Przypominamy, że udział biopaliw w polskim rynku determinuje Narodowy Cel Wskaźnikowy. W roku 2021 biopaliwa były wykorzystywane na poziomie 5,8 proc. Teraz mówi się, że ta wartość może zostać w przyszłym roku ograniczona.

Farmer: Czy czas wojny w kraju z którym sąsiaduje Polska i Unia Europejska, a także zawirowania na rynku surowców rolnych, w tym rzepaku, są dobrym momentem na wprowadzanie zmian dotyczących zmniejszenia zużycia paliw transportowych ze źródeł odnawialnych?

Adam Stępień: Zdecydowanie nie. Boimy się, że NCW może być przedmiotem targów. Nie czas i miejsce na takie działania w kontekście tego, co się dzieje na rynku surowców rolnych, w szczególności w Polsce. Jeśli w przyszłym roku obniży się cele dla biopaliw to jest gwóźdź do trumny jeśli chodzi o ceny polskiego rzepaku. To trzeba powiedzieć wprost.

Farmer: Ostatnio rynek rzepaku jest bardzo rozchwiany. Ceny spadają. Jest obawa, że tańszy surowiec za chwile trafi do nas z Ukrainy, która według niektórych informacji może zebrać nawet 2,5 mln t nasion tego gatunku. Jak to wpłynie na ceny?

Adam Stępień: Tak. Od kilku tygodni trwają przeceny na rynku roślin oleistych. W tym momencie jesteśmy na poziomie cen sprzed wojny, które wręcz w jej pierwszych miesiącach, były rekordowo wysokie. Zadziałał efekt paniki i niepewność rynku. Notowaniom rzepaku w Europie nie pomaga demagogia związana w wykorzystaniem tego surowca na cele żywnościowe, czyli że rzepak miałby trafiać do krajów obarczonym ryzykiem głodu. Trzeba wiedzieć, że w tych regionach rzepaku się nie przetworzy, bo nie ma takiej możliwości. Poza tym kraje te nie oczekują oleju rzepakowego, w szczególności, że olejów roślinnych na rynkach światowych nie brakuje. W Indonezji są rekordowe zapasy oleju palmowego, zapowiadają się też rekordowe zbiory soi na świecie, w związku z tym to powoduje presję cen na rynkach światowych. Nie ma tu zagrożenia podażowego.

Wręcz przeciwnie, wiele wskazuje na to, że rzepak z Ukrainy może w obecnej sytuacji trafiać także do Polski. Dla porównania w całym ubiegłym roku było to niecałe 90 tys. t. Wszystko szło przez porty czarnomorskie, teraz jest to niemożliwe. Wiele więc trafić może na nasz rynek, co zwiększać będzie dostępność surowca.

Farmer: Czy zatem możemy się spodziewać dużej dysproporcji w cenach rzepaku na rynku? Jedno to będzie cena na Matif, czyli na giełdzie towarowej, a drugie nasza lokalna, polska, która będzie od tej pierwszej znacznie niższa ze względu na napływ rzepaku z Ukrainy?

Adam Stępień: W Polsce cena rzepaku jest determinowana giełdą na Matifie, ale jednocześnie też cenę lokalną kreują dwa elementy. Krajowy popyt, czyli to co można przerobić i efektywnie zagospodarować na terenie Polski. Ale też i możliwości eksportowe w portach. Jeśli priorytetem będzie sprzedaż surowca ukraińskiego to zaburza się proporcje, bo nie jesteśmy w stanie handlować wszystkim jednocześnie.

Przy potencjalnie obniżonym wskaźniku dla biopaliw czynnik cenotwórczy dla rzepaku w Polsce zostanie mocno ograniczony. Przemysł rolno-spożywczy dostałby sygnał, że potrzebujemy mniej oleju na estry,, co musi się odbić się na cenach. Bo nie można nagle „zdjąć” z rynku od tak 500-600 tys. ton nasion rzepaku i nic się nie stanie. Trzeba się liczyć z konsekwencjami.

Farmer: Z informacji udostępnionych nam przez Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych, a zebranych na postawie wniosków o dopłaty bezpośrednie przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, wynika że mamy w tym sezonie rekordową powierzchnię uprawy rzepaku, ponad 1 mln ha. Nie wiadomo jakie będą zbiory, ale raczej przekroczą 3 mln t. Surowca będzie dużo.

Adam Stępień: I dlatego tak ważna będzie perspektywa dla rynku biopaliw na przyszły rok. Kluczowe jest utrzymanie status quo i absorbcja polskiego rzepaku, ale także i kukurydzy w przyszłym, ale i kolejnych latach, w tej sytuacji. Szczególnie teraz, kiedy z Ukrainy napłynie najpewniej bardzo dużo tego surowca. Wysokie zbiory zapowiadane są ogólnie w Europie. W tym sezonie mamy diametralnie inną sytuację jeśli chodzi o bilans oleistych na świecie. To jest strategiczna kwestia utrzymania opłacalności uprawy rzepaku na przyszły rok. Trudno spekulować na temat dokładnych cen w trakcie żniw. Natomiast nigdy nie jest tak, że cały rzepak jest sprzedawany w trakcie zbiorów, część jest przeznaczana na później. W przypadku ukraińskiego rzepaku zwykle dzieje się to do końca roku. Teraz może się sączyć ten surowiec na rynek przez bardzo długi czas tylko w mniejszych ilościach. Mówienie, że ograniczając biopaliwa tylko ustabilizujemy sytuację na rynku surowców rolnych to w tym kontekście zaklinanie rzeczywistości.

Farmer: Jak obecnie wygląda zużycie surowców rolnych w produkcji biopaliw w naszym kraju?

Adam Stępień: W Polsce sektor biopaliw to ok. 6 proc. rynku paliwowego. Ta produkcja w polskim wydaniu zagospodarowuje ok. 3 mln t surowców rolnych, produkujemy łącznie ok. 1,5 mln t „gotowego” paliwa w postaci biokomponetów, które trafiają do blendingu, jako estry w oleju napędowym oraz bioetanol stosowanych w benzynach. A jednocześnie branża oddaje ponad 1,5 mln t wysokobiałkowych pasz w postaci m.in. śruty rzepakowej i DDGS.

Branża biopaliw de facto więc wspomaga rynek żywnościowy, utrzymuje produkcję rzepaku na jej obecnej wysokie skali produkcji. Wspiera ceny. Nie konkurujemy z sektorem żywnościowym, bo gdyby nie sektor biopaliw to tej ilości rzepaku w ogólne nie było. Poza tym jest jeszcze kwestia uniezależniania się od paliw z Rosji, a zmniejszenie wykorzystania surowców rolnych w biopaliwach nie wpisuje się w te założenia, a wręcz jest z nimi sprzeczna.

Farmer: Co robią organizacje takie jak KIB, aby tę sytuację odwrócić, aby nieoficjalne plany wprowadzenia zmian nie doszły do skutku?

Adam Stępień: Jako organizacje branżowe współpracujące w ramach Polskiej Koalicji Biopaliw i Pasz Białkowych na bieżąco analizujemy sytuację i na tej podstawie próbujemy podejmować merytoryczny dialog z ministerstwami i politykami. Apelujemy więc do ministra klimatu i środowiska, ale też i do ministra rolnictwa, o jak najszybsze ustanowienie jasnych zasad działania Narodowego Celu Wskaźnikowego na rok 2023. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przedłużenie obowiązujących obecnie zasad ,zmierzające do utrzymania absorbcji krajowego surowca na poziomie tym, który zapewnia stabilne funkcjonowanie całego łańcucha dostaw biopaliw od rolników poczynając. przetwórczego. Dodatkowo, to co można i powinno się jeszcze zrobić, to zwiększyć udział estrów w oleju napędowym w ramach tzw. blendingu. Dzięki takiemu rozwiązaniu można jednocześnie troszeczkę zwiększyć udział estrów ok. 0,5 pp do 6 proc. w oleju napędowym, w ujęciu energetycznym to jest do 5,2 proc. Co to oznacza w praktyce? Cele zostają takie same, ale zwiększa się faktyczny udział polskiego estru w blendingu. No i oczywiście czas na legislacyjny ruch wdrażający benzynę E10, co bez przeszkód organizacyjnych i logistycznych na rynku paliw może spokojnie nastąpić z początkiem 2024 roku. To dobra perspektywa dla polskich producentów kukurydzy, co której wytwarzanych jest u nas w głównej mierze bioetanol.

Farmer: Czy nasi decydenci widzą ten problem?

Adam Stępień. Wydaje mi się, że ryzyko to dosyć dostrzega minister rolnictwa, więc mocno liczmy na jego działania, które zresztą deklarował resort. Musimy nagłaśniać sprawę i jasno sygnalizować, że to nie jest czas na zmiany. w dół jeśli chodzi o rynek rzepaku.

Farmer: Dziękuję za rozmowę.