Z prośbą o nagłośnienie trudnej sytuacji w swojej branży zwrócił się do naszej redakcji Wojciech Mielcarz, wielkopolski rolnik uprawiający zioła i warzywa naciowe, właściciel suszarni, członek grupy producentów ziół, oraz działacz Polskiego Komitetu Zielarskiego. Zwraca on uwagę na fakt, że problemy z zaopatrzeniem w opał oraz jego ceny nie są problemem jedynie producentów kwiatów i warzyw szklarniowych, ale zagrażają również istnieniu gospodarstw zielarskich.

Nie tylko producenci warzyw ciepłolubnych znaleźli się w tak trudnej sytuacji. W naszym gospodarstwie wszystkie uprawiane zioła i warzywa liściaste (pietruszka naciowa), wymagają suszenia termicznego. Inaczej nie można ich zagospodarować - pisze rolnik.

Plantator posiada własną suszarnie i świadczy również usługi suszenia, ale tak on, jak i wszystkie suszarnie w kraju "zagospodarowujące surowce warzywne z tysięcy hektarów" zmagają się z tym samym problemem -zbyt wysokimi kosztami, wynikającymi zarówno z cen opału, jak i sposobów jego nabywania.

Gdy nastąpiła blokada importu węgla z Rosji, produkcji nie można już było zatrzymać. W sezonie, który trwa od czerwca do grudnia zużywamy około 3000 ton miału węglowego. Skorzystaliśmy z możliwości, jakie dało Ministerstwo Rolnictwa i Aktywów Państwowych i uczestniczyliśmy w licytacjach na zakup węgla. Już w czerwcu była to cena 1520 zł netto w kopalni i 1570 zł z przywozem. Gospodarstwa ogrodnicze również miały możliwość brać udział - pisze rolnik.

Problem jednak w tym, że tak Wojciech Mielcarz, jak i wielu innych rolników nie było świadomych tego, że wylicytowany węgiel należy znacznie wcześniej opłacić, by kopalnia zarezerwowała terminy odbiorów.

- Tego nie wiedzieliśmy w momencie licytacji. Konkretnie - ilości węgla potrzebne na październik muszę wykupić już teraz i to kwota miliona złotych. Średnia cena zakupu węgla z Rosji wynosiła 450 zł z terminem płatności 90 dniowym. Więc to 3-krotny wzrost i konieczność finansowania na wiele miesięcy przed sprzedażą. Podobnie jest z ceną prądu która wzrosła z 450 zł/MWh do 1560 zł - wylicza plantator ziół z Wielkopolski.

Jak alarmuje Wojciech Mielcarz, bez wsparcia państwa właściciele suszarni nie są w stanie wylicytowanych ilości opału sfinansować i odbierać, bo tak wysokie koszty nie dają się przełożyć na wyrób gotowy.

- Susze warzywne z Polski mają od lat ugruntowaną pozycje związaną z wysoką jakością produktu. Mamy też wszystkie potrzebne certyfikaty jakościowe i jako jedyne gospodarstwo w Polsce również standard spożywczy FSSC 22 000. Dlatego wsparciem państwa dla nas mogłyby być niskooprocentowane kredyty i niższe ceny węgla na taką produkcję. Górnictwo węgla kamiennego za 4 miesiące osiągnęło 3.5 mld zysku i zmuszeni jesteśmy kupować po proponowanych cenach. Ten sam węgiel energetyka kupuje 3-krotnie taniej, więc jest miejsce, by działom rolnictwa, które to najbardziej dotyka - udzielić pomocy - argumentuje przedstawiciel branży zielarskiej.

Wojciech Mielcarz zaapelował o wsparcie dla swego sektora również do Wielkopolskiej Izby Rolniczej. - Chcę tym listem przypomnieć o branży, która nie ma tak silnej reprezentacji jak producenci warzyw szklarniowych, a ma takie same problemy. Dlatego mechanizm wsparcia powinien objąć też sektor produkcji rolniczej, jakim jest suszarnictwo warzyw i ziół - apeluje wielkopolski gospodarz.