie średnia w regionie oscyluje wokół 3,5-4,7 t/ha - w zależności od lokalnych czynników meteorologicznych. 

Z uwagi na stosunkowo niską cenę bobiku w skupie rolnicy nie pokrywają wielkiej nadziei w tej uprawie. Roślina została wprowadzona w wielu gospodarstwach do płodozmianu tylko i wyłącznie jako wartościowy przerywnik, który w dobie wysokich cen nawozów azotowych dostarcza glebie ten cenny składnik.

A jakie są Wasze doświadczenia i spostrzeżenia odnośnie tego sezonu?