PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jak rozwinąć polskie białko? Wspierać kilka gatunków, a nie wszystkie

Jak rozwinąć polskie białko? Wspierać kilka gatunków, a nie wszystkie
Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej, fot. PTWP

Do 31 grudnia 2022 r. można stosować pasze zawierające GMO. To już kolejne przesunięcie terminu zakazu. Czy do tego czasu uda się rozwinąć uprawę i przetwórstwo polskiego białka? Będzie to bardzo trudne, a przy obecnych propozycjach wręcz niemożliwe. Trzeba coś zmienić. Propozycje od Izby Zbożowo-Paszowej poniżej.



W roku 2020 skończył się przyjęty 15 grudnia 2015 roku przez Radę Ministrów program wieloletni pod nazwą „Zwiększenie wykorzystania krajowego białka paszowego dla produkcji wysokiej jakości produktów zwierzęcych w warunkach zrównoważonego rozwoju”. Kosztował on prawie 34 mln zł. Pierwsza edycja programu wieloletniego dedykowanego roślinom białkowym pt. Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach” realizowana była w latach 2011-2015 i również kosztowała ponad 30 mln złotych.

Następny "Plan w sprawie działań umożliwiających wykorzystanie alternatywnych źródeł białka dla białka soi GM w żywieniu zwierząt" został przyjęty 1 stycznia 2019 roku. Dodatkowo mamy dopłaty do roślin wysokobiałkowych. Opracowywany jest projekt Planu Strategicznego Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027, w którym również są pozycje dotyczące upraw roślin wysokobiałkowych. Czy te działania są wystarczające? Czy zwiększyła się i będzie zwiększać podaż surowca?

Niestety nie widać znacznych wzrostów. W 2015 r. uprawa roślin strączkowych wynosiła ok. 440 tys. ha, obecnie to 290 tys. ha. Szybki rozwój został przerwany m.in. faktem, że w 2017 r. UE wprowadziła zakaz stosowania pestycydów w uprawach EFA (zazielenienie).

Czy to jedyny powód? Już za ponad rok kończy się dwuletnie moratorium przedłużenia stosowania pasz pochodzących z roślin transgenicznych. Co później? Jak rozwijać „polskie białko”? Rozmawiamy na ten temat z Moniką Piątkowską, prezydent Izby Gospodarczej Handlowców, Przetwórców Zbóż i Producentów Pasz.

Farmer: Krajowy Plan Strategiczny (KPS), który zostanie przedłożony Komisji Europejskiej z końcem roku, to w mojej ocenie obecnie najważniejszy dokument dotyczący rolnictwa. Ponieważ to w nim zawarte są cele jakie będziemy musieli spełnić w najbliższych latach. Oczywiście jego kształt może jeszcze ulec zmianie, zwłaszcza po ocenie środowiskowej KE. Ale czy patrząc na trzecią wersję projektu KPS, w Pani ocenie, można w nim znaleźć zapisy dotyczące rozwoju upraw, ale też i przetwórstwa krajowych roślin białkowych? Czy to wsparcie jest wystarczające i przyczyni się do realnego zwiększenia uprawy tych gatunków?

Monika Piątkowska: Tak, zgadzam się, że Krajowy Plan Strategiczny to obecnie najważniejszy dokument, który będzie kształtował rozwój polskiego rolnictwa i to nie tylko do 2027 r. Jego skutki będziemy odczuwali przez kolejne lata. Chcę też bardzo mocno podkreślić po raz kolejny, że chcemy to „polskie białko” stosować w coraz większej skali w paszach. Jednak analizując ten dokument, z punktu widzenia efektywnego wsparcia produkcji roślin wysokobiałkowych, trzeba niestety stwierdzić, że mimo iż nominalnie w niektórych interwencjach to wparcie jest ujęte, to nie jest wystarczające. Bo jak przeczytamy ten dokument ze zrozumieniem i refleksją, to sama propozycja zakłada, że nawet powierzchnia roślin wysokobiałkowych nie ulegnie zwiększeniu.

Rzeczywiście, ponownie kończy nam się moratorium dotyczące pasz GMO. Znowu będzie zamieszanie, co mamy zrobić, jak poradzić sobie, w sytuacji, kiedy ten zakaz rzeczywiście miałby obowiązywać. Teraz jest ten czas, aby działać. Mamy KPS, w którym powinniśmy przewidzieć efektywne wsparcie tego sektora. To jest ten krytyczny moment, kiedy trzeba działać, a nie tylko dokonać administracyjnego podziału pieniędzy. Bo śmiem twierdzić, że w dzisiejszym projekcie Planu Strategicznego, z punktu widzenia zwiększania upraw wysokobiałkowych, nie możemy mówić o efektywności wydatkowania środków. Nie możemy mówić o realnym zwiększeniu upraw wysokobiałkowych. Możemy mówić o tym, że został dokonany administracyjny podział pieniędzy w sposób, który zapewni, że będzie to względnie dobrze wyglądało na papierze. Natomiast w praktyce efektów nie przyniesie zarówno rolnikom jak i producentom pasz.

My, jako Izba w ramach KPS przygotowaliśmy dość szeroki wachlarz propozycji – rozwiązań tej trudnej sytuacji. Przygotowaliśmy konkretny program efektywnego rozwoju upraw i przetwórstwa, który miałby w założeniu sukcesywnie zwiększać podaż surowca. Czyli skutecznie zachęcić rolników, żeby te rośliny wysokobiałkowe uprawiać. Wskazujemy wręcz, które narzędzia, interwencje, powinny być do tego przeznaczone i w jakim zakresie. Te pomysły wynikają z naszego doświadczenia, z wniosków wypracowanych w ramach porozumienia rolniczego na rzecz odbudowy suwerenności paszowej i ograniczenia GMO, ale też i z rozmów z rolnikami.

Jeszcze niedawno, jednym z pomysłów zwiększenia uprawy gatunków roślin wysokobiałkowych i tym samym zwiększenia produkcji pasz z nich były propozycje limitów. W moim odczuciu, takie wzorce nieco zaczerpnięte z przeszłości nie znajdują odzwierciedlenia w gospodarce rynkowej szczególnie, że jesteśmy członkiem wspólnego rynku 27 państw członkowskich UE. To działanie doprowadziłoby do osłabienia konkurencyjności polskiej gospodarki, a w szczególności podrożenia pasz dla hodowców oraz mięsa i produktów mięsnych dla konsumentów. Szczególnie teraz, gdzie mamy galopującą inflację i wzrost cen żywności, dyskutowanie nad zwiększaniem ograniczeń dla działalności gospodarczej nie jest chyba właściwym podejściem.. Dalej się z takimi propozycjami nie zgadzamy, bo nadal mamy nieoficjalne sygnały, dotyczące prób wprowadzenia limitów czy tzw. dobrowolnych limitów. Co oznaczają dobrowolne limity? Trudno stwierdzić.

Błąd w szerokim postrzeganiu rozwoju upraw wysokobiałkowych jest taki, że nie patrzy na to wyzwanie od strony zwiększenia podaży, a od strony przymuszenia lub wyznaczania celów, do używania czegoś, czego tak naprawdę nie ma na rynku. Próbuje się też uzasadniać wprowadzenie limitów produkcyjnych dla roślin białkowych, na wzór minimalnego dodatku biokomponentów w paliwach. Niestety, o ile biokomponenty zostały określone na poziomie UE i muszą być stosowane w całej Unii Europejskiej, o tyle w przypadku roślin białkowych żadne państwo członkowskie ani instytucje europejskie nie planują takich rozwiązań, gdyż wszyscy wiedzą, że wprowadzenie limitów jest niemożliwe do zrealizowania w obecnych warunkach podażowych w UE. Dlatego też i Polska nie powinna wprowadzać przepisów, które będą kontrproduktywne dla przedsiębiorstw działających w Polsce, a jednocześnie będą działały na rzecz firm z innych państw członkowskich, gdzie takie nakazy nie będą obowiązywały. Jesteśmy za tym, aby wypracowywać wspólne rozwiązania, które będą odpowiadały specyfice danego rodzaju produkcji i jednocześnie nie będą osłabiały konkurencyjności naszej gospodarki. Jest już wiele inicjatyw z tym związanych, zostały one opisane między innymi w rezolucjach Parlamentu Europejskiego, niedawno w strategii Od pola do stołu i Strategii na rzecz bioróżnorodności, a ostatnio w październiku 2021 roku we wspólnej deklaracji ministrów rolnictwa państw Regionu Trójmorza, którego gospodarzem była Polska. Tam sygnatariusze z dziesięciu państw, w tym z Polski, jasno wskazali, że środki mające na celu zwiększenie wykorzystania białka roślinnego produkowanego w krajach Unii Europejskiej muszą zostać przyjęte na szczeblu UE, i być poprzedzone oceną wpływu.

Farmer: To jakie konkretnie rozwiązania proponuje Izba w ramach konsultacji Planu Strategicznego?

MP: Nasza pierwsza propozycja dotyczy interwencji w ramach pierwszego filaru WPR tj. płatności bezpośrednich, gdzie 2 proc. koperty finansowej powinno być przeznaczone na ten cel (tzw. płatności związane z produkcją). W projekcie KPS mamy zaproponowane dwie interwencje: wsparcie roślin strączkowych na ziarno - 6 gatunków i roślin pastewnych 15 gatunków (odpowiednio interwencja nr I 5.12 i nr I 5.13) – razem wsparcie to dotyczy 21 gatunków. Proponujemy, aby dopuszczalna pula finansowa wynikająca z przepisów UE dla tej grupy roślin skupiona była wokół jednej konkretnej interwencji, tj. wsparcia roślin strączkowych z przeznaczeniem ich nasion na pasze, tj. bobiku, grochu, łubinu żółtego, łubinu wąskolistnego oraz soi zwyczajnej. Natomiast doceniając rolę paszowych roślin wysokobiałkowych, na co też w uzasadnieniu do interwencji pn. wsparcie dochodów związanych z produkcją do roślin pastewnych (I 5.13), wskazuje w jej uzasadnieniu resort rolnictwa podkreślając, że „rośliny te wywierają bardzo korzystny wpływ na biologiczne i fizyko-chemiczne właściwości gleby i są ważnym elementem rolniczych działań adaptacyjnych i mitygacyjnych związanych ze zmianami klimatu”, proponujemy przenieść do innej bardzo ważnej grupy interwencji – ekoschematów. Jednym z nich jest np. ekoschemat I 4.5 - Zróżnicowana struktura upraw.

Należy wskazać, że w III-ej wersji KPS zwiększono budżet dla interwencji Wsparcie dochodów związane z produkcją do roślin strączkowych na ziarno . Jest to pewne zwiększenie w porównaniu z II-ą wersją KPS, ale i tak prognozowana powierzchnia 324 tys. ha jest powierzchnią porównywalną z tym co jest do tej pory.

Farmer: Czyli wsparcie związane z produkcją dla roślin strączkowych w Polsce przewidziane jest dla powierzchni 324 tys. ha. Czy to jest rozwojowe, czy nie jest to za mało?

MP: Zdecydowanie za mało. To nie jest rozwojowe, a raczej mamy do czynienia z regresem w kontekście rozwoju polskiego białka, bo w ciągu ostatnich sześciu lat powierzchnia ta oscylowała wokół 300-400 tys. ha, a my z założenia mamy dążyć do zwiększenia powierzchni. Pragnę zauważyć, że zgodnie z nowym podejściem Komisji Europejskiej, to państwa członkowskie mają teraz większą autonomię w kreowaniu wydatkowania środków finansowych zgodnie z lokalnymi warunkami i potrzebami. Tak więc mamy całkiem nowe podejście do WPR, kilkadziesiąt interwencji w całym KPS, a w przypadku tak potrzebnego i przez wszystkich oczekiwanego zwiększania bezpieczeństwa białkowego – mamy, można powiedzieć, zaproponowaną stagnację. Patrząc po liczbie interwencji, których w całym KPS jest około 90 to widać, że nadal idziemy w zwiększanie administracyjnej biurokracji i kontroli rolników (beneficjentów), a nie w kierunku efektywności wydatkowanych środków.

Farmer: Jaka powierzchnia Pani zdaniem byłaby zadowalająca?

MP: Nie jestem za tym, aby z góry stawiać jakieś limity. Mamy konkretne źródło finansowania jakim jest Krajowy Plan Strategiczny. Wypracujmy takie rozwiązania, które przełamią obecna barierę co do powierzchni, a to przełoży się na poziom produkcji. Im będzie większa powierzchnia, tym rynek będzie się bardziej rozwijał i profesjonalizował, będzie większe zainteresowanie również ze strony rolników i hodowców zajmujących się tą grupą roślin, a to spowoduje dalsze prace nad ulepszaniem odmian. Poza tym, jako branża nie chcemy rekomendować wsparcia dla wszystkich gatunków roślin, bo wówczas nie osiągniemy efektu skali do którego dążymy. Tylko za sześć lat znowu będziemy mówić, że nie ma zwiększonej ilości polskiego białka w paszach, bo firmy nie chcą go stosować, bo nie będzie zwiększonej podaży. My proponujemy, żeby przeznaczyć te środki, na konkretnie wybrany surowiec, czyli 4-5 gatunków roślin. To już nasza kolejna propozycja w tej sprawie.

Farmer: To znaczy, że w ramach wcześniejszych konsultacji społecznych, mimo zgłaszanych uwag, nie dało się ich wprowadzić finalnie w życie w ramach KPS?

MP: Większość nie. Tak jak już wcześniej wspomniałam, w ramach wsparcia związanego z produkcją dla roślin strączkowych w ramach obecnej wersji KPS podniesiono nieco budżet, ale powierzchnia do wsparcia jest taka sama czyli 324 tys. ha. Rządzącym się wydaje, że jak przymusi branżę paszową do tego, żeby stosować polskie białko to my sami wymyślimy sposób, jak to zrobić. Nie wymyślimy, bo nie da się tego zrobić bez drastycznego wzrostu cen na półkach sklepowych, które dziś i tak już idą w górę. Firmy paszowe nie mają systemowych narzędzi skłaniających rolnika do produkcji takiego czy innego surowca. Może to też skutkować zmniejszeniem np. produkcji drobiu, a zwiększeniem importu pasz np. z Niemiec, które dokładnie są produkowane w ten sam sposób, czyli z użyciem śruty modyfikowanej genetycznie.

Farmer: Czy to jedyna propozycja Izby w ramach konsultacji KPS?

MP: Nowością w III wersji KPS jest dosypanie do tego, co mamy z budżetu UE, pewnej sumy pieniędzy ze środków krajowych. Mowa o tzw. przejściowym wsparciu krajowym (PWK). Dotyczy ono wsparcia do aż 12 grup użytkowych roślin uprawnych, co w konsekwencji, wraz z wymogiem degresywności, przyniesie wsparcie w wysokości odpowiednio ok. 16 Euro/ha w 2023 roku oraz 10 Euro/ha w 2027 roku. W naszej ocenie, nie podniesie ono w praktyce dochodów rolników w skali gospodarstwa. Bo w tym koszyku są nie tylko rośliny białkowe, ale też np. zboża, rzepak, len włóknisty i oleisty, konopie na włókno itd.. Mimo iż mamy tu budżet w wysokości 433 mln euro w skali 5 lat to płatność ta, ze względu na rozdrobnienie (objęte ma zostać około 9,5 mln ha na 14,2 mln ha kwalifikujących się do wsparcia w ramach płatności bezpośrednich w Polsce), nie pomoże w rozwoju uprawy polskiego białka. Tym samym nie wpłynie na wyczekiwany efekt uniezależniania się od pasz genetycznie modyfikowanych. My musimy wybrać priorytety.

Kolejną interwencją, którą proponujemy w ramach KPS, jest interwencja nr I 10.7.1, czyli rozwój współpracy w ramach łańcucha wartości (dotacja) - poza gospodarstwem. Proponujemy aby przy tym wsparciu maksymalna kwota dofinansowania na jednego beneficjenta, została zwiększona z 10 do co najmniej 15 mln zł w okresie programowania. Trzeba tutaj podkreślić, że w najbliższych latach koszty poszczególnych inwestycji związanych z chociażby budową całych linii technologicznych - w tym dotyczących uszlachetniania nasion np. soi czy łubinów - i infrastruktury magazynowej oraz logistycznej w wielu przypadkach są i będą wielokrotnością maksymalnego proponowanego poziomu wsparcia. Jesteśmy za tym, aby postawić na efektywność wydatkowanych środków, tj. dostosowanie wielkości wsparcia do rzeczywistych kosztów tego rodzaju inwestycji.
Poza tym przewidziane jest, że z tego działania ma być w sumie dofinansowane ok. 90 projektów. To też jest sztuczna granica. Niech tych projektów będzie 52, albo 48, ale niech one uzyskają realne wsparcie w takiej wartości i w takiej formie, żeby firmom się kalkulowało podjąć to wyzwanie i zaryzykować. Bo my dzisiaj mówimy o tym, żeby firma paszowa zainwestowała dodatkowe kilkadziesiąt mln zł na budowę infrastruktury, a nie ma ona nadal gwarancji, że podaż surowca wzrośnie.

W ramach wsparcia dla przetwórstwa zostały również uwzględnione firmy wychodzące poza definicję MŚP w ramach bardzo podobnej interwencji nr I 10.7.2, ale dla nich zapisane jest to wsparcie, jako tzw. instrument finansowy, a to jest już swego rodzaju tylko wsparcie do kredytu. Obecnie mamy nabór wniosków, w ramach PROW 2014-2020, gdzie tego typu przedsiębiorstwa mogą ubiegać się o wsparcie dotacyjne na produkcję pasz non GMO. Tego rodzaju wsparcie powinno być również utrzymane w przyszłości.

Farmer: Niby mówi się, że nie ma surowca na rynku, a słyszy się, że gro towaru zostaje wyeksportowane na Zachód Europy np. do Niemiec.

MP:. Funkcjonujemy przede wszystkim na jednolitym rynku UE i tak jak w przypadku zbóż, gdzie mimo, że jesteśmy eksporterem netto, mamy także ich import, tak również w przypadku nasion roślin strączkowych ma miejsce zarówno import jak i eksport. Natomiast patrząc całościowo na podaż nasion roślin strączkowych z upraw krajowych, to firmy paszowe, również te zrzeszone w IZP, nie mogą kupić na rynku takich ilości nasion, które pozwoliłby na stabilną produkcję pasz przez cały rok, a nie tylko na kilka dni czy tygodni, w zależności od mocy produkcyjnych – tutaj potrzeba dużych jednolitych partii surowca o wyrównanych parametrach technologicznych. Czym innym jest jednostkowy obrót surowcem realizowanym na indywidualne zamówienie a czym innym zapewnienie dostępności dla konkretnej firmy paszowej na cały rok jej działalności. Kolejny raz wyłania nam się problem podaży i rozdrobnienia uprawy w Polsce krajowych roślin białkowych.

Farmer: Rozwój polskiego białka to też programy wieloletnie MRiRW pt. „Zwiększenie wykorzystania krajowego białka paszowego dla produkcji wysokiej jakości produktów zwierzęcych w warunkach zrównoważonego rozwoju” które funkcjonowały w latach 2016-2020. Czy mają Państwo jako przedstawiciel branży paszowej rozwiązania w tej kwestii?

MP: Bezpieczeństwo paszowe Polski jest jednym z kluczowych elementów, gwarantujących utrzymanie i rozwój chowu oraz hodowli zwierząt gospodarskich, a w konsekwencji gwarantem bezpieczeństwa żywnościowego polskiego społeczeństwa. Składową tego łańcucha wartości jest zagwarantowanie dostępu do odpowiedniej ilości surowców paszowych, w tym przede wszystkim wysokiej jakości białka roślinnego. Jako organizacja branżowa przedłożyliśmy Panu Premierowi Henrykowi Kowalczykowi projekt pakietu działań, który proponujemy aby został włączony do aktualnego Planu w sprawie działań umożliwiających wykorzystanie alternatywnych źródeł białka dla białka soi GM w żywieniu zwierząt, wynikającego z art. 15a ust. 1 ustawy z dnia 22 lipca 2006 r. o paszach. W pakiecie tym zawarliśmy rozwiązania w ramach możliwości wsparcia ze środków Wspólnej Polityki Rolnej, które już szczegółowo przedstawiłam powyżej, a także szereg niezbędnych dalszych wspólnych prac administracji rządowej, świata nauki, rolników i producentów pasz.

Propozycje dotyczą między innymi analiz z rekomendacjami dla całego sektora, ale przeprowadzonych na dużą skalę w chowie towarowym poszczególnych grup zwierząt a nie na próbie przeznaczonej do badań stricte naukowych. Bez zainwestowania w ten obszar dzisiaj, trudno będzie mówić o rzeczywistej skali i możliwościach wykorzystania omawianych surowców paszowych w chowie drobiu, trzody chlewnej czy bydła w przyszłości. Mówimy tutaj np. o opracowaniu zintegrowanego systemu informacji odnośnie wartości pokarmowej surowców białkowych pochodzenia roślinnego, ich strawności dla poszczególnych grup zwierząt, możliwości ich wykorzystania w produkcji pasz. Ważne jest też stworzenie narzędzia internetowego w oparciu o kilka podstawowych receptur pasz dla różnych grup zwierząt, które pozwoliłoby na weryfikację opłacalności zastosowania różnych roślin białkowych w odniesieniu do aktualnych cen śruty sojowej oraz innych typowych surowców paszowych. Konieczne są także dalsze spójne działania w obrębie analiz ekonomicznych związanych z uprawą tych roślin, agrotechniki, rozwoju hodowli odmian odpowiadających zapotrzebowaniu sektora paszowego oraz szeroko rozumianej promocji.

My nie mówimy, co należy zrobić, aby poprawić sytuację tej branży, ale wprost wskazujemy, jak to zrobić.

Farmer: Dziękuję za rozmowę.

 



Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (20)

  • Bałer 2021-12-03 18:17:59
    Można zabronić skarmiania pasz gmo pod warunkiem ochrony krajowych producentów, tzn. wprowadzić certyfikaty i zakazać sprowadzania mięsa, i produktów zwierzęcych bez certyfikatu nongmo. Żadne dotacje nie zwiększą areału roślin białkowych, tylko rynek, popyt może to zmienić.
  • Krzysztoff 2021-12-02 05:56:23
    Tak trudno zrozumieć, że rolnictwo światowe już poszło w GMO, au nas chcą kijem Wisłę zawracać. Dzisiaj zakazywać GMO to tak jakby zakazać oświetlenia elektrycznego, a ciemnotę oświecać lampą naftową. Kto chce niech używa lampy naftowej, a kto chce niech używa elektryczności. Niech się dzieje.
    • Jann 2021-12-02 08:00:53
      Jak byś nie zauważył to UE właśnie idzie w ''zakazywanie'' elektryczności ,czyli produkcja prądu na tyle eko ze cena będzie zaporowa dla biedniejszych i nie będzie ich stać na prąd . Jak jeszcze uwzględnić blokauty w dostawach to może się okazać że się uwsteczniamy do epoki bez elektryki . Cała UE zakazy ,nakazy ,przymusy . Jak mało się mówi np. o zakazie tłuszczów trans do EU który lada chwila wejdzie do UE , randup też na wylocie , brak GMO to najmniejszy problem bo jest droższa alternatywa zwykłej soi ale już braki randupu wymiotą duże gospodarstwa w uproszczonej uprawie bo tam za bardzo alternatywy nie ma więc zarosną chwastami ...no ale zawsze można powiedzieć że to unijny program zalesień :)
      • Rolnik 2021-12-05 13:54:36
        I niech zarastają. Glifosat już dawno powinien być dopuszczony tylko w uprawach pożniwnych i tylko pod warunkiem przykrycia go za pomocą orki na głębokość minimum 20cm.
  • Rolnik 2021-12-01 22:56:54
    Wystarczy zakazać stosowania pasz zawierających GMO i wtedy rynek roślin białkowych się rozwinie. Gdy wiadomo że zakaz będzie przedłużany to wytwórcy pasz nie są zainteresowani kupnem "polskiego białka" a jak nie ma popytu to nikt tego nie sieje. Proste.
  • Amen 2021-12-01 22:16:02
    Świat zwariował !!!!
  • Manny 2021-12-01 21:49:30
    Pani Monia lubi białko złapać na brzuszek
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.161.98.96
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

KONTAKT24

Widziałeś, słyszałeś coś ważnego? Byłeś świadkiem niecodziennego wydarzenia? Napisz do nas! Opublikujemy, zainterweniujemy, pokażemy całemu światu. Jesteśmy dla Was 24 h na dobę, 7 dni w tygodniu.

DODAJ PLIKI

Kliknij lub przeciągnij pliki z dysku i upuść. Max. rozmiar pliku 4 MB.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.