Grzegorz Urbanek wraz z dwoma braćmi i ojcem gospodarują na 330 ha w miejscowości Korczyna k. Krosna, w woj. podkarpackim. Gospodarstwo nastawione jest na reprodukcję materiału siewnego pszenicy ozimej i jarej, jęczmienia jarego, owsa i bobiku uprawianego rokrocznie na powierzchni ponad 30 ha.

"Farmer": Bobik nie jest gatunkiem popularnym. Jak trafił do gospodarstwa?

Grzegorz Urbanek: Mimo że nasze gleby zaklasyfikowane są w większości do klasy IVa i IVb, są ciężkie i wilgotne, skłonne do zaskorupienia i trudne w uprawie. W związku z tym nasz ojciec poszukiwał rośliny głęboko korzeniącej się, która pozwoliłaby rozluźnić grunt. Tak ok. 30 lat temu pojawił się u nas bobik.

Okazało się, że jego właściwości fitomelioracyjne są zbawienne w naszych warunkach. Pole po bobiku można orać jak mazowieckie piaski. Wytwarza on silny palowy system korzeniowy osiągający głębokość ponad 100 cm. Korzenie boczne są niemal tak długie, jak korzeń główny. Dobrze rozwinięty system korzeniowy bobiku drenuje glebę, poprawiając jej właściwości fizyczne i chemiczne. Ponadto jest zdolny do pobierania składników pokarmowych z trudno dostępnych związków oraz z głębszych warstw, przez co uruchamia nieprzyswajalny dla zbóż fosfor i potas. Ponieważ do nawożenia roślin przykładamy ogromną wagę, wiosną każdego roku dokonujemy oceny N min. w glebie. Na polach po bobiku azot jest na poziomie 150-160 kg/ha. Kiedy pierwszy raz uzyskaliśmy taki wynik, nie uwierzyliśmy. Zdawało nam się, że doszło do błędu w analizie i zażądaliśmy jej powtórzenia. Okazało się, że wykonana została poprawnie.

"Farmer": Czy lata praktyki wpłynęły na wprowadzenie modyfikacji do ogólnych założeń agrotechniki uprawy tej rośliny?

G.U.: Oczywiście. Pierwsza dotyczy przygotowania materiału siewnego. Oczywiście, stosujemy zaprawę fungicydową, aktualnie jest to Vitavax 200 FS (tiuram i karboksyna) w dawce 300 ml/100 kg nasion, a ponadto każdorazowo szczepimy nasiona Nitraginą. Podkreślam każdorazowo, mimo iż bobik jest na naszych polach od lat. Przekonaliśmy się, że ten (niedrogi) zabieg zdecydowanie intensyfikuje i przyspiesza proces brodawkowania, co bardzo korzystnie wpływa na dalszy wzrost i rozwój roślin.

Kolejna zmiana dotyczy terminu i głębokości siewu. Odeszliśmy od bardzo wczesnego siewu i umieszczania nasion na głębokości 10 cm. Nasiona trafiają do gleby dopiero w II-III dekadzie kwietnia. Siew jest spłycony do 5 cm. W efekcie wschody następują maksymalnie po 10 dniach, a nie 4 tygodniach i przypadają w tym samym czasie co przy wcześniejszym terminie. Jednocześnie szybkie wschody wpływają na ograniczenie presji zgorzeli siewek. Plantacja uzyskuje więc zakładaną obsadę. Bardzo ważną sprawą jest gęstość siewu. Zapomnieliśmy już o normie wysiewu liczonej w kg/ha. Miarą jest ilość żywych roślin na m2.

"Farmer": Jaki był tego powód?

G.U.: Dokładne obserwacje plantacji, w których analizowana była ilość zawiązanych strąków. Przy gęstszym siewie rośliny z brzeżnych rzędów miały ich od 15 do najwyżej 20. Dużo gorzej przedstawiała się sytuacja w głębi łanu, gdzie było ich przeciętnie 4, w porywach do 6 szt./roślinę. Rzutowało to oczywiście bardzo silnie na wysokość plonu nasion. Analizowaliśmy powody tego stanu i wreszcie odkryliśmy przyczynę. Przy dużym zagęszczeniu owady zapylające kwiaty miały kolosalne problemy z dotarciem do nich. Niezapylone kwiaty nie wydawały nasion.

Przy wypracowanej gęstości łanu, czyli średnio 45 roślinach/m2, nie ma tego problemu. Zawiązanie strąków jest bardzo wyrównane w obrębie całej plantacji i wynosi 25-27 strąków/roślinę. Efekt, jaki dzięki temu uzyskujemy, satysfakcjonuje nas. Średni plon z uprawianych co roku 30-35 ha bobiku to 4 do 5 t nasion/ha.

"Farmer": Bobik posiany. Co dalej?

G.U.: Czas zająć się chwastami. Zacznę od podzielenia się z czytelnikami pewnymi wnioskami ze stosowania chlomazonu. Korzystaliśmy z niego niegdyś i być może ktoś mniej doświadczony w uprawie bobiku zechce po niego sięgnąć. Odradzam serdecznie, bo w warunkach naszego gospodarstwa chwasty niszczył znakomicie, ale jednocześnie wykazał negatywne działanie uboczne, często odłożone w czasie. Nie działał na bobik do czasu znacznych opadów deszczu, których na Podkarpaciu nie brakuje. Po nich substancja przemieszczała się w zasięg korzeni bobiku i zaczynały się kłopoty. Opady występujące przed kwitnieniem powodowały ograniczenie wzrostu roślin i opóźnienie kwitnienia, a tym samym wydłużenie okresu wegetacji. Gdy nastąpiły po rozkwitnięciu, bobik zrzucał kwiaty, co odbijało się na plonie nasion. Aktualnie korzystamy z linuronu (Afalon Dyspersyjny 450 SC w dawce 2 l/ha). Kontynuujemy zasadę odchwaszczania przedwschodowego, bo wszelkie próby stosowania herbicydów po wschodach bobiku kończyły się słabszą bądź silniejszą reakcją bobiku na nie.

"Farmer": Jakie są kolejne zabiegi pielęgnacyjne?

G.U.: Zwalczanie szkodników. W naszych warunkach są to oprzędziki, mszyce i wreszcie strąkowiec bobowy. Najwcześniej, bo już w czasie wschodów, pojawiają się oprzędziki, obgryzając brzegi liści wschodzących roślin. Najbardziej szkodliwe jednak są ich larwy wyjadające brodawki korzeniowe. Mszyce zwalczamy jeszcze przed kwitnieniem roślin, jak tylko zauważymy pojedyncze owady na kilkunastu roślinach. Zwalczanie strąkowców jest trudne. Według zaleceń oprysk należy wykonać w okresie wykształcania pierwszych strąków. Zabieg powtarza się w okresie tworzenia strąków na drugim okółku. Często pierwszy zabieg jest spóźniony, dlatego lepiej go wykonać, kiedy przekwitają pierwsze kwiaty, lecz przed zawiązaniem pierwszych strąków, a powtórzyć jeszcze dwa razy z przerwą 7-10 dni. Do zwalczania tych chrząszczy wykorzystujemy Bulldock 025 EC (beta-cyflutryna) w dawce 0,3 l/ha.

Z uwagi na sporą ilość opadów w sezonie wegetacyjnym duże problemy stwarza nam choroba grzybowa nazywana czekoladową plamistością bobiku. Występuje na starszych częściach roślin i nasila się od czerwca do sierpnia. Przejawia się licznymi, czekoladowobrunatnymi plamkami o średnicy ok. 0,1-2 mm, z szarozieloną lub czerwoną obwódką. Na skutek jej występowania liście wysychają i opadają, kwiaty oraz młode zawiązki zasychają i również opadają. Do jej zwalczania stosujemy chlorotalonil - Gwarant 500 SC w dawce 2 l/ha. W tym miejscu znowu podpowiem pewną naszą praktyczną obserwację. Efekt grzybobójczy oprysku w dużym stopniu zależy od takich parametrów cieczy roboczej, jak jej pH czy twardość. Liście bobiku pokrywa woskowa kutykula, która utrudnia zatrzymywanie kropel na powierzchni roślin. Trzeba więc dodawać do cieczy środki zmieniające jej napięcie powierzchniowe i odczyn.

Na tym praktycznie kończy się u nas pielęgnacja. Nie stosujemy zabiegu desykacji przed zbiorem z uwagi na nasienny charakter naszych plantacji.

"Farmer": Dziękujemy za rozmowę.

Wywiad ukazał się w majowym wydaniu miesięcznika "Farmer"