Wokresie wiosennym pszenica ozima wymaga przede wszystkim nawożenia azotem, siarką i mikroskładnikami, natomiast stosowanie pozostałych składników pokarmowych, tj. fosforu, potasu i magnezu, zwykle ma charakter uzupełniający (w przypadku stosowania dawek dzielonych) lub startowy (gdy zamierzamy pobudzić rośliny do intensywnego wzrostu od początku ruszenia wiosennej wegetacji). W obu systemach nawożenia część wymienionych składników należy zastosować na jesieni. Wyjątek może stanowić nawożenie magnezem na glebach o co najmniej średniej zasobności w ten składnik. W takiej sytuacji, gdy stosujemy siarczan magnezu (nawóz łatwo rozpuszczalny w wodzie), aplikację tego nawozu można przeprowadzić w całości wczesną wiosną. Ma to na celu zabezpieczenie składników, zwłaszcza siarki, przed potencjalnymi stratami w wyniku ich wymycia w okresie jesienno-zimowym. Warto wiedzieć, że przy średniej dostępności siarki z gleby zastosowanie ok. 150 kg kizerytu w całości pokrywa potrzeby nawozowe wysokoplonujących łanów pszenicy względem tego składnika.

Ocena stanu plantacji wstępem do nawożenia

Przystępując do wiosennego nawożenia pszenicy azotem, trzeba ocenić zarówno jej rozwój jesienny, jak i stan roślin (łanu) po zimie, gdyż w zależności od ich stanu nawożenie tym składnikiem może mieć różne priorytety. W tym miejscu należy podkreślić, że pszenica ozima, podobnie jak to ma miejsce w przypadku innych roślin ozimych, fundament pod przyszły plon powinna zacząć budować już w okresie jesiennym. Wskazane jest, aby wchodziła w zimę częściowo rozkrzewiona. W zależności od gęstości siewu do zimy powinna wytworzyć 2 do 3 dobrze rozwiniętych źdźbeł bocznych, tj. zbliżonych rozwojem do źdźbła głównego. Tymczasem w roku ubiegłym przed zimą wiele plantacji odznaczało się zdecydowanie słabszym rozwojem roślin (bywało, że rośliny miały raptem 2-3 liście).

Wpływ na taki stan łanów miały przede wszystkim warunki pogodowe, które skutkowały tym, że pszenicę na wielu polach zasiano z opóźnieniem, a także bardzo często w zbyt wilgotną glebę, co nie sprzyjało rozwojowi roślin w okresie jesiennym. W zaistniałej sytuacji rodzi się pytanie, czy plantacje niedostatecznie rozwinięte z góry są skazane na niższe plony w stosunku do plantacji, na których rośliny przynajmniej częściowo się rozkrzewiły. Udzielenie odpowiedzi na tak postawione pytanie nie jest proste, gdyż jak powszechnie wiadomo, wysokość plonu zbóż zależy od wytworzenia przez rośliny elementów struktury plonu, tj. obsady kłosów (przykładowo na m²), liczby ziarniaków w kłosie i ich masy. Poszczególne elementy struktury plonu są ze sobą ściśle powiązane, powstałe wcześniej mają pozytywny lub negatywny wpływ na te, które dopiero się tworzą. Sprawia to, że ten sam efekt plonotwórczy można osiągnąć przy różnych ich wartościach.

Zatem nawet hipotetycznie przyjmując wariant pesymistyczny, że wiosną będzie chłodno i sucho, przez co zboża będą odznaczały się wolnym tempem wzrostu i słabym krzewieniem i nie wytworzą odpowiedniej ilości źdźbeł kłosonośnych, to braki w obsadzie kłosów mogą być przynajmniej częściowo rekompensowane przez większą liczbę ziarniaków w kłosie czy też przez ich wyższą masę. Oczywiście, przy założeniu, że w późniejszym okresie wegetacji warunki pogodowe będą sprzyjające (ilość i rozkład opadów), a gleba charakteryzuje się odpowiednią strukturą i zasobnością we wszystkie niezbędne składniki pokarmowe. Ponieważ zarówno pobieranie azotu z gleby, jak i przetwarzanie go w plon (elementy struktury plonu) uzależnione jest nie tylko od zawartości tego składnika w glebie, lecz także od warunków pobierania go i dobrego odżywienia roślin zarówno w makro- (fosfor, potas, magnez, siarka), jak i mikroskładniki (głównie w miedź, mangan i cynk).

Zatem słaby rozwój pszenicy ozimej w okresie jesiennym niekoniecznie musi oznaczać ich niskie plonowanie. Niemniej jednak trzeba zaznaczyć, że plantacje słabo rozwinięte w zdecydowanie większym stopniu są uzależnione zarówno od warunków pogodowych, jak i dostępności składników pokarmowych (posiadają słabiej rozwinięty system korzeniowy), stąd też w niesprzyjających warunkach w pierwszej kolejności zawodzą.

Zapotrzebowanie pszenicy na azot

Przystępując do wiosennego nawożenia, niezależnie od stanu łanu w pierwszej kolejności należy ustalić zapotrzebowanie roślin na azot. W tym celu mnoży się zakładany plon ziarna przez pobranie jednostkowe tego składnika. Generalnie przyjmuje się, że pszenica jakościowa pobiera ok. 28-32 kg N/t ziarna (+ odpowiednia masa słomy). Zatem zapotrzebowanie pszenicy jakościowej na azot dla plonu 8 t ziarna z ha w przybliżeniu kształtuje się na poziomie 240 kg N (8 x 30). Następnie w celu obliczenia dawki nawozowej od zapotrzebowania należy odjąć ilość azotu, którą rośliny będą miały do dyspozycji z gleby (azot mineralny). Ilość azotu mineralnego w glebie można oznaczyć, wykonując przed zastosowaniem pierwszej dawki analizę gleby na zawartość Nmin lub ją oszacować. Wykonując analizę agrochemiczną gleby, standardowo zawartość Nmin w uprawie pszenicy ozimej oznacza się do głębokości 90 cm. Przy czym trzeba mieć świadomość, że szczególnie na początku wiosennej wegetacji rośliny efektywnie pobierają azot z warstwy do 30 cm (najwięcej korzeni), a w przypadku zbóż słabo rozkrzewionych, które odznaczają się również płytkim systemem korzeniowym – z warstwy do 15-20 cm. Zatem zwłaszcza na plantacjach słabo rozwiniętych, gdzie zależy nam na wiosennym krzewieniu, co warunkuje bardzo dobrą dostępność azotu, ustalając wysokość dawki startowej, ilość azotu wynikającą z zapotrzebowania należy zmniejszyć tylko o część składnika znajdującego się w glebie w strefie korzeniowej.

W praktyce analiza zawartości Nmin należy do rzadkości, stąd też ilość azotu glebowego zwykle określa się metodą szacunkową. W metodzie tej bierze się pod uwagę kategorię agronomiczną gleby, która określa jej potencjał do mineralizacji (im cięższa gleba, tym z reguły zawiera więcej próchnicy, a więc i azotu organicznego) oraz rodzaj przedplonu (liściasty, zbożowy). Przykładowo: uprawiając pszenicę ozimą na glebie lekkiej po przedplonie zbożowym, realnie możemy liczyć na dopływ azotu mineralnego, z którego rośliny będą mogły skorzystać, w zakresie 10-30 kg, a na glebie średniej po przedplonie liściastym (przykładowo rzepaku ozimym) – ok. 60 kg.

Liczba dawek cząstkowych a wysokość nawożenia startowego

Generalnie przyjmuje się, że pszenicę jakościową na wiosnę zasadniczo nawozi się trzema dawkami. Pamiętać jedynie należy, że efektywność trzeciej dawki jest tym większa, im są lepsze warunki wodne w glebie. Zatem na terenach z cyklicznymi suszami należy się zastanowić nad jej wcześniejszym zastosowaniem lub w ogóle nad celowością jej wprowadzenia. Poza tym trzeba mieć na uwadze fakt, że w ostatnich latach notuje się bardzo dużą zmienność warunków pogodowych, co ma niebagatelny wpływ zarówno na podaż azotu glebowego, jak i na wzrost i rozwój roślin. Zatem ustaleń dotyczących nawożenia zbóż azotem, które zostaną poczynione przed zastosowaniem dawki startowej, nie należy traktować sztywno, tylko trzeba reagować na bieżącą sytuację w łanie. Przykładowo, gdy roślin nie uda się dostatecznie rozkrzewić (dawka I), to pozostałą część azotu warto zastosować w dawce II, gdyż z jednej strony możemy zwiększyć jego efektywność (lepsze warunki wodne oraz odżywienie źdźbeł słabych), a z drugiej nie ma niebezpieczeństwa nadmiernego odżywiania źdźbeł płonnych, co ma miejsce w łanach gęstych (patrz lata, gdzie wczesną wiosną bardzo często notowano nadmiar rozkrzewień).

Zadaniem dawki startowej azotu w pszenicy ozimej jest w pierwszej kolejności pobudzenie roślin do krzewienia i dostarczenie tego składnika w takiej ilości, aby mogły wytworzyć odpowiednią ilość źdźbeł kłosonośnych – łany rzadkie (dawka większa), lub też w przypadku łanów gęstych dostarczenie składnika w celu bieżącego odżywiania źdźbeł powstałych w okresie jesiennym (dawka mniejsza). Przy czym zadaniem dawki startowej jest nie tylko ilościowe pokrycie potrzeb pokarmowych roślin, ale również uzupełnienie zapasów glebowych do poziomu stworzenia takiej koncentracji tego składnika w roztworze glebowym, by rośliny mogły sprawnie go pobierać. Aby mogło być to możliwe, wskazany jest pewien nadmiar składnika w glebie w stosunku do potrzeb, który powinien być tym większy, im rośliny mają słabiej rozwinięty system korzeniowy (patrz łany słabo rozkrzewione), jest chłodniej oraz jest więcej wody w glebie (gleby cięższe mogą gromadzić więcej wody, a co za tym idzie – przy tej samej ilości azotu rozcieńczenie tego składnika w tych glebach jest większe, gdyż rośliny pobierają składniki pokarmowe z roztworu glebowego).

W sytuacji, gdy pszenicę jakościową nawozimy trzema dawkami azotu, a nie jest ona nadmiernie rozkrzewiona, tj. posiada 2-3 dobrze rozwinięte źdźbła boczne, to dawkę startową można wyliczyć zgodnie ze wzorem:

DN = (ZC x 0,5) - Nmin

gdzie:

ZC – zapotrzebowanie całkowite pszenicy na azot;

Nmin – zawartość azotu mineralnego w glebie.

Powyższym wzorem można się posłużyć również do ustalenia nawożenia w systemie dwóch dawek. Przy czym w takim przypadku ustalając pierwszą dawkę, zapotrzebowanie całkowite na azot mnoży się razy współczynnik 0,60-0,66. Jednocześnie na plantacjach słabo rozwiniętych, jak już wspomniano, pierwsza dawka azotu musi być większa w celu pobudzenia roślin do krzewienia, szczególnie w przypadku małej podaży azotu glebowego. W takiej sytuacji rozsądnym rozwiązaniem niezależnie od liczby stosowanych dawek jest zastosowanie ok. 2/3 składnika w dawce startowej (w takim przypadku pozostałą część azotu, o ile nie stosujemy bardzo wysokiego poziomu nawożenia tym składnikiem, zwykle stosuje się w dawce drugiej). Dawka startowa ma istotny wpływ zarówno na wysokość, jak i termin stosowania dawek następnych. W praktyce przyjmuje się, że w zależności od podaży azotu w glebie i stanu łanu drugą dawkę stosuje się w okresie od końca krzewienia (faza BBCH 27-29) – mało azotu/łany rzadkie do drugiego kolanka (faza BBCH 32) – dużo azotu/łany gęste, natomiast dawkę trzecią od wywinięcia liścia flagowego (faza BBCH 39) do początku kłoszenia (faza BBCH 51). Jednakże, gdy gospodarujemy na terenach z cyklicznymi suszami, wskazane jest wcześniejsze zastosowanie nawozu – w fazie BBCH 39 (a nawet BBCH 37 – liść podflagowy). W praktyce bardzo ważne jest również odpowiednie oszacowanie dawki drugiej, gdyż wysoko plonująca pszenica od fazy drugiego kolanka do liścia podflagowego pobiera ok. 80-100 kg azotu na ha, a do pełni kwitnienia dalsze 40-60 kg N.

A trzeba wiedzieć, że w tym okresie z jednej strony decyduje jeszcze zagęszczenie łanu (następuje redukcja źdźbeł), a z drugiej liczba ziarniaków w kłosie. Poza tym warto mieć na uwadze, że w okresie nalewania ziarna następuje remobilizacja (przemieszczanie) azotu zgromadzonego w słomie przed kwitnieniem do tworzących ziarniaków. Ta frakcja azotu stanowi średnio aż 70 proc. azotu znajdującego się w ziarnie w czasie zbioru (pozostałe 30 proc. to azot pobrany w okresie po kwitnieniu). Zatem w głównym stopniu decyduje o jego wielkości, jak i zawartości w nim białka. Przy czym trzeba mieć świadomość, że część azotu, a czasami większość, która została zastosowana w dawce pierwszej, rośliny będą pobierały w fazie strzelania w źdźbło, tj. w okresie największych potrzeb pokarmowych. Wynika to z tego, że do końca krzewienia niezależnie od potencjału plonotwórczego łanu i wysokości dawki pierwszej pszenica pobiera ok. 20 proc. potrzeb pokarmowych. Stąd też wysokie nawożenie azotem w dawce pierwszej, które, jak wspomniano, jest wskazane w przypadku słabo rozkrzewionych łanów, ma z jednej strony poprawić warunki pobierania tego składnika z gleby, a z drugiej stanowi cenny składnik do dyspozycji pszenicy w fazie strzelania w źdźbło.

Dobór nawozów

Pomimo że zboża nie mają szczególnych preferencji co do formy azotu w nawozach, to dobór nawozu (formy azotu) jest bardzo istotny w prawidłowej strategii nawożenia pszenicy. Generalnie przyjmuje się zasadę, że im łan jest lepiej rozkrzewiony i mniej nam zależy na wiosennym krzewieniu, to stosując dawkę pierwszą, w większywm stopniu możemy bazować na nawozach zawierających formę amonową azotu (N-NH₄+) lub/i amidową (N-NH₂). Natomiast w sytuacji odwrotnej, tj. gdy łan jest słabo rozkrzewiony lub uszkodzony i musimy „nadrobić” zaległości z jesieni, to przynajmniej część składnika należy zastosować w formie saletrzanej (N-NO₃-), gdyż forma ta z jednej strony nie jest wiązana przez glebę (znajduje się tylko w roztworze glebowym), przez co w każdej chwili może być pobrana przez rośliny, a z drugiej azot w tej formie poprzez wpływ na gospodarkę hormonalną roślin lepiej pobudza je do krzewienia.