• Wysokie ceny rzepaku na wolnym rynku.
  • Dlaczego warto podpisywać umowy handlowe na surowce rolne?
  • Opinie specjalistów na temat podpisywania kontraktów.

Rolnicy najczęściej decydują się na zawieranie umów handlowych odnośnie rzepaku, rzadziej zbóż. I właśnie przykład tego surowca jest w tym sezonie szczególnie interesujący. Dlaczego? Bo ceny są też interesujące.

Jakie ceny rzepaku w sezonie 2020/2021?

Przypominamy, że jeszcze na początku lutego 2021 r. umowy na rzepak pod zbiory roku 2021 podpisywane były na ok. 1700 zł/t netto. W marcu te wartości wzrosły do 2050 zł/t, a w maju nawet 2400 zł/t netto. Tymczasem na wolnym rynku, w skupach cena nasion rzepaku podczas żniw 2020 wynosiła ok. 1620 zł/t netto. W listopadzie ubiegłego roku, zanotowano niewielkie wzrosty do 1700 zł/t netto, ale największy wzrost zaobserwowano na początku marca, kiedy tona nasion kosztowała ok. 2500 zł netto.

Następnie ceny te jeszcze bardziej wzrastały i pod koniec maja nasiona ze starych zbiorów, były wyceniane w polskich firmach na blisko 3 tys. zł. Teraz obecnie, jeszcze przed zbiorami rzepaku, rzepak kosztuje ponownie nawet 2500 zł/t netto. Czy tak będzie też w czasie żniw? Czas pokaże. Ale na pewno Ci rolnicy, którzy podpisali umowy kontraktacyjne na większość, bądź całość planowanych zbiorów nasion rzepaku, nie są z tego faktu zadowoleni, zwłaszcza kiedy zrobili to na początku roku.

Co o umowach terminowych na surowce rolne myślą specjaliści i sami rolnicy?

Poniżej prezentujemy ich opinie, które ukazały się w lipcowym wydaniu magazynu „Farmer”.

Juliusz Młodecki, Adam Stępień i Łukasz Pergoł wypowiadają się na temat umów terminowych na surowce rolne
Juliusz Młodecki, Adam Stępień i Łukasz Pergoł wypowiadają się na temat umów terminowych na surowce rolne

Juliusz Młodecki
prezes Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych i wiceprzewodniczący grupy roboczej „Rośliny Oleiste i Białkowe” Copa Cogeca

Umowy terminowe, czy kontrakty handlowe to najlepsza forma sprzedaży, zwłaszcza dla osób mających większe partie surowca. Dotyczy to też oczywiście nasion rzepaku. Zabezpieczenie sobie ceny jeszcze przed zbiorem jest gwarancją uzyskania satysfakcjonującej dla rolnika ceny w okresie zbioru. Ale podpisując takie umowy, należy pamiętać o jednej żelaznej zasadzie. A mianowicie o tym, żeby dywersyfikować ryzyko i podpisywać umowę na część planowanych zbiorów, a nie na wszystko. Wtedy mamy szanse uzyskać średnią cenę w sezonie i to jest najlepsze rozwiązanie. W tym roku mimo wysokich cen, obowiązują te same zasady. Jeśli ktoś podpisał cenę 1700 zł za tonę w lutym na całość planowanych zbiorów to popełnił błąd. Ale jeśli podpisał na część np. na 25 proc. to później mógł podpisać na 2300 zł i wówczas ma szanse uzyskać średnią cenę za surowiec. Bo pamiętajmy, że z umów trzeba się wywiązywać. W kontraktach są zapisane różne elementy zabezpieczające jedną i drugą stronę. Trzeba sobie policzyć, czy chcę zerwać wieloletnią współpracę, czy chcę zapłacić karę w imię jednorocznego zysku. W przypadkach skrajnych zawsze z kontrahentem najlepiej rozmawiać i próbować znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Bo sytuacja w kolejnych latach może okazać się odwrotna.

Adam Stępień
dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju

Umowy terminowe miały w swoim założeniu eliminować praktycznie od zawsze towarzyszący rolnictwu problem niepewności opłacalności produkcji mitygując ryzyko gorszej bieżącej koniunktury podczas zbiorów w stosunku do zakładanego przychodu z produkcji, jaki dać ma pozytywny wynik finansowy w gospodarstwie. Sytuacja na rynku rzepaku w porównaniu do wielu innych rynków rolnych i tak od wielu już lat, dzięki dużemu popytowi na olej ze strony sektora biopaliw, można powiedzieć była dość komfortowa dla rolników, ponieważ nie muszą się oni martwić o godziwy zbyt. To trudna i wrażliwa uprawa generująca stosowne koszty, a dzięki umowom terminowym rolnik nie inwestuje w ciemno. Choć, podkreślić trzeba, akurat dla rzepaku ryzyko cenowe nie jest takie duże jak w przypadku zbóż czy produkcji zwierzęcej. Pamiętać jednak należy, że umowa terminowa to nie tylko kwestia komfortu producenta, ale także bezpieczeństwo dostaw, jakie powinien zapewnić sobie przetwórca, aby mógł efektywnie uczestniczyć w całym łańcuchu dostaw. Tłocznie mają swoje zobowiązania, które również obarczone są stosownymi umowami. Jeśli występują trudne sytuacje rynkowe to należy próbować obopólnie je rozwiązać, w szczególności, że często pracujemy wspólnie od szeregu lat i ten lokalny, najbliższy zakład zawsze będzie najpewniejszym partnerem dla rolnika.

Łukasz Pergoł
rolnik z województwa warmińsko-mazurskiego i prezes stowarzyszenia Partia Twiterowych Rolników – PTR

Od wielu lat obserwujemy wahania na rynku zbóż, ale również i rzepaku. W tym roku są one korzystne dla rolników, ale w kolejnym mogą być znacznie niższe. W nie ma złotego środka na sprzedaż płodów rolnych. Kontraktacja czasem się opłaci, bo po zbiorach ceny spadają. W tym roku zakontraktowałem 100 t rzepaku po 1980 zł. Można powiedzieć, że przegrałem, bo w czerwcu ceny wahały się już w kontraktach terminowych z odbiorem na wrzesień – październik na ok. 2300 zł/t netto. Planuję podpisać jeszcze umowę na ok. 200 t pszenicy, aby spłacić zobowiązania bieżące. Resztę będę magazynować i obserwować rynek.
Uważam, że dobrym rozwiązaniem, które pozwala zminimalizować ryzyko jest kontraktacja ok. 25 proc. płodów rolnych. Następnie trzeba obserwować rynek w żniwa, sprzedać wówczas o ile nie dysponuje się bazą przechowalniczą ok. 10 proc., a resztę ziarna magazynować.
Taki jest plan na ten rok. Jesień podpowie nam, co robić na przyszły. Praca pod chmura, kapitał spekulacyjny oraz Zielony Ład, który zbliża się wielkimi krokami zwiększa jeszcze bardziej nerwowość na rynkach, brak stabilizacji i spokojnego snu rolnika. Czy jest na to remedium? Niestety nie widzę takiego rozwiązania, minimalizować stres możemy poprzez korzystanie z analiz zewnętrznych, śledzić giełdy, w erze szerokiej cyfryzacji i smartfonów, możemy szybko sprzedać.

Czy Wy podpisaliście umowy na część zbiorów czy na całość?